2292. Zaczęło się dwadzieścia lat temu

na-sciezkach-codziennosci.blogspot.com 2 dni temu
O mamo moja! W tym całym zamieszaniu codziennego życia zupełnie przegapiłabym jedną małą rzecz. Choć czy ja wiem, czy taką znowu małą. Otóż 23 grudnia 2005 roku pewna niepozorna uczennica trzeciej klasy gimnazjum, zafascynowana w tamtym okresie zespołem "Ivan i delfin" oraz wieloma blogami na ich temat postanowiła założyć podobnego. Po kilku kliknięciach myszką, jako zupełny nowicjusz pod tym względem, zaczęła istnieć w sieci. Choć od tego czasu minęło dwadzieścia lat, ona w dalszym ciągu pamięta ten pierwszy historyczny wpis - był to czterowiersz zawierający życzenia z okazji nadchodzących świąt Bożego Narodzenia. Przez kilka lat z uporem zamieszczała na nim newsy dotyczące swojego ówczesnego idola, gdzieś między wierszami pisząc co nieco o swoim życiu.
Tamtego bloga próżno dzisiaj szukać w sieci. Przepadł wraz z innymi podczas likwidacji platformy blogowej na onecie. Ale pamiętam, jak dużo frajdy mi dawał. W ogóle jak wiele euforii dawało mi publikowanie kolejnej nowinki o Ivanie Komarence i dzielenie się nią z wąskim gronem odbiorców. Bo wiadomo, iż tego typu tematyka nie będzie każdego interesowała. Była jednak mała grupka fanek, która wzajemnie się odwiedzała na swoich blogach, szukając nowych wiadomości o sławnym w tamtym czasie muzyku.
Nie mniej, pasja do blogowania mi została, chociaż sama "miłość" do Ivana wygasła. Czasami zastanawiam się, czy gdyby nie tamten blog, to teraz też bym była blogerką? Może tak, może nie. Z drugiej strony czasem żałuję, iż go już nie ma. Z miłą chęcią przypomniałabym sobie jaką zwariowaną byłam nastolatką. Publikowanie choćby najgłupszej informacji o zespole? Czemu nie? Pisanie opowiadań inspirowanych wątkiem Madzi i Saszy w "M jak miłość"? A jakże (powstało może ze 100 odcinków, na resztę zabrakło pomysłów, do pani Łepkowskiej jest mi dużo daleko). Pamiętam choćby jedną piosenkę, którą napisałam na konkurs około 2007-2008 roku:
1. Dziecinne lata, bezcenne lata,
minęły mi gdzieś na dalekiej Syberii.
Lecz przyszła data, graniczna data,
i trzeba przyznać to bez fanaberii:
Ref: Że Polska to mój najpiękniejszy dom,
to w niej znalazłem swój bezpieczny schron.
I kumpli, i wszystko co chciałbym mieć,
wystarczy tylko chcieć, chcieć, chcieć.
2. Daleka Syberia, przepiękna Syberio,
niestety nie chcę do Ciebie wracać.
Tutaj mi dobrze, i tak całkiem serio,
muszę Cię szczerze teraz przepraszać:
Ref: Że Polska to mój najpiękniejszy dom,
to w niej znalazłem swój bezpieczny schron.
I kumpli, i wszystko co chciałbym mieć,
wystarczy tylko chcieć, chcieć, chcieć.
3. Marzenia dziecinne, marzenia niewinne,
spełniłem tutaj niczym jakiś sen.
Marzenia te nie były naiwne,
i teraz mogę nucić refren ten:
Ref: Że Polska to mój najpiękniejszy dom,
to w niej znalazłem swój bezpieczny schron.
I kumpli, i wszystko co chciałbym mieć,
wystarczy tylko chcieć, chcieć, chcieć.

Dobrze, nie jest to poezja najwyższych lotów, ale uznajmy, iż dopiero się wtedy rozkręcałam. A teraz tak sobie myślę, iż dzięki tamtemu pierwszemu blogowi w jakiś sposób realizowałam moją pasję dziennikarską i uczyłam się gospodarowania czasem, tak aby starczyło mi go i na obowiązki i na przyjemności. Kurcze, ale to były piękne czasy. Aż żal, iż nie wrócą.

A ja chyba sobie włączę jakieś piosenki zespołu "Ivan i delfin". Wszak to od nich rozpoczęła się moja dwudziestoletnia bloggerska przygoda.
Idź do oryginalnego materiału