Zamknijcie mój lodówkę i precz! mówię, już nie wytrzymuję ciągłych rewizji teściowej. Klucze w zamku szeleszczą tak znajomo, iż Zofia nie podnosi głowy od laptopa. Wtorek, pół drugiej rano. To znaczy, iż przychodzi Halina Piotrowna. Zosiu, na chwilę! słyszy się z przedpokoju. Przyniosłam ci witaminy, w aptece była promocja. I wodorosty morskie, dopiero co przywieziono […]