Zajęcia pozalekcyjne dla dzieci, to dziś standard. Rodzice zapisują je na języki obce, zajęcia sportowe, plastyczne czy muzyczne. Niektórzy nie mają umiaru i w efekcie po szkole ich dzieci mają 'drugi etat' w szkołach językowych, klubach sportowych, na zajęciach z korepetytorami. Wszystko dla dobrych ocen w szkole i zwiększenia szansy dostania się na wymarzone studia. Innym zależy na rozwijaniu pasji. Są też rodzice, którzy zapisują dzieci na szereg zajęć dodatkowych, żeby wypełnić im czas.
REKLAMA
Zobacz wideo Po czym poznać, iż dziecko ma skrócone wędzidełko? Logopedka mówi o "domowym teście"
Zajęcia dodatkowe jako remedium na głupie pomysły
Niektórzy jednak w zajęciach dodatkowych upatrują się ochrony przed ryzykownymi zachowaniami. - Mam czworo dzieci w wieku od trzech do jedenastu lat. Razem z żoną pracujemy w pełnym wymiarze, więc w domu jesteśmy zwykle koło godziny 17-18 - mówi w rozmowie z eDziecko.pl Piotr (nazwisko do wiadomości redakcji). - Nie jesteśmy w stanie na odległość kontrolować dwójki starszych dzieci, bo młodsze chodzą jeszcze do przedszkola. Staramy się im więc zapełniać czas tak, żeby nie mieli głupich pomysłów z nudów. Sam pamiętam, iż jako młody chłopak robiłem różne nierozsądne rzeczy - były akty wandalizmu, bójki, drobne kradzieże, włamywanie się do zamkniętej starej fabryki, w której wszystko się waliło - twierdzi nasz rozmówca. Wspomina też o pierwszych kontaktach z alkoholem i narkotykami.
- Mam wiele szczęścia, iż to się dla mnie źle nie skończyło, ale wiem też, iż nie każdy 'wylądował' tak dobrze jak ja. Mam znajomych z dzieciństwa, którzy zrujnowali sobie życie. Chcę uchronić przed tym swoje dzieci - dodaje i wymienia zajęcia, jakie im opłaca: - Córka dwa razy w tygodniu ma angielski, dwa razy w tygodniu akrobatykę, chodzi też na szkolne SKS-y i raz w tygodniu na basen. Syn trzy razy w tygodniu trenuje piłkę nożną, także dwa razy w tygodniu ma angielski, raz w tygodniu basen i raz w tygodniu szachy.
Oby nie był to substytut obecności dorosłego
- To rozwiązanie jest zrozumiałe, ale długofalowo bywa pozorne. Zajęcia dodatkowe mogą chronić dziecko przed nudą i chaosem, dawać strukturę, poczucie sensu i kontakt z rówieśnikami i w tym znaczeniu bywają realnym czynnikiem ochronnym. Problem pojawia się wtedy, gdy pełnią wyłącznie funkcję 'zapełniacza czasu' i substytutu obecności dorosłego - uważa Elżbieta Grabarczyk-Ponimasz, psycholog, prowadząca warszawską Pracownię Pomocy Psychologicznej Salamandra. - Dzieci nie sięgają po ryzykowne zachowania tylko dlatego, iż mają za dużo wolnego czasu. Częściej robią to wtedy, gdy brakuje im relacji, uważności i poczucia bycia zauważonym. Można mieć kalendarz wypełniony po brzegi i jednocześnie doświadczać samotności - dodaje.
Psycholog wyjaśnia, iż wypełnienie dziecku całego czasu zajęciami z akrobatyki, języków obcych lub programowania nie rozwiąże problemu, a jedynie go na jakiś czas powstrzyma. - jeżeli zajęcia dodatkowe nie idą w parze z realnym zainteresowaniem dzieckiem, rozmową, ciekawością jego świata i emocji, to nie zastąpią rodzicielskiej obecności, mogą co najwyżej odsunąć problem w czasie - wyjaśnia. - Krótko mówiąc: struktura jest ważna, ale nie wystarczy. To relacja, a nie grafik zajęć, ma największe znaczenie ochronne - dodaje Elżbieta Grabarczyk-Ponimasz.
A twoje dziecko? Na jakie zajęcia dodatkowe chodzi? daj znać w komentarzu lub napisz w wiadomości do redakcji: [email protected].














