Zwierzęta

Kormorany padają jeden po drugim. Służby potwierdzają ogniska ptasiej grypy
Można budować S10 od Cybowa do Łowicza Wałeckiego
Masz psa w bloku? Czy spółdzielnia może nakazać jego usunięcie?
Chcą, żeby opłaty za psy były obowiązkowe
PORYWALI PSY, PODCINALI IM GARDŁO. KRYMINALISTA PROWADZI PATOSCHRONISKO
7 MILIONÓW DLA PATOSCHRONISKA
Sportowa solidarność poza boiskiem. Orzeł Drawsko wsparł wolno żyjące koty
Schronisko w Kruszewie na językach! Joanna Przetakiewicz przekazała sporą sumę pieniędzy
"Moon: Panda i ja" - nowy familijny hit i edukacyjne spotkanie w kinie Helios w Łomży!
— Jak ty mnie już do szału doprowadzasz!!!… I jesz nie tak…, i ubierasz się nie tak…, no i w ogóle wszystko robisz nie tak!!! — głos Pawła przeszedł w krzyk. — Ty to nic nie potrafisz!!!… choćby porządnych pieniędzy nie zarobisz!… W domu od ciebie się doczekać pomocy nie można! — Marina wybuchła płaczem. — …I dzieci nie ma…, — dodała ledwo słyszalnie. Bielka — biało-ruda kotka, około dziesięciu lat, przesiadując na szafie, po cichu obserwowała kolejną „tragedię”. Doskonale wiedziała, a i czuła, iż tata i mama naprawdę się kochają… Więc nie rozumiała — po co mówić tak gorzkie słowa, od których wszystkim będzie gorzej? Mama, płacząc, uciekła do pokoju, a tata zaczął palić jednego papierosa za drugim. Bielka, widząc, jak rodzina się sypie na jej oczach, pomyślała: „Trzeba, żeby w domu było szczęście…, a szczęście — to dzieci…, trzeba skądś wziąć dzieci…”. Sama Bielka nie mogła mieć małych — dawno ją wysterylizowano, a mamie…, lekarze mówili, iż może, ale coś „nie wychodziło”… Rano, gdy rodzice wyszli do pracy, Bielka pierwszy raz przez uchylone okno poszła w gości do sąsiadki Łapki — pogadać i poradzić się. — Po co wam dzieci?! — parsknęła Łapka. — Patrz, u naszych z dziećmi — chowam się przed nimi…, to futerko pomadką umażą, to tak wyściskają, iż aż tchu brak! Bielka westchnęła: — Nam normalne dzieci potrzebne… Tylko gdzie je znaleźć… — Nooo… Ta nasza uliczna Maśka się dorobiła… tam jest ich piątka… — zamyśliła się Łapka — wybieraj… Bielka, ryzykując, skacząc z balkonu na balkon, zeszła na dół. Nerwowo drżąc, przecisnęła się przez kraty piwnicznego okna i zawołała: — Maśka, wyjdź na chwilkę, proszę… Z głębi piwnicy rozległo się rozpaczliwe popiskiwanie. Bielka, ostrożnie się skradając i rozglądając się na wszystkie strony, podeszła do cichych szlochów. Pod kaloryferem, wprost na żwirze, leżało pięć ślepych, rozmaitych kociąt, węsząc w powietrzu i głośno wołając mamę. Bielka, obwąchawszy je, zrozumiała — Maśki dawno nie było — co najmniej trzy dni, a małe głodowały… Bielka, niemal płacząc, ostrożnie ale uparcie, przeniosła każde kocię pod klatkę schodową. Próbując trzymać na miejscu żałośnie kwilące, głodne potomstwo, położyła się koło nich, niecierpliwie wypatrując rodziców wracających z pracy. Paweł, milcząco odprowadzający Marinę z pracy, tak samo milcząco przywieźli ich do domu. Podchodząc pod klatkę, zaniemówili — na schodach leżała ich Bielka, (która, nawiasem mówiąc, nigdy sama nie była na dworze) i pięć kociąt, które próbowały ją ssać. — Ale jak to?! — zdziwił się Paweł. — Cud… — powtórzyła za nim Marina, i łapiąc kotkę z maluchami na ręce, pobiegli do domu… Obserwując mruczącą zadowoloną kotkę w pudle z maluchami, Paweł spytał: — Co z nimi robić? — Wykarmię z butelki… jak podrosną — rozdamy… dziewczynom zadzwonię… — cicho odpowiedziała Marina. Po trzech miesiącach „oszołomiona” wieścią Marina siedziała, głaskając kocią „bandę” i powtarzała do siebie: — To się nie zdarza…, to się nie zdarza… A potem oboje z Pawłem radośnie płakali, Paweł ją kręcił w ramionach i przekrzykując się mówili: — Nie na darmo dom wykończyłem!… — Tak! Dziecku przyda się świeże powietrze!!!… — A kociaki niech biegają po podwórku!… — Dla wszystkich się miejsce znajdzie!… — Kocham cię!!!… — A ja ciebie jak bardzo!!!… Mądra Bielka otarła łezkę — a życie się układa…
Przedpoście / floriankonrad
Trwa interwencja w "Pogotowiu dla zwierząt". Nielegalne schronisko może zostać zamknięte
„To nie jest typowa choroba”. Weterynarze ostrzegają przed wirusem atakującym koty
46 zaniedbanych kotów w jednym mieszkaniu
Prokuratura bada warunki w schronisku Happy Dog w Sobolewie. Nowy komunikat
Kielce nocą bez pomocy dla zwierząt. „Mój kot mógł nie dożyć do Starachowic”
Będzie sekcja 26 martwych psów. Schronisko w Sobolewie pod lupą prokuratury
Dzikie zwierzęta na drogach: Jak uniknąć niebezpieczeństwa?
Dramat w nielegalnym schronisku "Pogotowie dla zwierząt". Jest zawiadomienie do prokuratury
Prokuratura i policja na terenie „Pogotowia dla zwierząt” w Kuflewie
KOSTNICA W KUCHNI W SCHRONISKU. CO TAM SIĘ DZIEJE?
1,5 mln zł wsparcia dla programu „Mazowsze dla zwierząt”
PALĄ ZWŁOKI PSÓW? ZWIERZĘTA CIERPIĄ, A ZBIERAJĄ MILIONY
Nielegalne schronisko pod Mińskiem Mazowieckim. Prokuratura bada sprawę łamania praw zwierząt
— Babciu Alu! — zawołał Mateusz. — Kto ci pozwolił trzymać wilka w naszej wsi?
MIKROKLATKI DLA PSÓW W KUFLEWIE
Polskie szczenięta nielegalnie sprzedawane w Niemczech
— Jak ty mnie już denerwujesz!!!… Źle jem…, źle się ubieram…, w ogóle wszystko robię nie tak!!! — głos Pawła przeszedł w krzyk. — A ty niczego nie potrafisz!!!… choćby porządnych pieniędzy zarobić nie umiesz! … W domu nigdy się na ciebie nie doczekam, żebyś choć pomógł! … — rozpłakała się Maria, — …I dzieci też nie mamy…, — dodała ledwo słyszalnie. Bielka — biało-ruda kotka, około dziesięciu lat, siedziała na szafie i po cichu obserwowała kolejną „rodzinną tragedię”. Dobrze wiedziała i czuła, iż mama i tata bardzo się kochają… Dlatego nie rozumiała — po co mówić takie gorzkie słowa, po których wszystkim będzie tylko gorzej. Mama, płacząc, uciekła do pokoju, a tata zaczął palić papierosa za papierosem. Bielka, widząc, iż rodzina się rozpada, pomyślała: „Trzeba, żeby w domu było szczęście… a szczęście to dzieci… muszę jakoś załatwić dzieci…” Bielka nie mogła mieć kociąt — już dawno została wysterylizowana, a mama… lekarze mówili, iż może, ale coś nie wychodziło… Rano, kiedy rodzice poszli do pracy, Bielka pierwszy raz przekradła się przez okno do sąsiadki Łapki — żeby pogadać i się poradzić. — Po co wam dzieci?! — prychnęła Łapka — nasze tylko przyjdą, już się chowam… raz pysk pomadką wysmarują, raz prawie zaduszą przytulając! Bielka westchnęła: — Nam potrzebne są normalne dzieci… Tylko skąd je wziąć… — Taak… Uliczna Maszka narobiła sobie dzieciaków… jest ich pięć… — zamyśliła się Łapka — wybieraj… Bielka, ryzykując, przeskakiwała z balkonu na balkon, aż zeszła na dwór. Dygocząc nerwowo, przecisnęła się przez kraty piwnicznego okienka i zawołała: — Maszka, możesz na chwilkę wyjść? Z głębi piwnicy dobiegło żałosne popiskiwanie. Bielka, przestraszona, podczołgała się, ostrożnie i rozglądając się, i łzy niemal napłynęły jej do oczu na widok pięciorga ślepych kociąt, leżących na żwirku pod kaloryferem. Machały pyszczkami w powietrzu i rozpaczliwie szukały mamy. Bielka od razu poznała — Maszki dawno już nie było — minimum trzy dni, a kociaki głodowały… Bielka, powstrzymując się od płaczu, delikatnie, ale zdecydowanie przeniosła każdego kociaka pod klatkę. Starała się utrzymać żałośnie piszczące, głodne stadko w jednym miejscu i położyła się przy nim, z niepokojem wypatrując końca podwórka, skąd mieli przyjść mama i tata. Paweł, milcząco spotkał Marię po pracy i też milcząco wrócili do domu. Gdy podchodzili pod klatkę, zamarli — na schodku leżała ich Bielka, (nigdy wcześniej sama nie wychodziła na dwór), a przy niej pięć kolorowych kociąt próbowało się do niej przytulić i ssać mleko. — Ale jak to możliwe?? — Paweł był zdezorientowany. — Cud… — powtórzyła po nim Maria i razem zabrali kotkę i kocięta do domu. Kiedy kotka mruczała przy maluchach w pudełku, Paweł zapytał: — I co my z nimi zrobimy? — Wykarmię je z butelki… podrosną — oddam znajomym… zadzwonię do koleżanek… — odpowiedziała cicho Maria. Trzy miesiące później Maria, „ogłuszona” nowiną, głaskała kocią gromadkę i bez końca powtarzała w zamyśleniu: — To się nie zdarza…, to się nie dzieje naprawdę… A potem razem z Pawłem płakali ze szczęścia, on wirował nią w ramionach i bezustannie mówili, mówili… — Nie na darmo dom wybudowałem! — Tak, dziecku najlepiej na świeżym powietrzu!!! — A kotki niech sobie biegają! — Wszyscy się zmieścimy! — Kocham cię!!! — A ja ciebie jeszcze bardziej!!! Mądra Bielka otarła łzę — życie zaczyna się układać…
DZIENNIKARSKIE ZERO: ZWŁOKI, KREW, ZBIÓRKI NA PSY
Mazowiecki lekarz weterynarii składa zawiadomienie do prokuratury ws. schroniska w Kuflewie
Zabawa na łyżwach w szczytnym celu. Charytatywna ślizgawka dla „mokrych nosków” już po raz czwarty
Doda reaguje na słowa Karola Nawrockiego. Jej komentarz nie pozostawia wątpliwości
Zamarznięta Wisła w Krakowie. Statki uwięzione w lodzie [ZDJĘCIA]
Ferie w krakowskim ZOO: zimowy spacer z przewodnikiem, gra terenowa i wielkie koty w zimowej sceneri
„Wnuki owoce widują raz w miesiącu, a ona swoim kotom kupuje najdroższą karmę” – denerwuje się synowa, zarzucając mi bezduszność… Synowa chce mnie zawstydzić, bo jej dzieci owoce widują tylko od święta, a ja kupuję swoim kotom dobrą karmę. Ale dzieci mają ojca i matkę, którzy powinni dbać o ich dietę, a moimi kotami opiekuję się tylko ja. Gdy mówiłam synowi i jego żonie, iż powinni trochę zwolnić z powiększaniem rodziny, usłyszałam, iż to nie moja sprawa. Teraz więc się nie wtrącam. Karmię koty i słucham oburzenia matkującej synowej.
Kormorany umierają na zamarzniętej Odrze. Czy należy dokarmiać ptaki wodne, które zostały?
Tatrzańskie opowieści dla najmłodszych – nowe skarby w Bibliotece Nautilus!
Chińscy naukowcy opracowali robota do operacji oczu bardziej precyzyjnego niż ludzcy chirurdzy
Poznańskie koty świętują
Niezwykłe miejsce rozpoczyna działalność w Poznaniu
Whorehouse • the art of falling (for you, again)
Wstrząsające doniesienia o miejscu, do którego trafiły psy z Sobolewa. "Obok chłodnie z martwymi zwierzętami"
Prezydent ma apel ws. schronisk dla zwierząt. "To nasze zadanie"
Bonobo Kanzi miał bujną wyobraźnię, której owocami dzielił się z naukowcami. Niezwykły eksperyment
Kalińczak dostała pod zdjęciem nieproszone gratulacje. Bezbłędnie zgasiła internautów
Czy to sen na jawie – dlaczego śnimy i co znaczą nasze sny?
Pobił rekord. Maleńki rysunek Rembrandta sprzedali za miliony dolarów
Po trzech latach w schronisku Karbon znalazł swój dom i psiego brata
Jest ulotka z numerami telefonów. Samorządowcy, społecznicy i służby wspólnie dla zwierząt [FOTO]