Zmiana zasad w trakcie gry. Nowy spór o zasady realizacji e-recept w aptekach

mgr.farm 3 godzin temu

W połowie lipca Naczelna Izba Aptekarska opublikowała komunikat, który wprowadził w konsternację znaczną część środowiska farmaceutycznego. Samorząd zawodowy przedstawił nową rekomendację dotyczącą sposobu realizacji określonego typu e-recept, wskazując na najnowsze stanowisko Ministerstwa Zdrowia. Wytyczne te istotnie różnią się od dotychczasowej interpretacji przekazywanej aptekarzom podczas szkoleń. O kulisach zmian, braku ich bezpośrednich podstaw ustawowych oraz praktycznych konsekwencjach dla aptek w programie „Kwadrans z farmacją” mówił Wojciech Bartkowiak, wiceprezes Wielkopolskiej Okręgowej Rady Aptekarskiej.

Od 360 dni do kalkulatora 3/4

Aby w pełni zrozumieć źródło obecnego problemu, należy przypomnieć ewolucję regulacji dotyczących e-recept na przestrzeni ostatnich lat. Do jesieni 2023 roku możliwa była realizacja rocznej recepty w zaledwie dwóch podejściach. Pierwszego dnia wydawano zapas leku na 180 dni stosowania, a już dnia następnego pacjent mógł odebrać kolejną partię na następne 180 dni. Taki stan rzeczy rodził poważne zagrożenia: stwarzał ryzyko rynkowych deficytów lekowych oraz nadmiernie obciążał finanse Narodowego Funduszu Zdrowia.

Przełomem miała być tzw. duża nowelizacja ustawy refundacyjnej (DNUR). Od 1 listopada 2023 r. weszły w życie pełne zapisy art. 96a ustawy Prawo farmaceutyczne (ustępy 7a, 7aa i 7ab). Wprowadziły one zasadę wyliczania tzw. okresu 3/4, po upływie którego pacjent mógł wykupić kolejną partię leku.



Od 1 marca 2024 r. wyliczeń okresu 3/4 dokonywał automatycznie system P1 (przepis art. 96a ust. 7ab), co miało odciążyć farmaceutów z manualnego przeliczania terminów. Ponadto Ministerstwo Zdrowia w komunikacie z 28 lutego 2024 r. jednoznacznie wskazało, iż w przypadku braku odpowiedzi z systemu P1 farmaceuta nie może samodzielnie obliczać okresu 3/4, gdyż obydwa przepisy działają łącznie.

– W związku z tym ta interpretacja, która się pojawiała na naszych webinarach, nie jest naszą wymyśloną interpretacją, tylko jest zgodna ze stanowiskiem Ministerstwa Zdrowia – wyjaśnia Wojciech Bartkowiak.

W praktyce oznaczało to, iż jeżeli system P1 nie wyliczył daty kolejnej realizacji dla recepty 30-dniowej z ilością leku przekraczającą 120 dni stosowania, wydawano zapas na 120 dni, a pozostałą część pacjent mógł odebrać w kolejnych dniach – pozwalając w skrajnych przypadkach na wykupienie rocznego zapasu w ciągu 3 dni.

Lipcowy przewrót: List z Ministerstwa i stanowisko samorządu

Sytuacja zmieniła się diametralnie w połowie lipca 2024 r. Dokładnie 22 lipca Naczelna Izba Aptekarska wydała komunikat, którego podstawą był list skierowany przez dyrektora Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji MZ, Mateusza Oczkowskiego, do prezesa Naczelnej Rady Aptekarskiej. Resort zajął w nim stanowisko, iż przy e-recepcie o 30-dniowym terminie ważności, na której przepisano lek na ponad 120 dni stosowania, po wydaniu leku na 120 dni recepta musi zostać zamknięta i nie można z niej wydać pozostałej części.

– Ministerstwo Zdrowia zaskoczyło nas komunikatem, który zmienia całkowicie podejście – to znaczy choćby nie komunikatem, tylko listem. Listem dyrektora Departamentu Polityki Lekowej do prezesa Naczelnej Izby Aptekarskiej, który zmienia zupełnie sytuację. Pamiętajmy, iż komunikat Ministerstwa Zdrowia z lutego 2024 r. przez cały czas funkcjonuje. On nie został zdjęty, nie został odwołany – mówił Wojciech Bartkowiak w programie „Kwadrans z farmacją”.

Wiceprezes Wlkp. ORA zwraca uwagę na brak ustawowych podstaw do zamykania takich recept przez pracowników aptek.

– Departament Polityki Lekowej nie odniósł się do żadnego przepisu, który mówiłby, dlaczego my mamy te recepty zamykać. (…) Mam powody uważać, iż stanowisko Ministerstwa Zdrowia jest w tej materii błędne. Nie ma możliwości prawnej, żebym dochodziło do aż tak dużej kolizji między wystawianiem recept a realizacją. W związku z tym stanowisko samorządu jest troszkę zagmatwane. Wynika ono z tego, iż nie chcemy narażać farmaceutów na sytuację, w której mimo wszystko NFZ zwróci się do nich z informacją o tym, iż nie zgadza się ze sposobem realizacji recept. Dlatego też do momentu, aż ten system zacznie działać prawidłowo, zdecydowaliśmy się wydać komunikat, żeby mimo wszystko zastosować się do informacji od dyrektora Departamentu Polityki Lekowej, chociaż się z tym nie zgadzamy – wyjaśnia Bartkowiak.

Kwestia odpowiedzialności aptek: Kary i kontrole NFZ

Ogłoszenie nowej rekomendacji wywołało wśród kierowników aptek obawy o retroaktywne kontrole NFZ, żądania zwrotu refundacji czy kary umowne za recepty realizowane dotychczas według wcześniejszej interpretacji. Wojciech Bartkowiak uspokaja środowisko, przypominając, iż kary umowne za błędne wyliczenie okresu 3/4 zostały wyłączone.

– o ile chodzi w ogóle o kary umowne, tak naprawdę jest to niemożliwe, dlatego iż te przepisy odnośnie artykułu 96a ust. 7a i 7aa zostały wyłączone całkowicie, o ile chodzi o kary – czyli obliczania 3/4. Nie może NFZ się do tego w żaden sposób przyczepić. Pismo dyrektora Departamentu Polityki Lekowej też nie odnosi się do przeszłego okresu. W związku z tym jest to pewnego rodzaju prośba, ale o ile chodzi o starsze wydania, na pewno nie będzie żadnych konsekwencji – zapewnia wiceprezes Wlkp. ORA.

Jednocześnie deklaruje również pełne wsparcie ze strony samorządu aptekarskiego w razie sporu z płatnikiem publicznym.

– o ile zdarzyłaby się taka sytuacja, w której NFZ jednak zakwestionowałby realizację takich recept, bardzo proszę o kontakt. Będziemy interweniować, będziemy pomagać, będziemy wszystko robić choćby na drodze sądowej po to, żeby pomóc farmaceutom, żeby żadnej kary z tego tytułu nie mieli, bo mieć nie mogą – zapewnia Wojciech Bartkowiak.

Przyczyny po stronie lekarzy: Skąd „kolizyjne” recepty?

W całej tej sytuacji rodzi się też pytanie dlaczego lekarze wystawiali recepty o 30-dniowym terminie ważności z ilością leku na ponad 120 dni stosowania, zamiast wybierać opcję recepty rocznej (365 dni)? Wojciech Bartkowiak wskazuje na przyczyny techniczne oraz specyfikę systemu gabinetowego:

– Podejrzewam, iż powodów jest całe mnóstwo, od nieznajomości programu (…) poprzez też to, iż przy recepcie rocznej z ważnością 365 dni zaczynały działać walidatory. W związku z tym dawkowanie musiałoby być ściśle skatalogowane (np. jedna tabletka raz dziennie). W związku z tym lekarzom pojawiały się błędy lub ostrzeżenia, więc przechodzili na wersję 30-dniową ważności recepty i wtedy żaden komunikat się nie pojawiał – wyjaśnia ekspert.

Innym powodem bywał jednostkowy interes pacjenta (np. wyjazd czy zmiana miejsca zamieszkania), gdzie lekarz chciał zabezpieczyć choremu zapas leków na dłuższy czas bez konieczności szybkiego powrotu do gabinetu.

Automatyczne walidatory od 13 września: Rozwiązanie problemu?

Lekarstwem na problem wadliwie skonstruowanych recept ma być wdrożenie od 13 września 2026 r. przez Centrum e-Zdrowia walidatorów. Zablokują one możliwość wystawienia refundowanej recepty 30-dniowej na ilość leku przekraczającą 120 dni stosowania. Bartkowiak zauważa jednak istotną lukę – walidatory obejmą wyłącznie leki refundowane:

– Cała zmiana polega na tym, iż o ile zapas leku będzie przekraczał 120 dni stosowania na recepcie 30-dniowej, zablokuje się wysyłka takiej recepty do systemu (…). Problem dla nas w aptekach się skończy. Mnie zastanawia jednak jedna sytuacja, bo ta zmiana tyczy się tylko leków refundowanych. W moim odczuciu zasady realizacji recept powinny być jednakowe dla wszystkich produktów – czy pełnopłatnych, czy refundowanych – mówi farmaceuta.

Jego zdaniem pominięcie leków 100% płatnych uderza bezpośrednio w budżet pacjentów i seniorów.

– Wielu pacjentów nie chce jednorazowo wykupić zapasu na 120 dni stosowania drogich leków pełnopłatnych, bo ich po prostu na to nie stać. o ile lek kosztuje 150 zł i pacjent mógłby miesięcznie kupować jedno opakowanie, a nagle musi wydać 600 zł, to dla emeryta jest to ogromna różnica. Walidatory i kontrola farmakoterapii powinny obejmować wszystkie leki, a choćby suplementy diety – uważa Wojciech Bartkowiak.

Częste i niejednoznaczne zmiany interpretacyjne stawiają farmaceutów w trudnym położeniu prawnym i organizacyjnym. Sytuacja ta dobitnie pokazuje, iż sprawne funkcjonowanie systemu e-recept wymaga stabilnych ram legislacyjnych. Jak podsumowuje Wojciech Bartkowiak, doraźne pisma urzędowe nie mogą zastępować jasnego prawa. Konieczne jest pilne uchwalenie przejrzystej Ustawy o Receptach, która raz na zawsze ureguluje zasady ich ordynacji i realizacji.

Idź do oryginalnego materiału