Po raz kolejny wkroczyliśmy w trwający czterdzieści dni okres Wielkiego Postu. Wesołość ustąpiła miejsca zadumie, zabawa - wyciszeniu, pokusy - wstrzemięźliwości. Wbrew opinii niektórych osób nie ma to być okres bezkresnego smutku, a raczej niegasnącej Nadziei. Nadziei, iż chociaż z prochu powstaliśmy i w proch się odwrócimy, jak słyszeliśmy w czasie obrzędu posypania głów popiołem w Środę Popielcową, to nasze ciała zmartwychwstanie na wzór zmartwychwstania Pana Jezusa.
Trwający Wielki Post to też dobra okazja, by stać się chociaż trochę lepszym. Lepszym dla innych, Pana Boga, ale też dla siebie samego. Nie na darmo jego trzema wyznacznikami są post (czyli coś dla nas), modlitwa (coś dla Boga) oraz jałmużna (coś dla innych). Coś... czasami jedno maleńkie wyrzeczenie... Może raz na kilka dni nie zjem ciastka, nie wypiję kawy, czy też słodkiego napoju, może nie będę tak często zaglądać w media społecznościowe na rzecz własnego rozwoju albo poświęcenia tego czasu innym. Może wreszcie uśmiechnę się do pani ekspedientki albo zagadnę do sąsiadki z drugiego piętra. A może po prostu nie będę nikogo tak bardzo obgadywać. Może okażę wdzięczność, zamiast ciągle narzekać. Ile ludzi tyle dobrych pomysłów na ciekawą i niebanalną interpretację postu, modlitwy i jałmużny.
Nie należy zapominać, iż nawrócenie nie zaczyna się od wielkich deklaracji, ale od ciszy i uważności, jak w swoim przesłaniu na Wielki Post pisze papież Leon XIV. Zwraca on uwagę na to, iż nadmiar bodźców, informacyjna nadprodukcja oraz spiętrzone obowiązki rozpraszają nas do tego stopnia, iż gubimy wewnętrzny porządek. Tym bardziej Wielki Post powinien stać się okazją do "przywrócenia środka ciężkości", umieszczenia Boga w centrum naszej codzienności, odzyskania równowagi, jak też uporządkowania relacji, które cierpią najbardziej, kiedy żyjemy w ciągłym pośpiechu.
Papież wyraźnie podkreśla, iż pierwszym krokiem do przemiany jest słuchanie. Nie chodzi tutaj tylko o słuchanie Słowa Bożego podczas liturgii, ale też o uważność na historie ludzi obok nas, ich potrzeby, lęki, cierpienie oraz samotność. Ze względu na natłok natychmiastowych komentarzy, szybkich osądów i sporów prowadzonych podniesionym tonem, słuchanie staje się aktem odwagi i dojrzałości. Pozwala ono zobaczyć drugiego człowieka bez uprzedzeń oraz otwiera przestrzeń na prawdę, której nie da się zamknąć w krótkim zdaniu. Papież sugeruje, iż takie słuchanie może uczyć rozpoznawania realnych "wołań współczesności", dramatu ubóstwa, niesprawiedliwości i wykluczenia. Prowadzi więc do odpowiedzialności, a nie do samej emocji.
Według powyższej perspektywy Ojciec Święty interpretuje również post nie ograniczając go jedynie do praktyk żywieniowych (chociaż ich rola w dalszym ciągu pozostaje ważna), ale proponuje post rozumiany szerzej. Konkretniej jako narzędzie do porządkowania swoich pragnień, oczyszczania serca i dyscypliny otwierającej na dobro. W tym roku szczególny nacisk kładzie na "post od słów", tj. złośliwych komentarzy, obmowy, pochopnych ocen oraz ostrych reakcji. Papież zachęca wszystkich do "rozbrajania" języka, do wyboru łagodności w miejsce krytyki, zrozumienia zamiast uprzedzeń oraz milczenia zamiast impulsywnej riposty.
Na końcu papież bardzo mocno akcentuje być może najtrudniejszy wymiar, jakim jest wspólnota. Przypomina, iż nasze nawrócenie nie jest tylko projektem indywidualnym, dotyczy też stylu relacji, jakości rozmowy i gotowości do usłyszenia drugiego człowieka. Wspólnota to ma być miejsce, w którym słucha się nie tylko Słowa Bożego, ale też siebie wzajemnie: swoich trosk, wątpliwości i bólu, które często są po prostu niepowiedziane. We wspólnotach rodzą się drogi wyzwolenia i budowania pokoju, nie przez wzniosłe hasła, ale przez codzienny trening uważności, słowa i odpowiedzialności.
Obok wyniosłych słów papieża Leona XIV stają równie ważne przesłania naszych lokalnych kapłanów. Ksiądz na wieczornym kazaniu w Środę Popielcową powiedział taką bardzo ciekawą rzecz - każdy z nas jest takim palącym się ogniskiem, do którego trzeba nieustannie dokładać, aby ten żar nie wygasł. Są jednak różne materiały, które mogą w różny sposób wpływać na jakoś płonącego ognia. Jedne, chociaż tanie i łatwo dostępne, będą go przygaszać, inne natomiast będą sprawiać, iż płomień będzie świecił mocnym blaskiem. Które wybierzemy na następnych 40 dni poprzedzających Mękę Pańską? Czy pójdziemy prostą, ale powierzchowną drogą, czy może wybierzemy tą bardziej wymagającą, ale i w większym stopniu działającą na nas i na innych? Wybór należy do nas, a odpowiednie owoce zbierzemy po naszej pracy.
Modlitwa do Jezusa Frasobliwego
Przychodzę do Ciebie w ciemnym kościele
niczym w Kajfasza ciemnicy.
Klękam przed Tobą, Jezu cierpiący,
chcę dotknąć Twej tajemnicy.
Tyś wiedział, iż umrzesz, zostaniesz zdradzony,
aż w końcu ukrzyżowany.
Że umrzesz bym ja mógł żyć po wieki z Bogiem,
jakiś Ty Jezu kochany.
Patrzę na Ciebie, w koronie cierniowej,
gdzie każdy kolec rani Twą głowę świętą.
Wspominam Twą drogę, Twą mękę na krzyżu,
do końca przeze mnie niepojętą.
O Panie, choć jesteś słaby, wzgardzony,
to widzę w Tobie obraz Pana Boga.
Daj mi Twej siły, dodaj odwagi,
weź za rękę, kiedy dopadnie mnie trwoga!









