Brak prądu w Berlinie: wyzwania, przed którymi stanęła klinika dentystyczna

dentonet.pl 15 godzin temu

Pierwsza sobota nowego roku prawdopodobnie na długo pozostanie w pamięci wielu berlińczyków. Od wczesnych godzin porannych 3 stycznia dostawy prądu zostały wstrzymane w południowo-zachodniej części stolicy Niemiec. W około 45 000 gospodarstw domowych, zamieszkanych łącznie przez 100 000 osób, oraz w 2200 firmach zrobiło się ciemno i zimno. Funkcjonowanie tej części miasta praktycznie ustało, a z takim wyzwaniem musiało zmierzyć się także wiele gabinetów lekarskich i dentystycznych.

Ani Berlińska Izba Lekarzy Dentystów, ani Izba Stomatologiczna Kas Chorych Berlina nie dysponują dokładnymi danymi liczbowymi. Jak podano, trudno oszacować skalę problemu, ponieważ przywracanie zasilania przebiegało w poszczególnych rejonach z różną szybkością.

W rezultacie – jak ustalono – podpalenia w sobotni poranek 3 stycznia w południowo-zachodniej części Berlina nic już nie działało: także praktyka stomatologiczna dr. Roberta Heyma i dr. Vincenta Mitzscherlinga w dzielnicy Zehlendorf pogrążona była w ciemności, komputerów nie można było uruchomić, choćby telefony komórkowe nie miały zasięgu. Tymczasem za chwilę miał rozpocząć się normalny dzień pracy.

Obawa przed włamaniem i kradzieżą

Gdy syn dr. Heyma – także stomatolog – wraz z personelem wszedł do gabinetu w sobotni poranek po Nowym Roku, okazało się, iż nic nie działa. – To był kompletny paraliż: brak światła, nieczynne komputery, a tym samym brak dostępu do danych. Bardzo obawialiśmy się, iż dyski twarde mogły ulec uszkodzeniu. Nie działał również system alarmowy. Naszą pierwszą troską byli jednak pacjenci. Ponieważ awaria objęła także maszty telefonii komórkowej, zarówno my, jak i pacjenci zostaliśmy pozbawieni zasięgu lub mieliśmy tylko bardzo ograniczoną łączność – relacjonuje dr Heym.

Z częścią pacjentów udało się skontaktować na inne sposoby. Dla tych, którzy pojawili się w gabinecie, zespół gwałtownie zorganizował drobny poczęstunek oraz kawę w dużych termosach. Część przygotowanych produktów została później przekazana do jadłodzielni dla osób potrzebujących.

Bezpieczeństwo danych medycznych

Kolejną poważną obawą było bezpieczeństwo przechowywanych w klinice danych. gwałtownie zlecono zewnętrznemu specjaliście IT wykonanie kopii zapasowych. Konieczne było również przełożenie leków wymagających chłodzenia oraz sprawdzenie materiałów o określonym terminie ważności. Na noc zatrudniono firmę ochroniarską do nadzoru nad pomieszczeniami.

Dopiero pod koniec pierwszego dnia bez prądu uświadomiliśmy sobie, jak ogromną lukę bezpieczeństwa stanowi niesprawny system alarmowy. Obawialiśmy się włamania, aktów wandalizmu czy grabieży – opowiada dr Heym.

Prawdziwa próba dla zespołu

Zdaniem kierownika praktyki zespół bardzo dobrze poradził sobie z tą wyjątkową sytuacją. Każdy starał się pomóc na tyle, na ile mógł, wszyscy wykazali się zaangażowaniem, co dodatkowo zintegrowało zespół. Nie bez znaczenia był fakt, iż również w domach części pracowników nie było prądu, a temperatura stale spadała.

Przez kilka dni musieliśmy działać z dnia na dzień, bo nikt nie był w stanie przewidzieć, kiedy wrócimy do normalnej pracy. Mimo to nie traciliśmy nadziei – w sąsiednich budynkach, ulicę dalej, światło pojawiło się po dwóch dniach. U nas zasilanie przywrócono dopiero w środę przed południem – relacjonuje dr Heym.

Kilka dni w trybie stałej gotowości

Do tego czasu blisko 80-osobowy zespół dużej praktyki, pracujący na dwie zmiany, pozostawał bez możliwości pracy, ale w stałej gotowości. Dziesięć foteli dentystycznych stało pustych, co oznaczało ogromne straty finansowe. Kwestia tego, czy i w jaki sposób straty te mogą zostać zrekompensowane, jest w tej chwili przedmiotem rozmów z ubezpieczycielem z tytułu przerwy w działalności.

Nawet po przywróceniu prądu nie wszystko funkcjonuje idealnie. – Konieczne były intensywne działania higieniczne, takie jak ostrożne płukanie instalacji wodnych, kontrola leków i materiałów. Trzeba było wymienić źródła światła. Kopie zapasowe danych są w trakcie odtwarzania – opisuje dr Heym.

Nie bez znaczenia pozostaje również refleksja nad opracowaniem planu awaryjnego na wypadek kolejnej sytuacji kryzysowej.

Źródło: https://www.zm-online.de/

Idź do oryginalnego materiału