Raport diecezjalnej komisji "Wyjaśnienie i naprawa" opublikowany 15 lutego wywołał niemałe poruszenie w społeczeństwie, ale też i mediach. To co wynikło z przeanalizowania pierwszej części zgromadzonych dokumentów, przyprawia o ból głowy i niedowierzanie zwykłych śmiertelników. Oczywiście, znalazła się grupa "wiecznie niezadowolonych" i "zawsze lepiej wiedzących", którzy mieli tysiąc "ale" do raportu, wytykając mu liczne błędy.
No ludzie, zlitujcie się. Jest to pierwszy tego typu raport w naszym kraju, pisany od zera, bez żadnego wcześniejszego przygotowania, bez wzorca, na którym mogliby się oprzeć. Wszystko pisano po raz pierwszy. Zresztą dla mnie bardziej liczy się odwaga naszego obecnego biskupa, który za wszelką cenę chce wyjaśnić to, co zostało zaniedbane przez jego poprzedników (bp. Adama Śmigielskiego oraz bp. Grzegorza Kaszaka) i to, co z tego wynikło, niż sama część merytoryczna. Oraz to, iż padło tak długo wyczekiwane słowo "przepraszam". Same dane są druzgoczące. O ile za kadencji biskupa Śmigielskiego dopatrzono się jednej znaczącej nieprawidłowości* (owszem, nie powinno jej być, ale umówmy się, iż jedna wpadka każdemu może się zdarzyć), o tyle za jego następcy, biskupa Grzegorza Kaszaka, było ich znacznie więcej. Czy można było im zapobiec? Myślę, iż tym, o których wiedział - tak. Zdaję sobie też sprawę z tego, iż nie o wszystkim mógł wiedzieć, bo mimo wszystko nie jest Duchem Świętym. Ale o wielu wiedział. I może zamiast przenosić księży z parafii do parafii, nie raz jeszcze ich "awansując" na wyższe stanowiska, zamiatając tym samym sprawy pod dywan, to lepszym rozwiązaniem byłoby wszcząć dochodzenia. o ile okazaliby się winnymi, to normalnie powinni stanąć jak każdy obywatel przed sądem, o ile jednak nie, to dopiero wtedy, dla bezpieczeństwa duchownego, przeniosłabym go na inną parafię. Celibat nie zwalnia z odpowiedzialności, nie powoduje, iż księża z automatu nie czują podniecenia seksualnego. Księża to przede wszystkim ludzie, z takimi samymi potrzebami, jak inni. To jednak od nich zależy, czy będą umieli powstrzymać swój popęd seksualny, czy też nie. o ile tak, to chwała im za to, o ile nie, to może warto zastanowić się nad swoim powołaniem i czy to na pewno jest stan duchowny.
Jeżeli mogę coś dodać, to jestem za tym, aby podobne komisje i podobne raporty miały miejsce również w innych diecezjach/archidiecezjach w naszym kraju. Po tym, co się działo w 2023 roku w mojej wielokrotnie słyszałam (bądź czytałam), iż mieszkam na terenie najgorszej diecezji w kraju. Również od innych studentów na roku. Bolało, zwłaszcza kiedy wprost mówiono mi, iż za takie coś powinna zostać bezpowrotnie zlikwidowana. Tymczasem nie minęły jeszcze trzy lata, a do mediów trafiła informacja, iż również na terenie diecezji osoby, która najbardziej oponowała za tą likwidacją, też były przypadku pedofilii wśród duchownych. Wiem, iż zabrzmi to strasznie, ale podejrzewam, iż w każdej diecezji znalazłoby się kilka takich nieprawidłowości. Czy to oznacza, iż wszystkie diecezje należy zlikwidować? Nie! Należy za to przeciwdziałać takim procederom, o ile się da, to już na poziomie formacji seminaryjnej. Wyświęconych księży wykazujących jakieś nieprawidłowości nie przenosić na inne parafie, o ile już coś się stanie, ale wytaczać im procesy, tak jak normalnym, świeckim ludziom. Odsuwać ich od pracy z dziećmi i osobami zależnymi od innych. Zaburzonych psychicznie kierować do psychologów, a nie tylko do egzorcystów (!!!) i kierowników duchowych. Tych, co do których są tylko podejrzenia, baczniej obserwować.
* jeden na 16 lat urzędowania









