Maryja pokazała jak przyjmować drugiego człowieka bez względu na pochodzenie i status społeczny. Bez wahania przyjęła wolę Bożą, jaką było to, aby została Matką Syna Jego Pierworodnego. Miała co do tego pewne wątpliwości i obawy, jak choćby to, iż nie znała jeszcze swojego męża. Mimo to zaufała bożej opaczności poprzez pełne ufności "tak". Z takim samym stosunkiem przyjęła ubogich pasterzy przybywających w noc narodzenia do biednej stajenki, jak i bogatych Mędrców ze Wschodu. Nie dzieliła na lepszych i gorszych, dla niej każdy człowiek był wyjątkowy i niepowtarzalny. Tak samo patrzyła na biednego, jak i bogatego. Po latach przyjęła wolę Swojego wiszącego na Krzyżu Syna, aby stała się matką dla Jana Ewangelisty, a tym samym dla wszystkich ludzi na świecie. Jednocześnie zgodziła się, aby Jan nazywał ją swoją matką, której prawdopodobnie już nie miał.
Podobnie jak w czasach kiedy żyła, także i teraz Maryja przyjmuje każdego z nas. Spójrzmy na jej prawą dłoń na obrazie Matki Bożej Częstochowskiej. Z jednej strony wskazuje ona na siedzące na jej drugim ramieniu Dzieciątko. Ale z drugiej... z drugiej z powodzeniem można się za nią złapać, kiedy jest nam ciężko i źle. Jest ona otwarta zarówno dla tych bogatych, jak i biednych, dla zdrowych i cierpiących, dla starych i młodych. Maryja przygarnie wszystkich, którzy tego pragną, wystarczy tylko jej zaufać.
"Matko nas przyjmująca - pokój światu daj"








