Agencje koloryzują oferty pracy w opiece? Choroby seniorów i obowiązki

kasiaperla.blogspot.com 2 godzin temu

„Seniorka jest mobilna, spokojna i potrzebuje jedynie lekkiej pomocy.”
„Senior jest komunikatywny, współpracujący, a opieka nie jest trudna.”
„Do obowiązków należy prowadzenie domu i pomoc seniorowi w codziennych czynnościach.”

Brzmi dobrze.

Czasami choćby bardzo dobrze.

Problem zaczyna się wtedy, kiedy po przyjeździe na miejsce okazuje się, iż za słowem „pomoc” kryje się mycie, ubieranie, zmiana pieluch, transfer z łóżka na wózek, przygotowywanie posiłków, sprzątanie, zakupy, spacery, opieka nad zwierzęciem i kilka pobudek w nocy.

A „spokojna seniorka” od kilku godzin chodzi po domu i szuka zmarłego przed laty męża.

Czy każda agencja celowo zataja takie informacje?

Oczywiście, iż nie.

Na rynku są firmy, które publikują bardzo szczegółowe oferty, podając choroby, wagę seniora, mobilność, transfery, inkontynencję, zakres obowiązków czy informacje o nocach. W aktualnych ogłoszeniach można znaleźć naprawdę konkretne opisy.

Ale problem istnieje.

Niektóre oferty są przedstawiane tak, aby przede wszystkim zachęcić opiekunkę do wyjazdu, a nie dać jej pełny obraz tego, z czym będzie musiała się zmierzyć.

I właśnie o tym warto mówić.

„Tylko pomoc przy higienie” – czyli co adekwatnie?

Jednym z największych problemów ofert pracy jest używanie bardzo ogólnych określeń.

„Pomoc w higienie.”

Dla jednej osoby oznacza to przypomnienie seniorowi o umyciu zębów.

Dla innej – całkowite mycie osoby leżącej.

Jeszcze dla innej – pomoc przy kąpieli, toalecie, zmianie pieluchy, podmywaniu, ubieraniu i rozbieraniu.

To są zupełnie różne obciążenia fizyczne i psychiczne.

Podobnie wygląda sprawa z określeniem:

„pomoc przy poruszaniu się”.

Czy senior chodzi z laską?

Czy korzysta z rollatora?

Czy trzeba go asekurować?

Czy trzeba go podnosić?

Czy potrzebny jest transfer łóżko–wózek?

Czy senior waży 55 kilogramów, czy 95?

To ostatnie ma ogromne znaczenie.

W jednej z aktualnych ofert podopieczny ważący 83 kg jest po udarze, ma Parkinsona, problemy z chodzeniem, nietrzymanie moczu i stolca, a w zakresie obowiązków wymieniono m.in. higienę, zmianę pieluch i transfer. To zupełnie inny rodzaj pracy niż „opieka nad seniorem z typowymi dolegliwościami wieku”.

Dlatego samo wymienienie choroby nie wystarcza.

Choroba seniora to nie wszystko. Liczy się jej wpływ na codzienne funkcjonowanie

To chyba najważniejsza rzecz, o której powinny pamiętać opiekunki.

Można napisać:

„Senior choruje na Parkinsona.”

I na tym zakończyć opis.

Tylko co to adekwatnie oznacza?

Jeden senior z Parkinsonem może być samodzielny, chodzić po domu i potrzebować przede wszystkim przypominania oraz pomocy w codziennych czynnościach.

Inny może mieć poważne problemy z chodzeniem, sztywność, zaburzenia równowagi, trudności z ubieraniem, korzystaniem z toalety i wymagać pomocy przy transferze.

Ta sama diagnoza. Zupełnie inna sztela.

Podobnie jest z demencją.

„Seniorka ma demencję” może oznaczać łagodne zaburzenia pamięci.

Ale może również oznaczać:

  • nocne wstawanie,

  • dezorientację,

  • wychodzenie z domu,

  • powtarzanie tych samych pytań,

  • niepokój,

  • agresję słowną lub fizyczną,

  • oskarżenia o kradzież,

  • problemy z jedzeniem,

  • nietrzymanie moczu,

  • brak rozpoznawania opiekunki,

  • konieczność stałego nadzoru.

Dlatego diagnoza nie powinna zastępować opisu zachowania seniora.

„Spokojny senior” – jedno z najbardziej niebezpiecznych określeń

Słowo „spokojny” może znaczyć wszystko.

Spokojny, bo większość dnia śpi?

Spokojny, bo siedzi w fotelu?

Spokojny, bo nie jest agresywny?

A może spokojny według rodziny, ale nocami budzi się pięć razy?

W przypadku osób z demencją szczególnie ważne jest pytanie:

Jak senior zachowuje się w ciągu całej doby?

Nie tylko podczas rozmowy z rodziną.

Bo opiekunka nie pracuje z seniorem przez 20 minut podczas wizyty rodziny.

Ona mieszka z nim.

I doświadcza również tego, czego rodzina może choćby nie uważać za problem.

„Opieka nad jedną osobą” nie zawsze oznacza pracę przy jednej osobie

To kolejna kwestia, którą warto dokładnie sprawdzić.

W domu może mieszkać:

  • senior,

  • jego zdrowa żona,

  • pies,

  • kot,

  • dorosłe dziecko,

  • wnuki odwiedzające rodzinę,

  • a czasami jeszcze ktoś, kto „tylko czasami potrzebuje pomocy”.

Formalnie opiekujemy się jedną osobą.

W praktyce możemy znaleźć się w domu, w którym obowiązków jest znacznie więcej.

Aktualne oferty pokazują, iż zakres zadań może obejmować nie tylko opiekę nad seniorem, ale także prowadzenie domu, zakupy, gotowanie, pieczenie, sprzątanie czy opiekę nad psem.

Dlatego pytanie:

„Ile osób mieszka w domu?”

jest równie ważne jak:

„Ile osób jest do opieki?”

„Prowadzenie domu” – kolejne bardzo szerokie pojęcie

To chyba jeden z najbardziej niedookreślonych punktów ofert.

Co oznacza prowadzenie domu?

Codzienne gotowanie?

Zakupy?

Pranie?

Prasowanie?

Odkurzanie?

Mycie łazienki?

Mycie okien?

Sprzątanie całego domu?

Opieka nad ogrodem?

Opieka nad zwierzęciem?

A może tylko utrzymanie porządku w części domu, w której funkcjonuje senior?

Każda z tych wersji oznacza inną ilość pracy.

Dlatego zamiast zaakceptować:

„prowadzenie gospodarstwa domowego”

warto zapytać:

„Proszę mi dokładnie powiedzieć, jakie czynności domowe należą do opiekunki i jak często trzeba je wykonywać.”

To jedno pytanie może bardzo dużo zmienić.

Najbardziej problematyczne słowo: „pomoc”

„Pomoc przy kąpieli.”

„Pomoc przy toalecie.”

„Pomoc przy ubieraniu.”

„Pomoc przy transferze.”

Tylko iż pomoc nie zawsze oznacza to samo.

Jeżeli senior wykonuje większość czynności sam, opiekunka rzeczywiście może tylko pomagać.

Jeżeli natomiast senior nie jest w stanie samodzielnie wykonać danej czynności, „pomoc” może w rzeczywistości oznaczać wykonanie jej za niego.

Dlatego przed wyjazdem warto dopytać:

„Co dokładnie senior robi sam, a co wykonuje opiekunka?”

To jedno z najlepszych pytań, jakie można zadać rekruterowi.

Noc – często najważniejsza informacja, której nie wolno pomijać

Opiekunka może usłyszeć:

„Nocki są sporadyczne.”

Tylko co oznacza „sporadyczne”?

Raz w tygodniu?

Trzy razy?

Codziennie, ale tylko jedno wstanie?

A może senior budzi się kilka razy?

Tak powinna wyglądać informacja.

Nie:

„Senior czasami potrzebuje pomocy w nocy.”

Tylko:

„Senior wstaje średnio 2–3 razy w nocy i wymaga pomocy przy toalecie.”

Dla opiekunki to ogromna różnica.

„Senior mobilny” również wymaga doprecyzowania

Mobilny, czyli?

Chodzi samodzielnie?

Z laską?

Z rollatorem?

Potrzebuje asekuracji?

Sam wstaje z łóżka?

Sam korzysta z toalety?

Może wejść po schodach?

Może wyjść na spacer?

A może „mobilny” oznacza, iż przemieszcza się wyłącznie z pomocą drugiej osoby?

„Lekka opieka” może okazać się bardzo ciężką pracą

To określenie również budzi moje zastrzeżenia.

Bo „lekka” z punktu widzenia agencji może oznaczać:

brak ciężkich czynności medycznych.

Ale z punktu widzenia opiekunki może oznaczać:

  • kilkanaście godzin aktywności,

  • gotowanie,

  • sprzątanie,

  • zakupy,

  • spacery,

  • pomoc przy higienie,

  • pilnowanie leków,

  • ciągłą obecność przy seniorze,

  • problemy ze snem.

I wtedy okazuje się, iż praca jest bardzo obciążająca fizycznie i psychicznie.

Największy problem: oferta pokazuje diagnozę, ale nie pokazuje człowieka

Moim zdaniem właśnie tutaj tkwi sedno problemu.

Opiekunka nie jedzie do:

„Parkinsona, demencji i inkontynencji”.

Jedzie do konkretnego człowieka.

Do 84-letniego Gerarda, który:

  • ma Parkinsona,

  • nie słyszy,

  • jest uparty,

  • nie chce korzystać z rollatora,

  • budzi się w nocy,

  • nie lubi kąpieli,

  • codziennie chce chodzić na godzinny spacer,

  • a kiedy jest zmęczony, krzyczy na opiekunkę.

Dopiero taki opis pozwala wyobrazić sobie rzeczywistość.

Dlaczego agencje czasami koloryzują oferty?

Tutaj warto być uczciwym.

Nie zawsze chodzi o złą wolę.

Rekruter może mieć informacje przekazane przez rodzinę, które są niepełne.

Rodzina może nie dostrzegać problemów, które dla opiekunki będą ogromnym obciążeniem.

Stan seniora może się zmienić między momentem stworzenia oferty a przyjazdem opiekunki.

Czasami różne osoby inaczej oceniają tę samą sytuację.

Ale istnieje też druga strona.

Oferta jest jednocześnie narzędziem rekrutacyjnym.

Ma zainteresować kandydatkę.

A im bardziej atrakcyjnie wygląda zlecenie, tym większa szansa, iż opiekunka się nim zainteresuje.

Dlatego trzeba uważać na określenia takie jak:

„spokojna sztela”, „lekka opieka”, „tylko pomoc”, „mobilny senior”, „bezproblemowa rodzina”, „mało obowiązków”.

Nie są one jeszcze informacją.

Są oceną.

A opiekunka potrzebuje faktów.

Nie każda agencja robi to samo

I tego również nie można pomijać.

Są agencje, które publikują naprawdę szczegółowe oferty. Można znaleźć w nich wiek seniora, wagę, choroby, mobilność, inkontynencję, transfery, noce, zakres obowiązków, warunki mieszkaniowe, a choćby informację o pomocy dodatkowych osób.

Są również firmy, które wprost podkreślają, iż szczegóły warunków i obowiązków mają być znane przed podjęciem decyzji.

Dlatego nie chodzi o to, aby napisać:

„Agencje kłamią.”

To byłoby zwyczajnie niesprawiedliwe.

Problem polega raczej na tym, iż opiekunka musi nauczyć się odróżniać konkretną ofertę od oferty napisanej językiem sprzedażowym.

Jak czytać ofertę, żeby nie dać się zaskoczyć?

Ja przed wyjazdem zadałabym minimum kilkanaście konkretnych pytań.

O zdrowie:

  1. Jakie dokładnie choroby ma senior?

  2. Jak choroba wpływa na jego codzienne funkcjonowanie?

  3. Czy ma demencję? jeżeli tak – w jakim stadium?

  4. Czy występują zachowania agresywne, nocne pobudzenie albo dezorientacja?

  5. Czy senior jest inkontynentny?

  6. Czy korzysta z pieluch?

  7. Czy sam korzysta z toalety?

O poruszanie:

  1. Czy chodzi samodzielnie?

  2. Czy korzysta z laski lub rollatora?

  3. Czy wymaga asekuracji?

  4. Czy trzeba wykonywać transfer?

  5. Ile senior waży?

  6. Czy jest w stanie samodzielnie wstać z łóżka i fotela?

O noc:

  1. Czy są pobudki nocne?

  2. Ile razy w ciągu nocy?

  3. Co dokładnie musi wtedy zrobić opiekunka?

O obowiązki:

  1. Co dokładnie obejmuje prowadzenie domu?

  2. Kto robi zakupy?

  3. Kto gotuje?

  4. Kto sprząta?

  5. Czy są zwierzęta?

  6. Czy opiekunka ma się nimi zajmować?

  7. Czy w domu mieszkają inne osoby?

I jedno z najważniejszych:

  1. Czy coś zmieniło się w stanie zdrowia seniora od momentu wystawienia oferty?

To pytanie może być kluczowe.

Warto poprosić o opis zwykłego dnia

To jest moje ulubione pytanie.

Nie:

„Czy dużo pracy?”

Bo odpowiedź będzie prawdopodobnie:

„Nie, spokojnie.”

Lepiej zapytać:

„Proszę mi opisać typowy dzień opiekunki od momentu wstania aż do położenia seniora spać.”

I wtedy zaczynają pojawiać się konkrety.

7:00 – pobudka.

7:30 – toaleta.

8:00 – śniadanie.

9:00 – sprzątanie.

10:00 – spacer.

11:00 – zakupy.

12:00 – obiad.

14:00 – pranie.

16:00 – kolejny spacer.

18:00 – kolacja.

20:00 – kąpiel.

22:00 – senior idzie spać.

A potem:

„O 1:00 trzeba wstać, bo senior korzysta z toalety.”

I nagle „spokojna sztela” wygląda zupełnie inaczej.

Opiekunka również powinna znać swoje granice

To druga strona całej sprawy.

Nawet najlepszy opis oferty nie oznacza, iż wszystko będzie dokładnie takie samo po przyjeździe.

Stan seniora może się pogorszyć.

Rodzina może mieć inne oczekiwania.

Niektóre obowiązki mogą zostać przedstawione inaczej niż w rzeczywistości.

Dlatego warto nie tylko pytać:

„Co będę robić?”

ale również powiedzieć:

„Czego nie będę robić?”

To bardzo ważna różnica.

Jeżeli nie chcesz wykonywać określonych czynności, powiedz to przed wyjazdem.

Nie zakładaj:

„Na miejscu jakoś się dogadamy.”

Bo czasami na miejscu jest już zdecydowanie trudniej.

Najładniejsza oferta nie zawsze jest najlepszą ofertą

Czasami widzimy:

2500 euro, spokojna seniorka, własny pokój, ogród, piękny dom, kilka obowiązków.

I jesteśmy zainteresowane.

Tymczasem oferta za 2100 euro może być dla konkretnej opiekunki znacznie lepsza, o ile senior jest bardziej samodzielny, nie ma nocy, rodzina zapewnia pomoc, a obowiązki domowe są jasno określone.

Nie wybierajmy więc tylko stawki.

Patrzmy na:

wynagrodzenie + stan zdrowia + mobilność + noce + obowiązki + warunki mieszkaniowe + charakter seniora + wsparcie rodziny.

Dopiero z tego powstaje prawdziwy obraz zlecenia.

Opiekunka nie potrzebuje pięknej historii. Potrzebuje prawdy.

Moim zdaniem to powinno być podstawową zasadą rekrutacji.

Nie oczekuję, iż agencja przewidzi każdą sytuację.

Nie oczekuję również, iż będzie w stanie zagwarantować, jaki senior będzie miał humor za trzy tygodnie.

Ale oczekuję uczciwego przedstawienia faktów, które są znane w momencie proponowania zlecenia.

Jeżeli senior ma demencję – napiszmy, jak funkcjonuje.

Jeżeli jest transfer – napiszmy, iż jest transfer.

Jeżeli są noce – napiszmy ile.

Jeżeli senior waży 95 kg – nie ukrywajmy tego za słowami „pomoc w poruszaniu”.

Jeżeli opiekunka ma sprzątać cały dom i zajmować się psem – powiedzmy o tym.

Jeżeli rodzina oczekuje gotowania dla pięciu osób – również.

Bo opiekunka ma prawo podjąć decyzję na podstawie rzeczywistości, a nie marketingowego opisu rzeczywistości.

I paradoksalnie uczciwa oferta może być korzystna również dla agencji.

Bo opiekunka, która dokładnie wie, dokąd jedzie, ma znacznie mniejsze ryzyko, iż po dwóch dniach zadzwoni i powie:

„To nie jest zlecenie, na które się umawiałyśmy.”

A Wy? Czy oferta zgadzała się z rzeczywistością?

Jestem bardzo interesująca Waszych doświadczeń.

Czy zdarzyło Wam się pojechać na zlecenie, które w ofercie wyglądało na lekkie i spokojne, a na miejscu okazało się zupełnie inne? Co zostało pominięte albo przedstawione w łagodniejszy sposób – choroba seniora, noce, transfery, zachowanie, sprzątanie czy zakres obowiązków?

Bo być może właśnie najwięcej możemy nauczyć się nie z samych ofert, ale z doświadczeń opiekunek, które już były na takich sztelach.

Więcej historii, porad i inspiracji znajdziesz na potrudachdogwiazd.com
Idź do oryginalnego materiału