2294. Normalność w świątecznym czasie

na-sciezkach-codziennosci.blogspot.com 1 dzień temu
Cudowna cisza
Bóg nie potrzebował fajerwerków i fanfar,
nie potrzebował też dźwięków żadnych głośnych gitar.
Zszedł z Niebios na ziemię wiedząc co go czeka,
po cichu niósł tym zbawienie każdego człowieka.
Nie miał on pałacu, ale kamienną grotę.
zimny żłób ze świeżym sianem, miast kołyski złotej.
Wśród niepozornego, osiołka zrodzony,
i nieskazitelnego wołu, przebłagalnej odwiecznej ofiary.
O błogosławiona ciszo, co w biednej betlejemskiej grocie,
przyjęłaś największy skarb - małe Boskie Dziecię.

Tegoroczne święta minęły zdecydowanie w ciszy i spokoju. Jeszcze kilka dni wcześniej kupiłam "Remik liczbowy" z Alexandra, oparty na popularnej grze liczbowej "Rummikub", który rozpracowywaliśmy z tatą. To znaczy tata rozpracowywał, bo ja go znam jeszcze ze szkoły podstawowej. Kupiłam jeszcze w wakacje miniaturową grę na wieś, z myślą o zajęciu w deszczowe dni, tylko muszę zapoznać tatę z jego zasadami. A najlepiej mi było zrobić to teraz. Było trochę śmiechu, trochę liczenia, ale ogólnie chyba pojął o co chodzi. Poza tym w ruch poszedł nasz ulubiony "Super farmer" oraz, a jakże by inaczej, "Scriba" (odpowiednik "Scrabbli", tylko nieco tańszy). Myślę, iż nadrobiliśmy gry za wszystkie czasy.
Ku mojemu zaskoczeniu to nie "Kevin sam w domu" skradł tegoroczne show, ale "Mikołaj na sygnale 2: zdążyć przed gwiazdką". choćby nie przypuszczałam, iż ekipa lekarzy z pogotowia w Leśnej Górze przysporzy mi tyle śmiechu i radości. Ogólnie to jeden z nielicznych seriali, które lubię oglądać i z chęcią to robię, najczęściej w sobotę wieczorem hurtem. Film też był strzałem w dziesiątkę, choćby doktor Dobromir Lisicki okazał ludzką twarz. Święta jednak zmieniają ludzi. Ogólnie wydaje mi się, iż świąteczna ramówka telewizyjna z roku na rok jest coraz słabsza i ciężko znaleźć taką nowość, która by mnie satysfakcjonowała.
Kiedy zaczynałam źle się czuć sięgałam nie tylko po lekarstwa przeciwbólowe, ale też po książkę. Podczas lektury "Mój piękny syn" autorstwa ojca, którego syn jest uzależniony od różnych narkotyków natknęłam się na informację, iż również owy syn, Nic, napisał książkę o swojej walce z nałogiem. Oddając do biblioteki książkę "Mój piękny syn" niemal automatycznie wypożyczyłam "Na głodzie. Moja historia walki z nałogiem" Nica Sheffa. I powiem krótko - wciągająca. Poruszająca. Może choćby miejscami za bardzo, ale z drugiej strony nie mogłam się od niej oderwać. Co prawda nie udało mi się przeczytać wszystkich 384 stron, jak zaplanowałam, ale kilka ku temu zabrakło. W międzyczasie podczytywałam też "Ojców Kościoła. Od Klemensa Rzymskiego do Augustyna" będącego zapisem katechez wygłoszonych przez papieża Benedykta XIV w ramach środowych katechez podczas audiencji generalnych na zmianę z "Pierwszymi świadkami. Pismami Ojców Kościoła" Marka Starowieyskiego. Przy okazji naszła mnie chęć na przeczytanie "Didache, czyli nauki dwunastu apostołów", ale to raczej już w nowym roku. Poza tym gdzieś w tle leciały kolędy, które umilały mi ten czas. No i jeszcze zrobiłam kilka kartek świątecznych - tyle, na ile pozwoliły mi siły. Ja tam i tak się cieszę tym, iż nie wylądowałam w szpitalu, jak to miało miejsce w niektórych dniach grudnia. Więc może ten świąteczny czas nie był dla mnie zbyt intensywny, ale na pewno niezbyt leniwy.

Jako bonus do wpisu załączam artykuł odnośnie pewnych sprzeczności co do dzieciństwa Jezusa. Myślę, iż same sprzeczności są znane. Ale jak je tłumaczy biblista? Przeczytajcie sami:

Czy ewangeliczne opisy okoliczności narodzenia Jezusa można uznać za historyczne? W jaki sposób rozumieć sprzeczności między ewangelistami? Czy tradycje kolędy w swoich treściach odzwierciedlają prawdę o Bożym Narodzeniu? Kwestie te próbuje wyjaśnić teolog, biblista oraz wykładowca na dwóch krakowskich uczelniach, dr hab. Marcin Majewski.
Dawid Gospodarek (KAI): Dlaczego ewangeliści nie byli za bardzo zainteresowani okolicznościami narodzenia Jezusa i Jego dzieciństwem? Temat podejmuje tylko dwóch z nich. W dodatku w tych relacjach Mateusza i Łukasza można doszukać się pewnych rozbieżności.
Marcin Majewski: Warto zwrócić uwagę, iż w ogóle pierwsze pisma chrześcijańskie nie są zainteresowane szczegółami o narodzinach Jezusa. Cztery ewangelie kanoniczne adekwatny początek mają w wystąpieniu Jana Chrzciciela i rozpoczęciu misji przez dorosłego Jezusa. To samo widzimy w pierwszych przemowach (Dzieje Apostolskie), w listach św. Pawła czy najstarszych chrześcijańskich pismach niekanonicznych. Zainteresowanie okolicznościami narodzin Jezusa ma wyraźnie wtórny charakter. Tym niemniej musiało się pojawić prędzej czy później, gdyż w mentalności starożytnych każdej wielkiej i wybitnej postaci towarzyszyły cudowne okoliczności. Tak też prawdopodobnie zrodziło się pytanie o okoliczności narodzin Jezusa i dwaj ewangeliści dają na nie odpowiedź - każdy według własnego klucza teologicznego.
Dawid Gospodarek (KAI): Skąd różnice u Mateusza i Łukasza? Czy te sprzeczności nie podważają historyczności i wiarygodności samego wydarzenia?
Marcin Majewski: Rzeczywiście uważna lektura obu ewangelii dzieciństwa - Mt 1-2 oraz Łk 1-2 - ukazuje nie tylko różnice, ale i rozbieżności. W Ewangelii Mateusza rodzice Jezusa, Maryja i Józef, mieszkają w Betlejem, nie muszą do niego przybywać i szukać miejsca. Inaczej, jak wiemy, jest w Ewangelii Łukasza, gdzie rodzice wędrują z Nazaretu do Betlejem na spis ludności. Mateusz nie wspomina o żadnym spisie. Mateusz nie wspomina o żadnym spisie. Podobna rozbieżność dotyczy faktów po narodzeniu Jezusa. W Ewangelii Mateusza rodzice ostrzeżeni przez anioła uciekają do Egiptu. Łukasz stwierdza coś przeciwnego: "A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta - Nazaret" (Łk 2,39). Czyli według Łukasza po obrzezaniu i ofiarowaniu Jezusa w świątyni rodzice wrócili z Nim prosto do Nazaretu.
Rozbieżności te dobrze pokazują, iż obaj ewangeliści nie rekonstruują historycznych szczegółów narodzin Jezusa, ale tworzą opowiadanie - bibliści nazywają je midraszem lub agadą - które ma ujawnić głębszy sens. Ma odpowiedzieć na podstawowe pytanie: Kim jest Jezus? Obaj ewangeliści wykorzystają tu zapowiedzi mesjańskie ze Starego Testamentu - jak ta o możnych, którzy przybędą ze wschodu, by w Izraelu rozpoznać Mesjasza Króla (Iz 80,3-6; Ps 72, 10-11) czy o gwieździe (Lb 24,17) - by ukazać, iż oto rodzi się wyczekiwany przez narody Mesjasz i Wybawiciel, zapowiadany przez Boga Król świata. Oczywiście, co do podstawowych faktów - iż Jezus narodził się z Maryi zaślubionej Józefowi, iż narodził się w Betlejem za panowania Heroda Wielkiego i iż począł się w sposób cudowny - obaj ewangeliści są zgodni. To mogło stanowić pierwotną katechezę chrześcijańską o narodzinach Jezusa, która potem została rozbudowana o kolejne opowiadania.
Dawid Gospodarek (KAI): Opowieści o narodzeniu Jezusa powstały kilka dziesięcioleci po tym, jak On przyszedł na świat. Spisali je ludzie Kościoła, widzący w Nim Mesjasza, Syna Bożego, może choćby Boga. Rzeczywiście widać w tych opisach dużo nawiązań do pism Pierwszego Testamentu, które mają się w życiu Jezusa wypełnić. Na ile te teksty Mateusza i Łukasza są historyczne, a na ile są raczej teologiczną, może jakoś apologetyczną opowieścią?
Marcin Majewski: Podstawowe fakty, co do których obie Ewangelie się zgadzają - narodziny Jezusa w Betlejem za panowania Heroda w rodzinie Jezusa i Maryi - należy uznać za najstarsze, wiarygodne przekazy pochodzące być może od świadków. Co do pozostałych opowiadań - o spisie ludności, o gwieździe, o Mędrcach, o rzezi niewiniątek i ucieczce do Egiptu - można przyjąć różne stanowiska. Można poszukiwać śladów ich historyczności (wyjaśniać pochodzenie gwiazdy czy szukać takiego spisu ludności), jednak bibliści już dawno zauważyli, iż takie próby spełniają raczej nasze oczekiwania co do tekstu, niż próbują go rozumieć na jego własnych prawach. O spisie, gwieździe czy rzezi niewiniątek nie wspominają inni ewangeliści ani żaden ze starożytnych historyków czy to żydowskich, czy rzymskich. Tekst Ewangelii Dzieciństwa jest uroczystym prologiem chrystologicznym, który nie rekonstruuje faktów, ale formułuje - przez opowieść - zasadnicze przesłanie nt. osoby Jezusa Chrystusa. Oba teksty pisane są już z perspektywy popaschalnej i tworzone są dla zbudowania wiary w Jezusa jako Chrystusa i Pana.
Dawid Gospodarek (KAI): Gdy czytamy rodowody Jezusa, też widzimy pewne raczej teologiczne czy choćby symboliczne zamysły autorów. No i znowu są różnice i Łukasza i Mateusza. Czy ta genealogia jest wiarygodna i co nam mówi o Jezusie?
Marcin Majewski: Także rodowody Jezusa zamieszczone u Mateusza i Łukasza różnią się między sobą. W obu pojawia się nie tylko różna liczba pokoleń, ale i zupełnie inne imiona przodków Jezusa. U Mateusza ojcem Jezusa jest Jakub (Mt 1,16), zaś u Łukasza - Heli (Łk 3,23). To dwa zupełnie różne rodowody, zatem oba nie mogą być prawdziwe. Z drugiej strony w obu zauważamy wyraźne motywy teologiczne, jak chęć ukazania Jezusa jako potomka mesjańskiego króla Dawida (Mt) czy potomka Adama, pierwszego człowieka i Syna Bożego (Łk). Próby objaśnienia, iż jeden rodowód jest rodowodem Józefa, a drugi Maryi kilka dają i są niezgodne z tekstem obu ewangelii. Należy w nich widzieć raczej teologiczne przesłanie. Obaj ewangeliści pracują na źródłach - gł. Starotestamentowych genealogiach - ale owe źródła spożytkowują we adekwatny im sposób. Znów kluczowa będzie odpowiedź na pytanie: Kim jest Jezus.
Dawid Gospodarek (KAI): Przejdźmy do konkretów. Czy możemy mieć pewność, iż Jezus rzeczywiście urodził się w Betlejem?
Marcin Majewski: Upieranie się obu ewangelistów co do faktu, iż Jezus urodził się w Betlejem - mimo wyraźnie innych okoliczności wyjściowych u obu ewangelistów - każą widzieć tu opieranie się na starszej, znanej szerzej tradycji. Jest to zatem prawdopodobne. Gdyby mieli tu wolność tworzenia, wydaje się, iż wskazaliby Jerozolimę jako miejsce narodzenia Mesjasza. W Pierwszym Testamencie znajdziemy znacznie więcej proroctw mesjańskich, które wiążą pojawienie się Mesjasza z Jerozolimą (prawdziwym miastem Dawidowym), niż takich, które mówią o Betlejem.
Dawid Gospodarek (KAI): Jak to było ze znanymi z kolęd ubóstwem, stajenką, wołem i osiołkiem?
Marcin Majewski: To jest wytwór tradycji ludowej, która nie ma żadnego pokrycia w tekstach ewangelii. U Mateusza Jezus rodzi się w domu Józefa i Maryi. U Łukasza zaś mowa jest o żłobie (termin może być różnie rozumiany) - i stąd tradycja dopowiedziała sobie stajenkę, sianko, osiołka i niegościnnych mieszkańców Betlejem.
Dawid Gospodarek (KAI): To jeszcze tajemnicza gwiazda. Co o niej wiemy?
Marcin Majewski: Poza tym, co jest u Mateusza - nic. O gwieździe nie wspominają ani inni ewangeliści, ani - jak wspominałem - historycy tamtego okresu i miejsca. Za to gwiazda występuje powszechnie jako symbol narodzin osoby wybitnej, zwłaszcza króla. Nowa gwiazda pojawia się np. w opowiadaniu o narodzinach Aleksandra Wielkiego czy cezara Oktawiana Augusta, jest też wybijana nad głowami królów na monetach starożytnych. Generalnie starożytnym towarzyszyła idea, iż wraz z narodzinami władcy pojawia się na niebie "jego gwiazda". Porównajmy to z tekstem ewangelii: "Ujrzeliśmy jego gwiazdę na wschodzie" (Mt 2,2). Mateusz zdaje się mówić nie tyle o zjawisku astronomicznym, ale poprzez ten czytelny symbol o narodzinach prawdziwego "króla żydowskiego" - w kontrze do nieprawdziwego króla Żydów, czyli Heroda Wielkiego.
Dawid Gospodarek (KAI): Teraz poważniejsza kwestia. Co to wszystko nam mówi o Bogu? Chrześcijanie chcą tu widzieć nieskończone miłosierdzie Tego, który tak umiłował świat, iż dał swojego Syna by nas wszystkich zbawić. Ale co najmniej od Oświecenia powracają krytyczne głosy dostrzegające w tym okrucieństwo - przecież miłosierny Bóg nie zesłałby swojego niewinnego Syna jako ofiarę na ziemskie niewygody i w końcu pewną, straszliwą śmierć...
Marcin Majewski: Tu dotykamy paradoksu przesłania Ewangelii. To nie są sprawy, które da się prosto, logicznie i historycznie objaśnić tak, iż każdy powie: "Aha!". Wcielenie Boga i Jego ofiara krzyżowa należą do istoty depozytu wiary chrześcijańskiej, nad którymi pochylają się kolejne pokolenia chrześcijan. I de facto każdy chrześcijanin jest wezwany, by pochylać się nad tymi tajemnicami wiary wciąż na nowo. Do tego mają nas zachęcać właśnie obchodzone corocznie święta...

I już zupełnie na deser kolęda, która w tym roku podbiła moje serce: "Mały maleńki Jezusek, tra lala lala la..."
https://deon.pl/kosciol/czy-jezus-urodzil-sie-w-betlejem-czy-istniala-tajemnicza-gwiazda-teolog-wyjasnia-sprzecznosci-w-ewangeliach,2703731?fbclid=IwAR2x1en50n3VOoO08SC9Fzi773DWTH0vFBUzsEoAUR8X_SO6KGrrKSIITSQ
Idź do oryginalnego materiału