Zwierzęta

Ciocia Róża: tajemnice z rodzinnego domu
NA WSZELKI WYPADEK Vera spojrzała obojętnie na płaczącą koleżankę, po czym odwróciła się do komputera i zaczęła coś gwałtownie pisać. – Zimna jesteś, Werka – usłyszała głos Olgi, kierowniczki działu. – Ja? Skąd ten wniosek? – Bo skoro tobie się w życiu układa, to nie znaczy, iż innym też tak będzie. Przecież widzisz, jak dziewczyna rozpacza. Przytulić by ją, może coś doradzić, podzielić się doświadczeniem, skoro ci tak dobrze… – Ja mam dzielić się doświadczeniem? Z Nadką? Oj, jej by to chyba nie pasowało… Próbowałam kiedyś, jak się pojawiała w pracy z podbitymi oczami – żeby drogę do biurka lepiej widzieć chyba. Wtedy jeszcze ciebie nie było. I nie, to nie facet ją bił – sama wpadała “przypadkiem” na rozmaite rzeczy. Kiedy tamten od niej odszedł, siniaki zniknęły – to już był trzeci, który uciekł. Wtedy chciałam ją wesprzeć, po koleżeńsku. Skończyło się na tym, iż to ja wyszłam na winną! Koleżanki mi wytłumaczyły: „Do Nadki nie przemówisz, ona wszystko najlepiej wie. Lepiej nie podchodź, bo wyjdziesz na wroga jej szczęścia!” Biegała do wróżek, urok rzucała – teraz się zmodernizowała, chodzi do psychologa. Leczy traumy. Nie rozumie, iż piecze wciąż tę samą szarlotkę, tylko ze zmienionymi jabłkami. Dlatego nie będę żałować, chusteczek nie zamierzam podawać. – Mimo wszystko, Wera, to nieładnie – powiedziała Olga. W czasie obiadu, kiedy cała ekipa siedziała przy jednym stole, rozmowy dotyczyły tylko byłego Nadki, drania i oszusta. Weronika jadła w milczeniu, nalała sobie kawy, usiadła w kącie, zdjęła stres scrollując Facebooka. – Werka – przysiadła się do niej pogodna, nieco pulchna Tania, która dziś jednak nie miała miny do śmiechu – a ty serio ani trochę nie żałujesz Nadki? – Tania, czego ode mnie chcesz? – Daj jej spokój – rzuciła przechodząca Irena. – Jak ona ma swojego ukochanego Wasyla, żyje jak pączek w maśle, to co jej do reszty, jak to jest, kiedy zostajesz sama z dzieckiem i ani grosza, ani wsparcia nie ma… A jeszcze próbuj wywalczyć alimenty od takiego tatusia! – Nie trzeba było rodzić, zwłaszcza nie wiadomo z kim i jeszcze na stare lata… – dorzuciła babcia Tania, najbardziej doświadczona z koleżanek. – Werka ma rację, ile razy ona już płakała, ile razy to samo… Kobiety zebrały się wokół szlochającej Nadki, doradzając na wyścigi. I co? Silna i niezależna Nadka postanowiła działać. Załatwiła wsparcie matki z rodzinnej wsi do opieki nad synkiem, a sama ruszyła w bój. Doczepiła grzywkę, brwi wyrysowała henna, rzęsy wydłużyła, kolczyka w nosie wszyscy jej jednak odradzili. I się zaczęło! – Oj, jeszcze zapłacze ten twój były, Nadka! – wspierały ją dziewczyny. – Wcale nie – mruknęła Werka – nie zapłacze, nie zatęskni. Nadka lada chwila znajdzie następnego takiego samego… – Łatwo ci mówić, bo twój Wasyl się nie bije, nie zdradza, nie pije! – Najlepszy chłop pod słońcem, nie podnosi ręki, nie biega za babami, kocha mnie na zabój. – Akurat! Każdy chłop taki sam! Uważaj Werka, odciągną ci twojego Wasyla! – Nie odciągną. Nie pójdzie na to! – Ja bym taka pewna nie była… – A ty bądź… Wino uderzyło do głów i panie już się licytują, która zdobędzie “idealnego” faceta Werki: – A chodźcie do Wery, zobaczymy, czy Wasyl się oprze takiej piękności jak my? Chyba nas nie zaprosi, boi się o swojego chłopa! – No to jedziemy! – Lecimy do Werki, zrywamy jej Wasyla, babcia Tania, idziesz z nami? – Nie, dziewczyny, Michał w domu czeka… idźcie się zabawić! – uśmiecha się Tania. Rozbawiona paczka wpada do Wery, śmiechy na kuchni, krzątanina: – To co? Zdążymy jeszcze coś ugotować? Wasyl zaraz wraca, zastawimy mu stół, aż padnie! – Nie starajcie się, grymasik z niego i tak dużo nie je. Ale zaraz będzie. Tłum się rozchodzi, zostają tylko Nadka, Olga i Tania. Popijają herbatę w przytulnej kuchence Weroniki, nieco skrępowane oczekiwaniem na słynnego Wasyla. – Wasyluś, skarbusiu, syneczku mój kochany! – pieści się Werka w przedpokoju, gdy ktoś wchodzi. Zgasły koleżankom uśmiechy – do pokoju wszedł… młody, przystojny chłopak. A to ci numer – mąż zdecydowanie młodszy od Werki! – Poznajcie, to mój syn – Denis… A Wasyl? – Zaraz, zaraz, a Wasyl gdzie? – Aaaa, z Wasyla to… kot! Po operacji, śpi, nie hałasować! I to cały sekret. Koleżanki zrozumiały: męża nie było nigdy, z Wasyla… kot – Werka zmyśliła resztę dawno temu, a one uwierzyły. – gwałtownie wyszłam za mąż, pierwsza miłość, dziecko, rozstanie. Drugi raz bliżej trzydziestki – obietnice, plany, cud-mąż, ale „jego” dzieci, a mój syn – nie pasują… Trzeci raz, już świadoma, parę ciosów – i w końcu dość! Synek się ożenił, zrobiło się cicho – przygarnęłam kota. Z Wasylem nam dobrze: do kina można iść, na wakacje – nikt nikogo nie rozlicza. Czasem Deniskowi dziwnie, iż nie mieszkamy razem, ale… po co się zmuszać dla opinii innych? Dziewczyny wychodzą zamyślone… Szczególnie Nadka. Ale Nadka nie dała rady jak Werka… Po miesiącu już fruwała na skrzydłach z nowym wybrankiem – i świeżymi bukietami kwiatów na biurko. Werka z babcią Tanią tylko się uśmiechały. – A jak tam twój Michał? – Już lepiej, rana zagojona – jak na psie, dziewczyno! Wnuki przyjeżdżały, pytali, czy na wystawę go nie szykuję – gdzieżbym tam psa męczyła! A Nadce już się układa… – Jedni mają zwierzaki, inni mężów… – Każdemu wedle potrzeb – zaśmiała się babcia Tania. – Może tym razem jej się poszczęści? – Może… – O czym szepczecie? – O tobie, Nadka, oby ci się w końcu poukładało. – Wiem, jak to wszystko wygląda, ale ja naprawdę nie umiem być sama… – Przestań się tłumaczyć, każdy żyje tak, jak lubi… – Werka – dogoniła Weronika na parkingu głos Nadki. – Ty… jakby co, to podpowiesz, jak opiekować się kotami? Lepiej kota czy kotkę przygarnąć…? – Idź już, czekają na ciebie… jakby co, zobaczymy… – uśmiechnęła się Weronika. – Tak tylko, na wszelki wypadek…
Justyna Steczkowska ruszyła do schroniska dla zwierząt. "Czasem pomoc nie krzyczy"
Afganistan, życie na polu bitwy
Namibia, kraj pustynnego safarii
Smutek w ogrodzie zoologicznym. Odszedł kucyk Maciuś, symbol tego miejsca
Żal pracowników i zwiedzających. Odeszło zwierzę, które jest historią atrakcji z woj. łódzkiego
Choszczno. Czworonożny uczestnik zdarzenia pod opieką policjantów
Schronisko w Radlinie uruchomiło telefon alarmowy. Można dzwonić w sprawach znęcania się nad zwierzętami
Apel do mieszkańców po wydarzeniach w chełmskim schronisku
Dziki weszły na tory, sparaliżowały ruch tramwajów. Nagranie
Pod jego domem zamieszkał niedźwiedź. "Wyskoczyłem z łóżka"
Zostawił zwierzęta na mrozie i wyprowadził się. Grozi mu więzienie
Zmiana kodu, trójka z przodu. Urodzinowa uczta „trzydziestek” z Zamościa
„Rysowanie krok po kroku” książki, które uczą rysowania część 2
Miłość do Boga i Ojczyzny
Serce rodzica. Opowieść Dziękuję za wsparcie, za polubienia, za każdy komentarz, za to, iż nie pozostajecie obojętni, za subskrypcje i OGROMNE podziękowania za wszystkie wpłaty – ode mnie i moich pięciu futrzastych kotów. Będzie mi bardzo miło, jeżeli podzielicie się opowiadaniem w mediach społecznościowych – to też wsparcie dla autora! – Czemu taka dziś od rana przygaszona? choćby się nie uśmiechniesz… Chodź, zjedzmy śniadanie. Mąż wszedł do kuchni przeciągając się zaspany – w końcu wolna sobota. Na kuchence skwierczała jajecznica z boczkiem, żona nalewała herbatę. Na talerz z impetem włożyła mu większą połowę jajecznicy i kromkę chleba – Jedz, no weź widelec! – Coś nie tak zrobiłem, Natalio? – zapytał łagodnie Arkadiusz. – Zrobiliśmy razem – nie tak wychowaliśmy dzieci – Natalia z westchnieniem usiadła obok i zaczęła jeść bez większego apetytu. – Córka i syn już dorośli, wszystkiego sobie odmawialiśmy, wychowując ich w ciężkich czasach. Wspieraliśmy ich, a kto nas wesprze – choćby dobrym słowem? U nich zawsze problemy: albo im się żyć nudzi, albo pieniędzy brak. I u Magdy, i u Michała tylko narzekanie. – Skąd ci się to wzięło? Arkadiusz już dojadł jajecznicę i z przyjemnością smarował świeżą kromkę masłem, a na wierzch konfiturę. – Tobie dobrze, oni mi wszystko piszą – matce. Michał wczoraj chciał z rodziną wyjść na kręgle, prosił parę złotych do wypłaty, zdenerwowałam się i nie dałam. Obraził się… Magda przedtem dzwoniła, z karierą piosenkarki jej nie idzie i humor paskudny… To przesada, lubi śpiewać? Niech śpiewa dla przyjemności, ale pracować też trzeba! Chciałaby zarobić śpiewaniem, ale nie każdemu to pisane, czas w końcu zrozumieć, znaleźć porządną pracę! W dzieciństwie z Michałem byli nierozłączni, teraz prawie nie rozmawiają! Natalia odsunęła od siebie ostygłą jajecznicę, sięgnęła po herbatę. – Nie martw się tak, ułoży się… Sami byliśmy młodzi, pamiętasz… – uspokajał ją Arkadiusz. Ona aż się zagotowała: – Co ty gadasz, Arkadiuszu, to ty przypomnij sobie! Żyliśmy skromnie i wszystko nas cieszyło. Michał się urodził – radość. Koleżanka podarowała mi wózek i łóżeczko, siostra ubranka po starszym synu, śpioszki, pieluszki. Wszystko używane, ale jak nowe – dzieci gwałtownie rosną. I szczęśliwi byliśmy. A jak kupiliśmy malucha, dumni byliśmy! Garaż przy bloku, czuliśmy się bogaci! A dla naszych jak nie byli za granicą, to życie zmarnowane… Czy my ich tego uczyliśmy? – Czasy się zmieniły, Natalia, pokus więcej, a są młodzi… Poczekaj, zrozumieją. – Ech, żeby nie było za późno. Wszystko przelecą w pogoni za pieniądzem, a życie leci, Arkadiusz… Jak spojrzę w lustro – czy to naprawdę ja? Już babcia… Ty już dziadek… Rozmowę przerwał dźwięk telefonu, dzwonił Michał. – No znowu coś… – Natalia sięgnęła po telefon. Słuchała coraz bardziej zszokowana, aż poderwała się z krzesła. – Arkadiuszu, gwałtownie się ubieraj, Michał wylądował w szpitalu, sąsiad z sali dzwonił! – Co się stało?! – Arkadiusz od razu zaczął się szykować. – Dokładnie nie wiem, szlifierką po ręce, tarcza pękła i przecięła… Chyba próbują uratować dłoń… Oby wszystko się dobrze skończyło… Chodźmy! Oboje ubierali się w pośpiechu, jeszcze nie starzy, ale już nie młodzi – rodzice z zatroskanym wzrokiem. I pobiegli, zapominając o wszystkim, do szpitala do syna… W drodze zadzwoniła Magda: – Mamo, wpadnę do was na obiad, dobrze? – Przyjdź, córko, chyba już wrócimy – krzyknęła zapłakana Natalia i biegnąc, nie dosłyszała odpowiedzi… W szpitalu ich uspokoili, dłoń udało się uratować, ale na razie nie wpuszczą do syna. – jeżeli nie wpuszczacie, to i tak nie odejdę, będę czekać – powiedziała Natalia i usiadła w holu, Arkadiusz przy niej. Wtem wbiegła Magda i rzuciła się do rodziców: – Mamo, czemu jesteście tacy zmartwieni? Wszystko się dobrze skończyło! Michał miał fuchę, naprawiał komuś samochód, coś się nie odkręcało, odciął śruby i przeciął rękę. Wszystko zeszyli, palce ruszają się, już z nim pisałam, nie martwcie się! – Skąd wiesz? – westchnęła Natalia. – Zawsze trzymamy z Michałem kontakt i z jego żoną też, pomagamy sobie! Co z tego? – Myśleliśmy, iż w ogóle nie rozmawiacie… – wyjaśnił Arkadiusz. – Tato, wy jesteście tacy zaradni i silni, umiecie wszystko przetrwać, nie chcemy was martwić… – uśmiechnęła się Magda – I oboje świeżo wyglądacie, więc nie wtrącamy się w wasze życie, niech teraz trochę odpoczniecie. – No nieźle to wymyśliliście, a ja myślałam, iż już się nami nie interesujecie – zaśmiała się Natalia. – Co ty, mamo, po prostu wasze pokolenie to tytani. Chcemy być jak wy, ale nie zawsze wychodzi… Staramy się, rozumiecie? Rodzice się uśmiechnęli, już bez takich trosk. – Mamo, tato, chciałam wam powiedzieć – mam pracę! A śpiewać zapraszają mnie na różne wydarzenia: w przedszkolu, przedwczoraj w domu opieki – bili brawo! Jedna babcia zapłakała, bo jej córka znana piosenkarka, ale ciągle w rozjazdach i oddała mamę do domu opieki. Straszne! Nagle Magda objęła rodziców: – Bardzo was kochamy z Michałem, już nie myślcie… Wtedy pielęgniarka pozwoliła im na krótkie odwiedziny u syna. Natalia ledwo powstrzymała łzy, ale Michał powiedział: – Mamo, już dobrze, wszystko minęło. Nie martwcie się. Tato, przecież sam mówiłeś, jak cię kiedyś szerszenie w garażu pogryzły, trafiłeś do szpitala, ledwo przeżyłeś. Różne rzeczy się zdarzają… Jak tylko stąd wyjdę – przyjdźcie do nas na Sylwestra, bo ostatnio tylko gonitwa i rzadko rozmawiamy, zgoda? Magda chce was w końcu z chłopakiem poznać, jeszcze wam nie mówiła… Do domu Natalia i Arkadiusz wracali pieszo – dla spaceru. Nie starzy, ale już nie młodzi rodzice. Ach, to rodzicielskie serce, ono zawsze martwi się o dzieci. Wydaje się, iż u innych dzieci jak dzieci, a dla swoich chciałoby się najlepszego, żeby słuchały, żeby życie miały łatwiejsze. Ale one mają swoją drogę – jaka by nie była… I nasze dzieci są wspaniałe, bo przecież to nasze dzieci…
Chcą zakazu fajerwerków na terenie miasta, także w Sylwestra. Do władz wpłynęła petycja
Pałacyk Pod Pszczółką burzony. Nie ma wątpliwości, to koniec pewnej epoki
Ogromny odzew po apelu schroniska w Sosnowicach. „Odpowiedzieliście całym sercem” [FILM]
Ten odkurzacz pionowy gwarantuje maksimum mocy i minimum wysiłku! Lekki, wygodny, dokładny
Gmina Łomazy. W Studziance wilki zagryzły psa
Warszawa wprowadza pierwszą karetkę weterynaryjną w Polsce. "Liczy się każda sekunda"
Valerie straciła swoją rozmowę kwalifikacyjną, by uratować starszego pana, który zemdlał na zatłoczonej ulicy Warszawy! ale gdy weszła do biura, ledwo powstrzymała omdlenie na widok tego, co ją tam czekało…
Na ulice w Warszawie wyjedzie pierwszy w Polsce ambulans dla zwierząt
250-kilogramowy niechciany lokator. Niedźwiedź "wprowadził się" na miesiąc do domu
Jeszcze "ciepły" niedźwiedzi trop. Leśnicy pokazali szokujące zdjęcia
Historia Lolka ma szczęśliwy finał. Ten bocian poruszył nie jedno serce (ZDJĘCIA)
Nielegalna hodowla psów pod Kielcami
Różne odsłony snu zimowego. Które zwierzęta śpią najmocniej
Jedyna Życie: Opowieść o Odwadze i Marzeniach
Trzy tygryski opuszczą wrocławskie zoo!
Valeria straciła swoją rozmowę kwalifikacyjną, aby uratować starszego mężczyznę, który przewrócił się na zatłoczonej ulicy w Warszawie! Ale gdy weszła do biura, niemal zemdlała na widok tego, co zobaczyła…
Nosorożec Marusia doczeka się potomstwa? Gwiazda wrocławskiego zoo będzie miała towarzysza
Kapibara i Labubu odchodzą w zapomnienie! Oto nowy hit na Krupówkach
DZIŚ ROZPOCZYNA SIĘ 48 MFSC W MONTE CARLO
Nie odleciał bez pomocy. Ekopatrol uratował rannego myszołowa na Targówku
Niedźwiedzie śpią czy hibernują? Ekspert wyjaśnia, co naprawdę dzieje się w zimie
Była wygłodzona, teraz dochodzi do siebie. Lady szuka domu
Skandaliczne warunki w nielegalnej hodowli psów
Katowice: Dziady noworoczne opanują miasto
Psiaki czekają na spacery
Honorowy tytuł dla abp. Marka Jędraszewskiego
Koszmar po przebudzeniu. "Masz na sobie 2,5-metrowego pytona"
Serce rodzica. Opowiadanie Dziękuję za wsparcie, za polubienia, zainteresowanie i komentarze pod moimi opowiadaniami, za subskrypcje i WIELKIE dzięki wszystkim za donacje ode mnie i mojej piątki kociaków. Proszę, udostępniajcie swoje ulubione opowiadania w mediach społecznościowych – to również dla mnie ogromna euforia jako dla autora!
Historia psiej wierności: Jak Dżulia czekała pod blokiem na rodzinę z mieszkania nr 22, wytrwale wierząc, iż kiedyś wrócą – wzruszające losy suczki z prowincjonalnego polskiego miasteczka z lat 90., uratowanej przez pracownice księgarni, która dzięki miłości zawalczyła o nowe życie i pokochała swoją właścicielkę na zawsze
ON ZNOWU ZAUFAŁ CZŁOWIEKOWI
Schronisko dla bezdomnych zwierząt w Świnoujściu ma nowego operatora
JAK PANIE Z GMINY GDÓW POWIEDZIAŁY: „NIE”
Doda pomogła toruńskiemu schronisku. Wsparcie jest już na miejscu