24-latka obudziła się bez narządów rozrodczych. Skandal wokół znanego ginekologa z Poznania

zdrowienapoziomie.pl 11 godzin temu

W kwietniu 2024 roku 24-letnia Wiktoria zgłosiła się do Szpitala Miejskiego im. Franciszka Raszei w Poznaniu z powodu silnych bólów brzucha. Standardowe badania, w tym ultrasonografia i tomografia komputerowa, wykazały czterocentymetrową zmianę na prawym jajniku, podejrzaną o guz. Nikt nie przewidział, iż ta rutynowa diagnostyka zakończy się dla młodej kobiety traumatycznym doświadczeniem.

Dramatyczne zakończenie rutynowej diagnostyki

Zabieg wykonał prof. Dariusz S., znany w lokalnym środowisku medycznym ginekolog, kierownik oddziału ginekologii od dwóch lat. Wbrew oczekiwaniom nie ograniczono się do usunięcia podejrzanej zmiany – przeprowadzono radykalną operację. Dopiero po czterech dniach od wybudzenia się z narkozy Wiktoria dowiedziała się o pełnym zakresie ingerencji: lekarz usunął jej macicę, oba jajniki i jajowody.

Brak świadomej zgody pacjentki na radykalny zabieg

Prokuratura bada sposób podjęcia decyzji o tak rozległej operacji. Z ustaleń śledczych wynika, iż zabieg nie miał medycznego uzasadnienia w stanie zdrowia pacjentki, a Wiktoria nie wyraziła świadomej zgody na usunięcie wszystkich narządów rozrodczych. Wiktoria, słabo znająca język polski i nie władająca angielskim, podpisała zgodę na zabieg w języku angielskim, nie rozumiejąc jej treści – dokument dotyczył wywołania porodu, a nie usunięcia narządów.

Pacjentka powinna zostać dokładnie poinformowana o ryzyku i zakresie planowanej operacji, zwłaszcza gdy prowadzi to do trwałej utraty zdolności rozrodczych.

Biegli wskazali liczne nieprawidłowości w postępowaniu chirurga, w tym brak oczekiwania na wynik badania śródoperacyjnego oraz fałszowanie dokumentacji medycznej. W efekcie system ochrony zdrowia zawiódł, a Wiktoria stanęła wobec nieodwracalnej decyzji, która zmieniła jej życie na zawsze.

Oburzenie środowiska lekarskiego i reakcja władz szpitala

W poznańskim środowisku medycznym panuje wstrząs po wydarzeniach na oddziale ginekologii przy ul. Mickiewicza. Lekarze krytykują prof. Dariusza S., nazywając ten przypadek największym skandalem w historii lokalnej ginekologii. Uważają zabieg za brutalny i nieproporcjonalny do potrzeb pacjentki.

„Wypatroszył ją jak rzeźnik” – mówią lekarze w wywiadach dla „Gazety Wyborczej”.

Szpital im. Raszei zajął inne stanowisko. Dyrektorka placówki, Elżbieta Wrzesińska-Żak, broni profesora, podkreślając jego doświadczenie i pozycję. Twierdzi, iż decyzja była autonomiczna i mieściła się w kompetencjach kierownika oddziału.

„Możemy dyskutować godzinami, czy prof. Dariusz S. powinien tak postąpić, ale to była jego indywidualna decyzja. Jest szefem oddziału i mamy do niego pełne zaufanie” – powiedziała dyrektorka dla „Gazety Wyborczej”.

Zarzuty prokuratorskie i kontrowersje wokół dalszej pracy lekarza

Od listopada 2025 r. prof. Dariusz S. ma status podejrzanego. Początkowo zarzucono mu nieumyślne spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, ale w lutym 2026 r. zmieniono zarzut na umyślne uszkodzenie ciała. Grozi mu do 20 lat więzienia za pozbawienie Wiktorii umiejętności płodzenia.

„Podczas operacji doszło do poważnych nieprawidłowości. Ginekolog usunął narządy rozrodcze bez świadomej zgody pacjentki i dopuścił się fałszerstwa w dokumentacji medycznej” – potwierdził rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, Łukasz Wawrzyniak, w rozmowie z PAP.

Mimo postępowania karnego prof. Dariusz S. przez cały czas pracuje i operuje w tym samym szpitalu. Nie przyznaje się do winy, twierdząc, iż ratował życie pacjentki przed zaawansowanym nowotworem. Brak zawieszenia lekarza budzi obawy pacjentek i wskazuje na potrzebę ostrożności przy wyborze specjalistów w publicznej opiece zdrowotnej.

Idź do oryginalnego materiału