Zwierzęta

Lód na rzece załamał się pod kobietą. Na pomoc ruszył jej przechodzień
20.01.2026 Chwila dla pupila – o nadmiernym gubieniu sierści u kota
Służby odebrały zaniedbane psy. To koniec bestialstwa
Kolejny atak rekina w Australii
Fundacja Zwierz apeluje: Pomóżmy zwierzętom przetrwać zimę
„Pozwólmy Puszczy być sobą”. O co walczy Inicjatywa Dzikie Karpaty?
Leo 0631/25
Nowe badanie "może zmienić nasze podejście do krów"
Charlie 0630/25
SZYBCY I SPRYTNI - 2D DUB
Nunuś 0628/25
Wyprowadzał psa ciągnąc go za swoim Peugeotem. Ręce opadają, policja już go szuka
Ryzyko wystąpienia przekroczenia średniodobowego poziomu informowania - 100 μg/m 3 dla pyłu zawieszonego PM10 w powietrzu
W ferie do Książnicy
Doda zaapelowała do rządu. "Bezdomność zwierząt jest ogromnym biznesem"
— Znowu się liże! Maks, zabierz go stąd! Nastka z irytacją patrzyła na Tofika, który niezdarnie podskakiwał przy jej nogach. Jak to się stało, iż trafili akurat na takiego gamonia? Tyle czasu zastanawiali się nad wyborem rasy, konsultowali z hodowcami. Wiedzieli, jaka to odpowiedzialność. W końcu postanowili wziąć owczarka niemieckiego – żeby mieć wiernego przyjaciela, stróża i obrońcę. Jak szampon – trzy w jednym. Tyle iż tego „obrońcę” przed własnym kotem trzeba ratować… — No przecież on jeszcze szczeniak. Poczekaj, podrośnie, sama zobaczysz. — Jasne. Już się nie mogę doczekać, aż ten koń dorośnie. Wiesz, iż zjada więcej niż my razem wzięci? Jak my go wyżywimy? I nie tupi, cymbale, bo dziecko obudzisz! – marudziła Nastka, zbierając buty, rozrzucone przez Tofika. Mieszkali przy Alejach Jerozolimskich, na parterze wielkiej, przedwojennej kamienicy z oknami tuż nad asfaltem. Miejsce świetne, gdyby nie jedno „ale”. Okna wychodziły na ślepy, cichy zaułek podwórka, gdzie wieczorami przewijały się cienie, zbierali się panowie na pogaduchy, a i bójka się czasem zdarzyła… Prawie cały dzień Nastka spędzała w domu sama z nowo narodzoną Kamilką. Maks od rana jeździł do pracy w Muzeum Narodowym, a wolny czas spędzał na targach staroci i w antykwariatach. Fachowe oko historyka sztuki – oko-sokole, jak to nazywała Nastka żartem – potrafiło wyłowić prawdziwe skarby: dzieła sztuki, rzadkie książki i bibeloty. Maks był zapalonym kolekcjonerem. W domu, zupełnie niezauważenie, zebrała się niezła kolekcja obrazów, a w kredensie w stylu PRL pyszniły się porcelanowe talerze z Ćmielowa, figurki z okresu socrealizmu i srebrna zastawa z początku XX wieku… Nastka bała się zostawać sama z tym dobytkiem i małą córką, bo kradzieże w kamienicy zdarzały się coraz częściej. — Nastka, jak myślisz, kiedy najlepiej iść z Tofikiem na spacer? Teraz czy po obiedzie? — Nie wiem. Zresztą, nie mam głowy do psich spraw! Usłyszawszy „na spacer”, Tofik popędził do przedpokoju, aż zakręciło nim na zakręcie, złapał smycz, przybiegł i podskoczył prawie do sufitu. No po prostu koń, nie pies. Każdego kocha, do każdego się przytula, wszystkim przynosi piłeczkę – tylko gości na próg nie chce wpuścić. Otwarta dusza, chłopak jak z obrazka, ale przecież wzięli go dla ochrony! A on choćby za kotami na podwórku nie biega. Z piłką do nich leci, zadowolony, myśli, iż się z kotem pobawi… No i dostał już nieraz łapą po pysku. Nasze koty z podwórka to dopiero twardziele – takich to trzeba brać na stróża! Jutro znowu cały dzień sama. Mąż wyjeżdża na Festiwal Levitana do Pułtuska, a ona co? Porcelanę pilnować i z tym gamoniem na spacery chodzić? Nie miała baba kłopotu… Nad ranem mąż wstał cicho, żeby jej nie obudzić. A gdzie tam! Nastka słyszała, jak gwizdnął czajnik z kuchni, jak zabrzęczała smycz, jak Maks syczał na Tofika, żeby nie piszczał i nie tupał. Przy tych odgłosach prawie przysnęła, a kiedy obudziła ją córka, Maksa już nie było. Dzień zaczął się jak zwykle. Zwykły, spokojny, domowy dzień. Czy to nie szczęście? Koleżanki westchnęły: — Nastka, taka młoda, a już żona i matka, rozrywasz się między domem a dzieckiem, całe dnie w kuchni, wpadłaś w rutynę… Ale czy w codzienności nie ma uroku? choćby jeżeli nie wszystko wyszło jak w marzeniach. Męczył brak miejsca, brak pieniędzy, częsta nieobecność męża. I ta jego kolekcjonerska pasja, która pochłaniała majątek… Teraz jeszcze tego psiaka sprowadził, a niańczyć to ją obowiązek. Ale wiedziała: kochanych kocha się z całym bagażem zalet i wad. Nikt nie obiecywał ci ideału… Kiedy to zrozumiała, uspokoiła się i postanowiła cieszyć się tym, co ma – zamiast rozpaczać za tym, czego nie ma. Siedziała w dziecięcym pokoiku i karmiła córkę, która zasypiała przy piersi, więc trzeba było czekać, aż znów się obudzi i zacznie jeść od nowa. Ktoś zadzwonił do drzwi, ale Nastka nie otwierała. Nikogo się nie spodziewała, a przez całe miasto nikt bez zapowiedzi nie przyjeżdża. Te bezcenne poranne chwile – jak ona je lubiła! W domu cicho, tylko tykają zabytkowe zegary w przedpokoju i z otwartego okna wpada znany z dzieciństwa, warszawski gwar: szum tramwajów, warkot samochodów, szuranie miotły o asfalt, dziecięce głosy… A gdzie Tofik? Coś go dawno nie było, dziwne. Oczywiście, wcale nie jest taki „lopouchy”, uszy ma prawidłowe, stojące, to taki typ – prawdziwy gamoń po prostu. I żyj tu z nim, karm, wyprowadzaj – a pożytku żadnego. Lepiej by już maltańczyka wybrali. Nastka wpatrzyła się w córcię, która, najedzona, odpadła od piersi. Ach, jakaż ta ich córeczka śliczna! Złotko moje – szepnęła, układając ją w łóżeczku. Rośnij nam…! – Czego chcieć więcej? I właśnie wtedy z salonu dobiegł dziwny dźwięk. Coś jak trzask, coś jak pisk. Nastka nasłuchiwała. Trzask powtórzył się. Bezszelestnie zdjęła kapcie i podeszła do salonu. Najpierw zaniepokoiła ją sylwetka Tofika. Jakby się ukrył za kotarą oddzielającą przedpokój od salonu. Kucał na wszystkich czterech łapach w napiętej pozie, z wystawionym językiem, wpatrzony w głąb pokoju. Nastka podążyła za jego spojrzeniem – i zamarła: w oknie, a adekwatnie w lufciku, tkwiła połowa faceta. Typowa bandycka, łysa głowa, ręce i ramiona już były w środku – i sapiąc, napierając, człowiek wciskał suche ciało przez wąski otwór. Nastka nie wierzyła, iż to dzieje się naprawdę. Niemożliwe! Co robić?! Krzyknąć? Facet był już prawie cały w środku! Jeszcze chwila i… Wzdrygnęła się, słysząc wrzask. Czarna sylwetka rzuciła się do okna – dopiero wtedy zorientowała się, iż to Tofik. Wskoczył na parapet i wgryzł się złodziejowi w szyję! – Aaa!!! – wrzasnął facet głosem tak niskim, iż aż zgrzytało, oczy wyszły mu z orbit. Nastka wybiegła na klatkę i wołała sąsiadów, dalej już było raźniej. Zbiegli ludzie, ktoś zadzwonił po policję. Wszyscy chcieli pomóc, choć głównie same wsparciem. Co robić sama w takiej chwili? Przezwyciężając strach, Nastka podeszła do bandyty – żeby tylko Tofik nie przegryzł mu gardła! Tego by jeszcze brakowało! Ale Tofik, mądra bestia, złapał bokiem, za kołnierz i trzymał mocno, ale delikatnie. Ani kropli krwi! Kiedy złodziej próbował się szarpnąć, dociskał mocniej. Kiedy milknął i przestawał walczyć, pies luzował uścisk. Skąd on to umiał? Ten gamoń z piłką zachował się jak zawodowiec. Usłyszał coś – sprawdził, nie szczeknął, zamiast tego schował się i czekał w zasadzce, pozwolił łobuzowi zaklinować się w oknie – żeby nie zwiał – i wtedy zaatakował, trzymając fachowo, tak by nie skaleczyć i nie udusić. Jak mówią: nasze zadanie to zatrzymać, a resztę niech załatwi sprawiedliwość. choćby najstarsi policjanci nie przypominają sobie brudasa tak szczęśliwego z zatrzymania. Facet tyle strachu zjadł w Tofikowych zębach, iż był przeszczęśliwy, oddając się w ręce funkcjonariuszy. Z kolei pies poczuł się bohaterem i nie chciał oddać trofeum – trzeba go było namawiać aż przyjechał funkcjonariusz z wydziału K-9. Dał komendę – i Tofik puścił! Wypluł faceta, usiadł na parapecie i spojrzał z oddaniem na oficera, jakby pytał: „Rozkazy? Meldunek?” Brakowało tylko salutu. — Szczęście macie z takim psem – poklepał Tofika po karku policjant z uznaniem – Przydałby się nam taki w wydziale… Maks wrócił późnym wieczorem. Cicho otworzył drzwi i zamarł w progu ze zdziwienia. I było czemu! Po pierwsze: Tofik rozwalił się na kanapie, choć to surowo zabronione. Po drugie: wyciągnął się na plecach w możliwie najbardziej bezwstydnej pozie, a Nastka drapała go po brzuchu, głaskała, rozpływała się w zachwytach i niemal całowała: — Ty moja radości, kurczaczku, źrebaczku mały! Rośnij, by się mama i tata cieszyli! I jakże ja niesprawiedliwa byłam, no nie gniewaj się… Tę historię usłyszałam podczas Festiwalu Levitana od samego uczestnika wydarzeń. Mam na myśli historyka sztuki. Tofik opowiedziałby barwniej – jak tropił, jak chwytał i jak przekazywał sprawcę policji. Dawno to było, ale historia wciąż żyje, bo czuję, jak Tofik drapie łapą, prosząc, by wreszcie trafiła na papier…
Naukowcy chcą „odwrócić” wieki zniszczeń. Ambitny plan odnowy jednej z wysp Galapagos nabiera tempa
Tak Doda naprawdę pomaga zwierzakom. Piotr Adamski zdradza kulisy akcji
WOŚP 2026: Fundacja WWF Polska przekazała na aukcję wyprawę w Bieszczady
Nietypowe zgłoszenie dotyczące rannej sarny
Czy kota trzeba kąpać czy wystarczy iż się sam myje? Oto co mówią eksperci
W bagażu miał pięć kilogramów rafy koralowej. "Pamiątka z Seszeli"
Udaremniony przemyt prawie 5 kg rafy koralowej z Seszeli na lotnisku Chopina
Za darmo do weterynarza? NSA uchylił wyrok, który zabronił charytatywnego leczenia zwierząt
Fotel dla psa, papugi i królika – nadchodzi rewolucja w podróżach z pupilami
Ruszył Zimowy Patrol Animalsów - akcja, która ratuje życie czworonogom w województwie pomorskim! - Aktualności
20.01.2026 Agrobiznes – szkolenia dla rolników realizujących ekoschemat dobrostan zwierząt
Szaruś
Timurek
"Bezdomność zwierząt to biznes". Znana piosenkarka alarmuje ws. schronisk
Stęsik
Karma dla bezpańskich kotów do wzięcia. TOZ Goleniów zaprasza po odbiór
Boski Buźka
Bulinek Wripitt
Siergiejka
Popielek
Dorota "Doda" Rabczewska o patologiach w schroniskach dla zwierząt. Skala procederu poraża
Kędziorek
Szczerbi
— Babciu Alu! — zawołał Mateusz. — Kto pozwolił ci trzymać wilka na wsi?
Doda interweniuje w sprawie patoschronisk. "Nie wiem, czemu byłam taka naiwna"
To są najlepsze MEMY o psach! Te słodkie obrazki rozbawią Cię do łez. Niesamowite MEMY o najlepszym przyjacielu człowieka
Chora sarna na miejskim polu. Służby zawiadomiła mieszkanka
Ministerstwo pisze do wojewodów w sprawie schronisk
Reakcja na skandal w schronisku w Bytomiu. MSWiA interweniuje
Psy błąkały się po drogach ekspresowych
Tatar Dog. Poznaj markę, która zmienia zasady gry
Okno życia dla zwierzaka