Przez wiele, wiele lat w naszym kkraju działał niezwykły projekt noszący nazwę "Marzycielska Poczta". Jego ideą było wysyłanie zgłoszonym dzieciom, zmagającym się z ciężkimi chorobami, kartek ze słowami otuchy. W zamyśle były kartki, ale zdarzało się, iż ludzie wysyłali też drobne upominki, mające na celu umilenie dzieciom czasu spędxzonego w szpitalach i na różnych terapiach. W akcji brrały udział nie tylko indywidualne osoby, ale też cale firmy, zakłady pracy, a choćby szkooły. Wszystko po to, aby pokazać ciężko chorym dzieciom, iż nie są same w tej walce. Projekt niestety upadł w okolicach pandemii. Szkoda, bo na pewno sprawił uśmiech na ustach niejednego podopiecznego.
W ostatni weekend po raz kolejny obejrzałam film, który być może był inspiracją do stworzenia wspomnianego projektu - "Poczta serc". Przedstawia on historię ośmioletniego chłopca imieniem Craig. Kiedy ten wesoły i pełen życia malec, na co dzień zapalony piłkarz, zaczyna słabnąć i gorzej się czuć, rodzice zabierają go do szpitala. Po wielu badaniach lekarze wykrywają w mózgu chłopca guza - potworniaka. Zaczyna się walka o zdrowie, ale też życie Craiga. Pewnego dnia chłopiec otrzymuje kartkę z życzeniami od kolegów z klubu sportowego. Mama, widząc ile euforii przysporzyła ona choremu dziecku, prosi krewnych, znajomych, a z czasem i obcych ludzi, o przesyłanie Craigowi podobnych kartek. Z czasem ich liczba przewyższa wszelkie wyobrażenia, a na horyzoncie pojawia się choćby wizja pobicia rekordu Guinnesa. Jak wpłynie to na zdrowie chłopca i na relacje między członkami rodzin?
Film w przystępny sposób pokazuje nie tylko rodzinną walkę ze śmiertelną chorobą młodszego dziecka, ale też to, jak ona wpływa na więzy między jej członkami i na kondycję całej rodziny. Mamy tutaj przebywające cały czas w szpitalu cierpiące dziecko, zmęczonych rodziców szukających różnych dróg ratunku, ale też sfrustrowanego starszego brata, który odszedł na dalszy plan. A jednak film pokazuje, iż wzajemnej miłości połączonej z wyrozumiałością nic nie jest w stanie zniszczyć, choćby choroba.
Historia Craiga oparta jest na autentycznej historii. Istnieją jednak różne wersje co do dalszych losów chłopca, który był pierwowzorem. Według jednej, podanej na końcu filmu, Craige przeżył. Według innej - zmarł. Jednak, jakkolwiek nie zakończyłaby się ta historia, jej pozytywną stroną jest powstanie podobnych inicjatyw w różnych częściach świata.




![Nauka i wspólna energia. Podsumowanie pikniku „Z życia wzięte” [08.08.2026]](https://niepelnosprawnilublin.pl/wp-content/uploads/2026/08/08_08_2026_Z-zycia-wziete_1.jpg)





