Czy skaner wewnątrzustny naprawdę widzi to, czego nie widzi oko?

dentonet.pl 4 godzin temu
Zdjęcie: Czy skaner wewnątrzustny naprawdę widzi to, czego nie widzi oko?


Cyfrowy wycisk staje się standardem w coraz większej liczbie gabinetów stomatologicznych. Skanery wewnątrzustne przyspieszają pracę, ułatwiają komunikację z laboratorium oraz pozwalają uzyskać trójwymiarowy model uzębienia bez konieczności stosowania tradycyjnej masy wyciskowej. Na ekranie wszystko wygląda precyzyjnie i kompletnie.

Najnowsze badania pokazują, iż odpowiedź na pytanie zawarte w tytule nie jest oczywista. Szczególnym wyzwaniem pozostają przestrzenie międzyzębowe, zwłaszcza u pacjentów ze zmianami w obrębie przyzębia. To właśnie w tych miejscach cyfrowy workflow może napotkać ograniczenia, których na pierwszy rzut oka nie widać.

Prawdziwy test zaczyna się w przestrzeniach międzyzębowych

W badaniu opublikowanym w „Clinical Oral Investigations” dr Katharina Klaus z Uniwersytetu w Giessen i współautorzy porównali zdolność cyfrowych i konwencjonalnych metod odwzorowania przestrzeni międzyzębowych w modelu uzębienia z cechami charakterystycznymi dla pacjentów z chorobami przyzębia. Sprawdzono cztery bezprzewodowe skanery wewnątrzustne, jeden skaner przewodowy oraz klasyczny wycisk z poliwinylosiloksanu.

Naukowcy z Niemiec wykazali, iż wszystkie oceniane skanery dokładniej odwzorowywały przestrzenie międzyzębowe niż wycisk konwencjonalny. Nie oznacza to jednak, iż wszystkie urządzenia radziły sobie równie dobrze. Najlepszy z badanych systemów prawidłowo odwzorował ponad 80% analizowanych obszarów, podczas gdy w przypadku niektórych skanerów wynik był choćby o 20 punktów procentowych niższy. Oznacza to, iż sam fakt zastosowania technologii cyfrowej nie gwarantuje identycznej jakości danych w każdym przypadku.

Nie każdą szczelinę skaner odwzoruje równie dobrze

Do podobnych wniosków prowadzi inne badanie, opublikowane w „Journal of Prosthetic Dentistry”. Zespół prof. Marty Revilla-León z Uniwersytetu Stanu Waszyngton sprawdził możliwości siedmiu skanerów wewnątrzustnych w odwzorowywaniu bardzo wąskich przestrzeni między dwoma sąsiadującymi preparacjami pod licówki. Badacze analizowali przestrzenie od 0,1 do 0,6 mm.

To właśnie tutaj pojawia się problem, którego lekarz może nie zauważyć podczas oglądania gotowego modelu. Bardzo wąska przestrzeń może nie zostać prawidłowo zarejestrowana, a możliwości poszczególnych skanerów różnią się w tym zakresie. Badanie pokazuje więc, iż pytanie nie powinno brzmieć wyłącznie: „Czy skaner jest dokładny?”. Bardziej trafne będzie: „Czy konkretny skaner jest wystarczająco dokładny do tego konkretnego zadania?”

Cyfrowy model to dopiero początek

Wyniki badania Klaus i wsp. pokazują jeszcze jeden istotny element cyfrowego workflow. Naukowcy sprawdzali nie tylko surowe dane ze skanowania, ale także dane po naprawie skanu i po automatycznej segmentacji zębów w oprogramowaniu CAD.

Okazało się, iż jakość odwzorowania przestrzeni międzyzębowych ma znaczenie również dla późniejszej segmentacji. Błędy segmentacji częściej pojawiały się w obszarach z wyraźną recesją dziąseł, podczas gdy przy zdrowym przyzębiu automatyczna segmentacja była bardziej wiarygodna.

To szczególnie istotne w przypadku pacjentów z chorobami przyzębia. Patologiczna migracja zębów, utrata tkanek i rozległe przestrzenie międzyzębowe mogą sprawić, iż cyfrowy model staje się trudniejszy do prawidłowej interpretacji.

Dobry skan to podstawa. Oprogramowanie nie poprawi wszystkiego

W cyfrowym workflow łatwo wpaść w pułapkę pozornej kompletności. Na ekranie otrzymujemy gładki, trójwymiarowy model, który można obracać, powiększać i analizować. Nie oznacza to jednak, iż każda jego część została zarejestrowana z taką samą dokładnością.

Oprogramowanie może poprawić niektóre niedoskonałości skanu. W badaniu Klausa i wsp. naprawa skanu nieznacznie poprawiała odwzorowanie przestrzeni międzyzębowych w części analizowanych systemów. Nie eliminowała jednak wszystkich ograniczeń.

Dlatego ładny cyfrowy model nie powinien być automatycznie utożsamiany z idealnym modelem diagnostycznym.

Czy tradycyjny wycisk przez cały czas ma swoje miejsce?

Nie, wyniki badań nie dają podstaw do takiego wniosku. Wręcz przeciwnie – w badaniu Klaus i wsp. skanery wypadły lepiej od konwencjonalnego wycisku pod względem odwzorowania analizowanych przestrzeni międzyzębowych. Chodzi raczej o to, iż cyfrowe narzędzie wymaga cyfrowej czujności. Lekarz powinien wiedzieć, gdzie mogą pojawić się problemy z rejestracją danych, ocenić jakość skanu i zwrócić szczególną uwagę na obszary anatomicznie trudne do odwzorowania. Dotyczy to zwłaszcza pacjentów z chorobami przyzębia, recesjami czy nietypowym ustawieniem zębów.

Skaner nie zastępuje lekarza

Choć technologia cyfrowa daje ogromne możliwości, jej wartość zależy od jakości danych i sposobu ich interpretacji. Skaner może zarejestrować dane szybciej i wygodniej niż tradycyjny wycisk. Nie oznacza to jednak, iż lekarz powinien bezkrytycznie ufać obrazowi wyświetlanemu na monitorze.

Najważniejsze pytanie nie brzmi więc, czy skaner widzi wszystko, ale raczej: czy wiem, czego mój skaner może nie zobaczyć – i czy potrafię to rozpoznać? Ta świadomość może decydować o tym, czy cyfrowy workflow będzie tylko wygodny, czy rzeczywiście klinicznie wiarygodny.

Źródła: https://www.zm-online.de/

https://link.springer.com/article/

https://www.thejpd.org/

W jakich sytuacjach klinicznych można jednoznacznie mówić o przewadze ortodoncji cyfrowej nad tradycyjnymi rozwiązaniami? Zdaniem lek. dent. Pawła Machały – specjalisty ortodoncji posiadającego wieloletnie doświadczenie w leczeniu aparatami stałymi i ruchomymi oraz prowadzącego kompleksowe terapie ortodontyczno-chirurgiczne – rozwiązania cyfrowe są wyjątkowo przydatne m.in. w diagnostyce ortodontycznej. – Korzyści związane z diagnostyką cyfrową to przede wszystkim powtarzalność tego typu badań i możliwość ich porównywania. Łatwiej jest też przenosić i kopiować dane pacjenta. Wszystko to sprawia, iż możemy łatwiej kontrolować cały proces leczniczy – twierdzi ekspert.

Idź do oryginalnego materiału