Zajęcia dodatkowe to temat, który w niektórych domach powraca jak bumerang. Wielu rodziców wraz z rozpoczęciem każdego semestru zastanawia się, czy i na co zapisać swoje dzieci. Właśnie ruszyły zapisy na drugi semestr, a wraz z nimi rozterki i pytania, a czasami i nowe wnioski. Niedawno odezwała się do nas czytelniczka, która postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i zapisać córkę na dodatkowy angielski.
REKLAMA
Zobacz wideo Coraz więcej uczniów z miast w szkołach prywatnych. Prowadzi Kraków
"Nie chcę, by była gorsza od innych"
- Kasia ma 9 lat i jak dotąd nie chodziła na żadne zajęcia. W tym roku próbowałam ją namówić, ale zaczęła marudzić i buntować się, więc odpuściłam. Nie chciałam kłótni - opowiada. - Teraz widzę, iż czas na zmiany. Chyba wszystkie jej koleżanki chodzą albo na angielski, albo na taniec czy akrobatykę. Ona sama nie miała takich ambicji, ale ja nie chcę, by była gorsza od innych - dodaje z przekonaniem w głosie.
Jednak są rodzice, którzy wolą iść w inną stronę. Pani Marzena podkreśla, iż nie chodzi o to, by dziecko uczestniczyło w jak największej liczbie zajęć, ale w takich, które naprawdę sprawiają mu radość. - Dla mnie liczy się satysfakcja, a nie dyplomy, dlatego to, na jakie dodatkowe aktywności chodzi syn, jest wyłącznie jego decyzją. Nie robimy niczego na siłę, bo to mija się z celem - mówi.
"To jeszcze za wcześnie"
Są też rodzice, którzy doszli do wniosku, iż na takie zajęcia pozostało za wcześnie. Pani Marta (imię zostało zmienione), mama zerówkowicza opowiada, iż to jeszcze nie był ten czas. - To pierwszy rok z zajęciami dodatkowymi. Chciałam, żeby syn uczęszczał na piłkę i angielski, uparłam się i mam tego efekt. Woziliśmy go od września, a on zawsze wychodził niezadowolony. Powtarzał, iż nie chce tam już chodzić. W tym semestrze odpuszczam, bo tylko na marne wydajemy pieniądze. Spróbujemy dopiero za rok albo za dwa - tłumaczy.
Psycholożka rozwiewa wątpliwości
O komentarz dotyczący zajęć dodatkowych poprosiliśmy psycholożkę Monikę Bubicz. - Oferta zajęć dodatkowych jest dziś ogromna i łatwo wpaść w przekonanie, iż dziecko powinno korzystać z każdej możliwości. Rodzice zapisują je z troski o rozwój, by sprawdzić zainteresowania, czasem być może dlatego, iż sami takich szans nie mieli, a czasem dlatego, iż sami byli wychowani w przekonaniu, iż trzeba wciąż coś robić. W efekcie pojawia się presja: jeżeli dziecko nie uczy się kilku języków, nie uprawia sportu i nie rozwija talentów artystycznych, to coś istotnego traci, zostaje w tyle - mówi.
- Warto jednak pamiętać, iż to właśnie my, dorośli, pokazujemy dziecku, co jest w życiu ważne. jeżeli dzień jest szczelnie wypełniony obowiązkami, dziecko dorasta w poczuciu, iż odpoczynek jest czymś złym. Z zewnątrz może wyglądać jakby dobrze sobie radziło, ale przeciążenie nadmiarem obowiązków sygnalizują: spadek motywacji, bunt czy utrata euforii z zajęć, które wcześniej sprawiały dziecku frajdę. To nie musi być "słomiany zapał", to często naturalny sygnał, iż układ nerwowy nie daje rady i potrzebuje regeneracji - dodaje.
Po czym podsumowuje: Badania (m.in. American Academy of Pediatrics, Harvard’s Center on the Developing Child) potwierdzają, iż równowaga między działaniem a odpoczynkiem jest niezbędna dla zachowania zdrowia psychicznego i prawidłowego rozwoju. To właśnie w chwilach swobodnej zabawy i nudy dziecko uczy się kreatywności, regulacji emocji i buduje odporność psychiczną. Balans między aktywnością i odpoczynkiem buduje w dziecku przekonanie, iż jest ono wystarczająco dobre nie tylko wtedy, gdy coś osiąga, ale także wtedy, gdy po prostu jest sobą. Dlatego, planując zajęcia dodatkowe, warto kierować się nie tylko ofertą, ale też równowagą. Bo to ona, a nie liczba zajęć, najlepiej chroni dziecko przed przeciążeniem i wspiera jego rozwój w dłuższej perspektywie.
A jak to wygląda u ciebie? Chcesz podzielić się z nami swoją historią? Napisz na adres: [email protected]. Gwarantujemy anonimowość.














