Zwierzęta

„Zakątek Weteranów” chce stworzyć dla zwierząt na emeryturze dobre warunki pobytu. Potrzebne jest wsparcie
Krowi geniusz. Veronika umie korzystać z narzędzi
Mięsożerny dinozaur czy ptak? Sztuczna inteligencja pomoże naukowcom w opisywaniu śladów dinozaurów
Rekordowa liczba
Iga Świątek się wściekła. "Jesteśmy tenisistami, czy zwierzętami w zoo?"
Dramat bernardynów z hodowli Związku Kynologicznego
Świnoujście. Radni świętujący fajerwerkami finał WOŚP – chcą zakazać fajerwerków w Świnoujściu
Doda załamana po medialnych tytułach. Jej apel mówi wszystko
Burza wokół azylu dla zwierząt. Były nieprawidłowości czy nie?
Nowe domki dla kotów w Gminie Żabia Wola. Mała pomoc, wielka zmiana!
Schronisko Happy Dog w Sobolewie. Nazwa niczym ponury żart, bo to miejsce jak z horroru
Solidarni ze zwierzętami. Wolontariusze ruszyli na pomoc psom
Znalazł powód, by się oświadczyć. Opowieść o sąsiedzkiej życzliwości, marzeniu o rasowym psie i niezwykłej przyjaźni, która doprowadziła do ślubu – z podziękowaniami za wsparcie dla mnie i mojej piątki kotów.
Silver 625/25
Yoshi 4222/25
Tosia 4197/25
Zima otuliła podwórko Andrzeja miękką pierzyną śniegu, ale jego wierny pies Graf, olbrzymi owczarek niemiecki, zaczął zachowywać się dziwnie. Zamiast wtulić się w dużą budę, którą Andrzej zbudował mu zeszłego lata z sercem, Graf uparcie spał na zewnątrz, wprost na śniegu. Andrzej obserwował go przez okno, czując ścisk w piersi — Graf nigdy wcześniej się tak nie zachowywał. Każdego ranka, gdy Andrzej wychodził na podwórko, Graf patrzył na niego nerwowo. Gdy tylko Andrzej zbliżał się do budy, pies stawał między nim a wejściem, warczał cicho i błagalnie patrzył w oczy, jakby mówił: „Proszę, nie wchodź tam.” To nietypowe zachowanie po latach przyjaźni nie dawało Andrzejowi spokoju — co ukrywa jego najlepszy przyjaciel? Zdeterminowany, żeby poznać prawdę, Andrzej wymyślił mały podstęp — zwabił Grafa do kuchni pachnącym stekiem. Podczas gdy zamknięty w domu pies szczekał z całych sił pod oknem, Andrzej podszedł do budy i przykucnął, żeby zajrzeć do środka. Zamarł z przerażenia, gdy jego oczy przywykły do ciemności i zobaczył coś, co dosłownie zmroziło mu krew w żyłach… …W środku, zawinięty w kocyk, leżał maleńki kotek — brudny, zziębnięty i ledwo oddychający. Oczka ledwo się otwierały, a drobne ciałko drżało z zimna. Graf znalazł go gdzieś i zamiast przegnać lub zostawić, postanowił go ochronić. Sam spał na śniegu, by nie straszyć maleństwa i pilnował wejścia, jakby w budzie była najcenniejsza skarb. Andrzej wstrzymał oddech. Ostrożnie wyciągnął malucha i przytulił do serca. W tym samym momencie Graf podbiegł, wciskając się w jego ramię — tym razem bez warczenia, czujny i gotów pomóc. — Jesteś dobrym psem, Graf… — wyszeptał Andrzej, tuląc kociątko. — Lepszym niż niejeden człowiek. Od tego dnia na podwórku mieszkało już nie dwóch, a trzech przyjaciół. A buda, zrobiona z miłością, odzyskała sens — stała się domkiem dla uratowanych dusz.
Tym plamkom barwę nadaje cyjanowodór. Jest śmiertelnie niebezpieczny
DEBATA - POLSKIE PSY I PATOSCHRONISKA
Lubeku, nie chowaj się. Co robisz w naszej klatce schodowej?” – kot patrzył ze skruchą, cicho przekładając zmarznięte łapki po kałuży, która powstała z topniejącego lodu na jego futrze.
TUTAJ TRAFIŁY PSY Z PATOSCHRONISKA
Czika
"W końcu jest nadzieja". Wpis Aleksandry Kwaśniewskiej poruszył internautów
Leonid nie wierzył, iż Irenka jest jego córką. Vera, żona, pracowała w sklepie, a ludzie szeptali, iż często zamyka się z obcymi mężczyznami w magazynie. Dlatego mąż nie wierzył, iż drobna Irenka jest jego dzieckiem i nie polubił córki. Tylko dziadek wspierał wnuczkę i zapisał jej dom w spadku. Irenkę kochał tylko dziadek W dzieciństwie Irenka często chorowała. Była drobna, filigranowa. „Ani w mojej, ani w twojej rodzinie nie było takich maluchów” – mawiał Leonid – „A ten dzieciak to ledwie od ziemi wystaje”. Z czasem niechęć ojca przeszła na matkę. Jedyną osobą, która naprawdę kochała Irenę, był dziadek Mateusz. Jego dom stał na skraju wsi przy lesie. Mateusz przez całe życie był leśniczym, a choćby po przejściu na emeryturę codziennie zaglądał do lasu, zbierał jagody, zioła, a zimą dokarmiał zwierzęta. Uważano go za trochę dziwaka i choćby się go bali, bo zdarzało się, iż przepowiedział coś i się sprawdzało. Mimo wszystko chodzili do niego po lecznicze napary i zioła. Mateusz pochował żonę dawno temu, pocieszeniem był dla niego las i wnuczka. Kiedy dziewczyna zaczęła chodzić do szkoły, częściej mieszkała u dziadka niż w domu. Mateusz opowiadał jej o adekwatnościach ziół i korzeni. Irenka gwałtownie łapała wiedzę, a zapytana kim chce zostać, odpowiadała: „Będę leczyć ludzi”. Matka jednak mówiła, iż nie ma pieniędzy na naukę córki. Ale dziadek ją pocieszał, iż nie jest biedny, a w razie potrzeby choćby krowę sprzeda, żeby pomóc. Zapisał wnuczce dom i szczęście Córka Vera rzadko zaglądała do ojca, ale kiedy jej syn przegrał pieniądze w karty w mieście i został pobity, przybiegła błagać o pieniądze. Mateusz surowo odpowiedział: „Kiedy cię przycisnęło, weszłaś wreszcie na mój próg? Przecież przez lata tu się nie pokazywałaś!” I odmówił pomocy: „Nie będę spłacał długów Andrzejka. Muszę uczyć wnuczkę”. Vera była wściekła. „Nie chcę was więcej znać! Nie mam już ojca ani córki!” – wykrzyczała i wybiegła z domu. Na studia medyczne Ireny rodzice nie dali ani grosza – tylko Mateusz pomagał wnuczce, a Irena miała też stypendium, bo świetnie się uczyła. Przed końcem nauki Mateusz zachorował. Przeczuwając swój koniec, powiedział, iż dom zapisał wnuczce i kazał jej szukać pracy w mieście, ale o domu nie zapominać: dom żyje, dopóki czuć w nim ludzkiego ducha. „Nie bój się tutaj sama nocować. Tutaj choćby szczęście cię znajdzie!” – przepowiedział Mateusz. „Zobaczysz, będziesz szczęśliwa, dziecko”. Chyba coś wiedział. Spełniła się przepowiednia Mateusza Mateusz odszedł jesienią. Irena pracowała w szpitalu powiatowym jako pielęgniarka. Weekendy spędzała w domu dziadka, paliła w piecu zimą. Dziadek zostawił tyle drewna, iż starczyło na długo. Prognozy nie wróżyły dobrej pogody, a Irena miała dwa dni wolnego i wolała nie siedzieć w mieście – wynajmowała pokój u starszych krewnych koleżanki ze szkoły medycznej. Wieczorem przyjechała na wieś. W nocy rozpętała się zamieć. Rano wiatr trochę ucichł, ale śnieg padał dalej, drogi zasypane. Nagle stukot w drzwi – Irena otwiera. Na progu stoi nieznajomy młody mężczyzna: „Dzień dobry. Potrzebuję łopaty, auto utknęło naprzeciwko państwa domu. Jest może gdzieś łopata?” – pyta. „Stoi przy ganku, może pomóc panu?” – odpowiada dziewczyna. Ale rosły mężczyzna uśmiecha się ironicznie do filigranowej dziewczyny: „Jeszcze tylko brakowało, żeby pani śniegiem zawiało”. Mężczyzna sprawnie machał łopatą. Odpalił auto, ale po chwili znów utknął. Znowu łopata w ruch. Irena zaprosiła go do domu na gorącą herbatę – może zamieć się skończy i droga się odśnieży, w końcu to nie odludzie. Nieznajomy, przedstawiając się jako Staszek, po chwili namysłu wszedł z Ireną do środka i zapytał, czy nie boi się sama mieszkać pod lasem. Irena wyjaśniła, iż bywa tu tylko w weekendy, pracuje w mieście i martwi się, czy autobus przyjedzie w taką pogodę. Staszek zaproponował pomoc, bo sam też musiał jechać do miasta. Irena się zgodziła. Wracając z pracy Irena szła pieszo i niespodziewanie zobaczyła Staszka obok siebie: „Chyba twój ziołowy napar ma jakieś czary – zażartował. – Bardzo chciałem znów cię zobaczyć. Może jeszcze raz poczęstujesz herbatą?” Ślubu nie było. Irena nie chciała, Staszek nalegał, potem odpuścił. Zamiast tego mieli prawdziwą, szczerą miłość. Irena przekonała się, iż i w życiu zdarza się, iż mąż nosi żonę na rękach. Gdy urodził się ich pierworodny, w szpitalu dziwili się, jak z takiej drobniutkiej kobiety urodził się taki okaz! Na pytanie o imię syna Irena odpowiadała: „Będzie Mateusz, na cześć wyjątkowego człowieka”.
Helios Nowy Sącz odpala kinową ofensywę. Premiery, hity i rodzinne seanse na ferie
PSI LOS ZWIERZĄT Z SOBOLEWA, WÓJT MA ŻAL
Marcin Gołek zapewnia, iż w poznańskim schronisku zwierzęta mają bardzo dobre warunki. Jest tu kilka psów z Sobolewa
Dosadna riposta Dody. Wystarczył jeden komentarz o Majdanie
MPK w Krakowie przekaże materiały na legowiska dla bezdomnych zwierząt
CO ZROBIĆ Z PATOSCHRONISKAMI?
BEZDOMNY KOT WKRADŁ SIĘ DO POKOJU POLSKIEGO MILIARDERA W ŚPIĄCZCE… TO, CO STAŁO SIĘ PÓŹNIEJ, BYŁO CUDEM, KTÓREGO choćby LEKARZE NIE POTRAFIĄ WYJAŚNIĆ…
Psy przebywały w tragicznych warunkach. Skorzystano z numeru alarmowego schroniska. „Ogromne zaniedbania były widoczne gołym okiem”
Mały szary kot siedział przed drzwiami kliniki weterynaryjnej. Płakał, a u jego łap leżało maleńkie kociątko…
Funkcjonariusze Służby Więziennej wspierają nowodworskie schronisko dla zwierząt w czasie srogiej zimy
Kontrole schronisk dla zwierząt w regionie bez zarzutów. Uchybienia miały charakter techniczny
Burza wokół płockiego schroniska. Sprawdzamy, jak wygląda w środku [ZDJĘCIA]
Kontrola NIK w stołecznym ratuszu. Chodzi o schronisko dla zwierząt Na Paluchu
Co jest nie tak na tym obrazku? Sprawdź swoją spostrzegawczość i IQ
Nielegalne schronisko w powiecie mińskim? „Sytuacja gorsza niż w Sobolewie”
Psy ze schroniska w Sobolewie trafiły też na Dolny Śląsk. Na "akcję ratunkową" DIOZ zebrał prawie 400 tys. zł
"Schronisko czeka ogrom pracy". Do Wrocławia trafiło 10 psów po dramacie z Sobolewa [ZDJĘCIA]
NIK interweniuje w sprawie warszawskiego schroniska. Jest kontrola
Bezdomny KOT wtargnął do sali szpitalnej polskiego miliardera pogrążonego w śpiączce… a TO, co wydarzyło się później, było CUDem, którego choćby lekarze nie potrafili wyjaśnić…
Porzucone i wyziębione. Policyjna interwencja ratuje życie dwóch psów
Burza wokół schroniska dla psów w Sobolewie
Szukamy Frędzla. Czy widzieliście tego pieska?
Zwierzę to nie rzecz. Policjanci i pracownicy schroniska odebrali właścicielom trzy psy
W jaskini Raj policzono nietoperze. Jest ich więcej niż rok temu
Internauta do Dody: "Może Majdan do Ciebie wróci?". gwałtownie mu odpowiedziała
Agresywny pies terroryzuje osiedle w Ciechocinku. Kolejny atak