Zwierzęta

Śmiertelne zagrożenie na trasie S7. Niewidomy pies biegł prosto pod koła pędzących aut. O włos od tragedii
20 kotów, którym należą się brawa za klasę, charyzmę i fotogeniczność
Zabawne sytuacje podczas kolędy. "Koperty mają prywatnego ochroniarza"
Doda ujawnia bagno w schronisku w Bytomiu. „Maltretowanie zwierząt na porządku dziennym”
Orlenowskim sokołom wędrownym ułatwiono życie. Tak im wysprzątano budki lęgowe w Płocku, iż aż błyszczą
Jechał samochodem, psa ciągnął na smyczy obok auta. Szokujące nagranie z Ząbek
Klich na Poważnie: Śladami muzyki programowej
Bezdomne zwierzęta w Krakowie. Miasto pyta mieszkańców, co powinno się zmienić w 2026 roku
7 rzeczy, których nie wiedzieliśmy tydzień temu
Kto zaopiekuje się kukaburą i afrojeżem? Krynicki TOZ poszukuje domu dla egzotycznych zwierzaków
Mielec: oddaj elektrośmieci i pomóż bezdomnym psom i kotom
Bzik
Psy z nowotarskiego schroniska (zdjęcia)
Rzeszowskie schronisko „Kundelek” pilnie szuka domów tymczasowych. Mróz nie odpuszcza
Pomóż przetrwać mrozy. Gmina Hrubieszów zbiera dary dla czworonogów
Ile kosztują nas szkody wyrządzone przez dzikie zwierzęta?
Quiz wiedzy o zwierzętach. 50% z was nie jest w stanie zdobyć 6/10
Docenieni za lata pracy i pasję do pszczół. Pszczelarze z Grybowa uhonorowani w Stróżach
Czy można wyczuć zapach strachu? Te zwierzęta to potrafią
Jak Ty mnie już wyprowadzasz z równowagi!!!… I jem nie tak…, i ubieram się źle…, i w ogóle wszystko robię nie tak!!! — głos Pawła przeszedł w krzyk. — Ty nic nie potrafisz!!!… choćby porządnych pieniędzy zarobić nie umiesz!… W domu od Ciebie nigdy pomocy się nie doczekam!… — zapłakała Marysia — …I dzieci nie ma…, — dodała już prawie szeptem. Białka — biało-ruda kotka, około dziesięciu lat, wspięła się na szafę i stamtąd po cichu obserwowała kolejną „tragedię”. Dobrze wiedziała, a choćby czuła, iż mama i tata bardzo się kochają… Tylko nie rozumiała, po co mówić takie gorzkie słowa, które wszystkich ranią. Mama w płaczu uciekła do pokoju, tata zaczął palić jednego papierosa za drugim. Białka, widząc jak rodzina rozpada się na jej oczach, zamyśliła się: „Szczęście w domu to dzieci… Trzeba skądś zdobyć dzieci…”. Sama Białka nigdy nie mogła mieć kociąt — dawno ją wysterylizowano, a mama… Lekarze mówili, iż może, ale coś „nie wychodziło”… Rano, gdy rodzice wyszli do pracy, Białka pierwszy raz przez uchylone okno wybrała się w odwiedziny do sąsiadki Łapki — pogadać i poradzić się. — Po co wam dzieci?! — prychnęła Łapka — popatrz na mnie, jak moje przyjdą, chowam się przed nimi… To pysk pomalują szminką, to ściskają tak, iż ledwo można oddychać! Białka westchnęła: — Nam normalne dzieci potrzebne… Tylko skąd je wziąć… — Nooo… Ta spod dwójki, Myszka, wydała właśnie miot… Pięć sztuk. Wybieraj… Białka, nieco przestraszona, przeskakując z balkonu na balkon, zeszła na podwórko. Nerwowo dygocząc, przecisnęła się przez kraty okna piwnicznego i zawołała: — Mysiu, wyjdź na chwilę, proszę… Z głębi piwnicy dobiegało żałosne piszczenie. Białka, ostrożnie i oglądając się na wszystkie strony, ruszyła za dźwiękiem. Pod kaloryferem, na żwirku, leżało pięć kolorowych ślepych kociąt, które bezradnie szukały mamy i rozpaczliwie ją przywoływały. Białka wywąchała, iż Myszycy dawno nie było — przynajmniej trzy dni, a małe głodowały… Białka, ledwo powstrzymując łzy, delikatnie, ale uparcie, przeniosła po kolei każdego kociaka pod blok. Próbując zatrzymać płaczącą gromadkę na miejscu, położyła się przy nich, z niepokojem patrząc w stronę, z której mieli wrócić mama i tata. Paweł, który odebrał Marysię z pracy, wszedł z nią do domu. Przy wejściu oboje stanęli w osłupieniu — na progu leżała ich Białka (która NIGDY sama nie była na dworze), a przy niej pięć miauczących, ssących ją kociąt. — Co się tu dzieje? — zdziwił się Paweł. — Cud… — powtórzyła szeptem Marysia i oboje, trzymając kotkę i małe, pobiegli do mieszkania… Patrząc na mruczącą Białkę w pudełku z maluchami, Paweł spytał: — No i co z nimi zrobimy? — Wykarmię z butelki… Podrosną — rozdamy… zadzwonię do koleżanek… — szepnęła Marysia. Po trzech miesiącach „oszołomiona” Marysia głaskała kocią „gromadkę” i powtarzała cicho: — Takie rzeczy się nie zdarzają… To niemożliwe… Potem razem z Pawłem płakali ze szczęścia, on wirował nią na rękach, a potem przekrzykiwali się radośnie: — Nie na darmo ten dom remontowałem! — Dziecku na świeżym powietrzu będzie najlepiej! — Niech kociaki sobie tu biegają! — Wszyscy się pomieścimy! — Kocham cię! — Ja ciebie jeszcze bardziej! Mądra Białka wytarła łezkę — życie naprawdę się układa…
NIETOPERZyMY 2026 w Ośrodku Kultury Leśnej w Gołuchowie. Co będzie działo się w ramach projektu?
Ma imię po Gumisiu i wielkie serce. Zami czeka na dom
„Teściowa jest bogata, więc pracy nie potrzebujemy!” – mówił Antoni, mój znajomy, który marzył o życiu na koszt zamożnej rodziny żony… Ale los gwałtownie zweryfikował jego plan na beztroską przyszłość
Załamał się lód na zalewie w Sielpi. Kobieta z psem wpadła do wody
Dziki problem Warszawy. Policzyli, ile tych zwierząt mieszka w Warszawie. Coraz częściej atakują ludzi
Do serca przytul psa. Sergio czeka na nowy dom
Nie karm i nie zabieraj do domu. Oto adekwatna procedura
Wilki widziane w regionie. "Apelujemy do wszystkich mieszkańców o zachowanie szczególnej ostrożności."
Ostatni posiłek prehistorycznego wilka. Niezwykłe odkrycie w żołądku szczeniaka
Odkrycie w Arktyce. Skamieniały nosorożec podważa dotychczasowe teorie
KOSZMAR W SCHRONISKU W BYTOMIU
Zwierzęta w literaturze: odkryj świat psów i kotów w Bibliotece Zielonej!
Pięć miesięcy więzienia za powieszenie psa. Mieszkańcy Krapkowic oburzeni wyrokiem
Lód załamał się pod kobietą. Spacerowała z psem po zamarzniętym zalewie w Sielpi
Nowoczesna karetka weterynaryjna w Warszawie: ratunek dla zwierząt w kryzysie
Karol Wojtas zaprasza na specjalny spacer historyczny po Limanowej
Doda interweniuje w bytomskim schronisku. Apeluje do kierowniczki: proszę zrzec się stanowiska
Od czego zależy długość uszu twojego psa? Naukowcy już wiedzą
Miłość bez ostentacji Ania wyszła ze swojej chaty z pełnym wiadrem karmy dla świń i zła minęła męża, Genka, który już trzeci dzień grzebał się przy studni. Zamarzyło mu się zrobić rzeźbioną, żeby ładnie było, jakby nie było innych, ważniejszych rzeczy do roboty! Żona krząta się po gospodarstwie, karmi zwierzynę, a on stoi z dłutem w ręku, cały w trocinach, patrzy na nią z uśmiechem. Co to za mąż od Boga? Ani miłego słowa, ani pięścią w stół nie walnie, tylko cicho robi swoje, czasem sam podchodzi, spojrzy w oczy, pogładzi grubego, rudego warkocza… I to cała jego czułość. A ona by chciała, żeby mówił do niej: „świtezianko”, „gołąbeczko”… Zamyśliła się nad swoim kobiecym losem, aż o mało co nie przewróciła się przez starego psa Burego. Genek natychmiast podbiegł, złapał żonę, a na psa popatrzył surowo: – Burek, co się pod nogi pchasz, jeszcze gospodarce krzywdę zrobisz. Burek tylko oczy spuścił i powlókł się do budy. A Ania kolejny raz zdumiała się, jak zwierzęta rozumieją jej męża. Kiedyś go o to zapytała, a on prosto odpowiedział: – Kocham zwierzęta, to i one mnie kochają. Ani też marzyła się wielka miłość: żeby nosił ją na rękach, szeptał gorące słowa do ucha, codziennie kwiatek na poduszkę… Ale Genek był oszczędny w uczuciach i Ania zaczęła wątpić – czy on ją w ogóle choć trochę kocha? – Szczęść Boże, sąsiadeczki – zajrzał przez płot Wacek – Genek, ty ciągle przy tej studni? Komu potrzebne te twoje ozdóbki? – Chcę, żeby moje dzieci wyrosły na dobrych ludzi, żeby patrzyły na piękno. – To najpierw trzeba dzieci mieć – zaśmiał się sąsiad, puszczając Ani oczko. Genek smutno spojrzał na żonę, a ta, zmieszana, pognała do domu. Nie śpieszyło jej się do dzieci, młoda, ładna, chciałaby jeszcze trochę pobyć „dla siebie”, a mąż – ani to, ani tamto. A sąsiad – taki elegancik! Wysoki, barczysty, i jeszcze te słówka miłe: „Rosiczko, słoneczko jasne…” Serce aż zamiera, nogi miękną, ale Ania ucieka od niego, pokusom się nie poddaje. Przysięgała wierność, a rodzice przeżyli razem w zgodzie całe życie, nauczyli ją, iż rodziny trzeba pilnować. A jednak – czemu tak ciągnie ją do okna, by zerknąć na sąsiada? Następnego ranka Ania wyprowadzała krowę na pastwisko, gdy spotkała Wacka przy furtce: – Aniu, ślicznotko, czemu się omijasz mnie szerokim łukiem? Boisz się? Oczarowałaś mnie, rozum tracę, jak cię widzę. Wpadnij do mnie o świcie. Jak twój Genek pójdzie na ryby, to wtedy przyjdź. Ja cię obsypię czułością, najszczęśliwsza na świecie będziesz. Ania zaczerwieniła się po uszy, serce zabiło mocniej, ale nic nie odpowiedziała, tylko gwałtownie przeszła dalej. – Poczekam na ciebie – rzucił za nią Wacek. Cały dzień Ania myślała o nim. Marzyła o miłości i czułości, a Wacek był taki przystojny, patrzył na nią tym rozpalonym wzrokiem… ale zebrać się nie mogła na odwagę. Do świtu przecież jeszcze trochę czasu, może… Wieczorem Genek napalił w bani. Do sauny zaprosił i sąsiada. Tam razem się wykąpali, wygrzali, smagali brzozowymi witkami, aż było im błogo. Gdy wyszli do przedsionka odpocząć, Ania już im podała karafkę samogonu i przekąski, a potem przypomniała sobie, iż w piwnicy są jeszcze małosolne ogórki. Zeszła na dół, zebrała ogórków i już miała wejść do mężczyzn, gdy przez uchylone drzwi usłyszała rozmowę i znieruchomiała, nasłuchując. – Ty, Genek, czemu taki niemrawy jesteś? Chodź, nie pożałujesz. Tam wdówki na ciebie czekają, takie, iż oczy cieszą! A twoja Anka… cicha myszka. – Nie, stary – odparł Genek cicho, ale stanowczo – nie chcę żadnych wdówek, choćby myśleć o tym nie chcę. Moja żona nie jest żadną myszką, jest najpiękniejsza na całej ziemi, nie ma takiego kwiatka, nie ma jagódki piękniejszej od niej. Jak na nią patrzę, to słońca nie widzę – tylko jej oczy, jej smukłą figurę. Naprawdę kocham ją ponad wszystko, tylko słowa czułe mi nie przechodzą przez gardło, nie umiem wyznać jej, jak bardzo ją kocham. Ma do mnie żal, ja to czuję. Boję się, iż ją stracę, bo ja bez niej nie przetrwam ani jednego dnia, powietrza bym bez niej nie złapał. Ania słuchała nieruchomo, a serce waliło jak młot. Po policzku spłynęła jej łza, ale podniosła głowę, weszła do przedsionka i powiedziała głośno: – Idź, sąsiedzie… do swoich wdówek, a my mamy z mężem ważniejsze sprawy. Nikt jeszcze nie patrzy na rzeźbioną przez Genka piękność. Wybacz mi, mój kochany, za głupie myśli i ślepotę – szczęście miałam w rękach, a nie widziałam. Chodźmy, za dużo już czasu straciliśmy… O świcie, tym razem, Genek na ryby nie poszedł.
Fliper i Lara chcą wyjść na spacer, a dwa czarne kotki wciąż czekają na dom. Adopcja psów i kotów w Katowicach [Zdjęcia]
Ile nietoperzy żyje w MRU? Czym uzupełniać karmnik?
Niedziela nie jest zwykłym dniem. Kościół ostrzega przed jednym błędem
SIŁA ZWIERZĄT FRANCUSKIEGO CIRQUE SENECA
Odkurzacze pionowe do 3500 zł. Modele premium dla właścicieli zwierząt i nie tylko
Dla dobrej fotografii są w stanie zrobić dużo. choćby kosztem zwierząt
Samotna woźna znalazła telefon w parku. Gdy go włączyła, długo nie mogła dojść do siebie
Rewolucyjna karetka weterynaryjna w Warszawie: Ratunek dla czworonogów w potrzebie
Rok więzienia za bestialstwo w Kozie-Gotówce. Nie ma litości dla oprawcy kota [ZDJĘCIA]
Zimowe kolędowanie i darmowe atrakcje na Mokotowie!
Neron rednose