Dziś rozmawiamy z Panią Magdaleną Raniś-Rezmer, Dyrektorką Zarządzającą Stacji Wilcze, odpowiedzialną za codzienne funkcjonowanie ośrodka oraz jego komunikację. W rozmowie opowiada o idei stworzenia kameralnej przestrzeni premium dla osób w kryzysie uzależnienia, znaczeniu dyskrecji i bezpieczeństwa oraz o tym, dlaczego terapia może łączyć profesjonalizm, komfort i głęboki szacunek do człowieka.
Skąd wziął się pomysł na stworzenie Stacji Wilcze i jaka była główna idea tego miejsca od samego początku?
Pomysł zrodził się ze sprzeciwu wobec utartych schematów i potrzeby serca, by pomagać. Tradycyjne placówki zbyt często kojarzą się z surowością, chłodem i instytucjonalnym podejściem, które u człowieka w kryzysie pogłębiają poczucie winy i wstydu. Od samego początku główną ideą Stacji Wilcze było stworzenie enklawy, która łączy rzetelną, intensywną pracę terapeutyczną (aż 6 godzin dziennie) z najwyższym standardem pobytu. Chcieliśmy stworzyć przestrzeń, w której walka o wolność od nałogu nie jest wyrokiem i upokorzeniem, ale świadomym, odważnym projektem powrotu do godnego życia na własnych zasadach.
W materiałach Stacji Wilcze często pojawia się pojęcie „bezpieczeństwa i dyskrecji”. Jak w praktyce dbają Państwo o anonimowość Rezydentów?
Dyskrecja w Stacji Wilcze jest wpisana w naturę i strukturę tego miejsca. Po pierwsze, nasza rezydencja jest mocno odizolowana – otaczają nas lasy i jeziora. Po drugie, dbamy o maksymalną kameralność; przyjmujemy jednocześnie zaledwie kilkunastu Rezydentów, dzięki czemu nikt nie czuje się tu jak anonimowy numer w tłumie. Tak nasza kadra jak i Rezydenci podpisują zobowiązania do zachowania pełnej poufności, choćby nasz monitoring nie jest podłączony do sieci, żeby nie było ryzyka wycieku danych. A co do bezpieczeństwa, to je także buduje nasza kameralność oraz to, iż nasza kadra dostępna jest dla Rezydentów 24h na dobę. W kryzysie emocjonalnym, silnym uczuciu głodu alkoholowego zawsze mogą się do nas zwrócić, choć często już sam fakt naszej dostępności daje Rezydentom poczucie bezpieczeństwa.
Stacja Wilcze oferuje standard premium. Czy komfort pobytu realnie wpływa na skuteczność procesu zdrowienia?
Jesteśmy głęboko przekonani, iż wysoki komfort nie wyklucza rzetelnej terapii – on ją fundamentalnie wspiera. Poczucie własnej wartości u osoby zmagającej się z uzależnieniem jest często mocno zachwiane. Kiedy taki człowiek trafia do pięknych wnętrz, ma do dyspozycji prywatny pokój jednoosobowy, strefę Wellness, basen, domowe jedzenie, otrzymuje od nas czytelny sygnał: „Jesteś ważny. Szanujemy Cię. Zasługujesz na to, co najlepsze”. Komfort i estetyka otoczenia obniżają poziom stresu, co pozwala Rezydentom w pełni otworzyć się na trudną, codzienną pracę nad sobą. Luksus w Stacji Wilcze nie służy rozpieszczeniu, ale odbudowie ludzkiej godności, która jest fundamentem trwałej zmiany. Plus, tak osobiście od zawsze czuję sprzeciw, gdy ktoś mówi, iż osoba w kryzysie uzależnienia na coś nie zasługuje, iż powinna za coś pokutować, iż trzeba jej dać jakąś nauczkę – jedyne co trzeba dać takiej osobie to pomocną dłoń i mieć nadzieję, iż będzie w gotowości tę pomoc przyjąć.
Jakie momenty w pracy są dla Pani najbardziej poruszające lub dają największą satysfakcję?
Największą satysfakcję daje widok powracającego błysku w oku i wyprostowanej sylwetki, tego jak prawie z dnia na dzień zmienia się twarz takiej osoby – to efekty zmian wewnętrznych, które gwałtownie widoczne są także na zewnątrz. Osoby trafiające do Stacji Wilcze często przyjeżdżają przytłoczone ciężarem swoich obowiązków, smutków, tajemnic i bezsilności. Obserwowanie, jak z każdym dniem intensywnych warsztatów, rozmów i sesji muzykoterapii ci ludzie zdejmują z siebie kolejne maski i zaczynają autentycznie oddychać, jest niezwykle poruszające. Najpiękniejszy moment to widzieć człowieka wolnego, gotowego do powrotu do swojej rodziny i życia zawodowego z podniesionym czołem.
Jako osoba odpowiedzialna również za social media ośrodka, czy może Pani powiedzieć, jak skutecznie budować komunikację o uzależnieniach w sposób autentyczny i odpowiedzialny?
Kluczem jest odrzucenie taniego marketingu strachu. W Stacji Wilcze budujemy komunikację w oparciu o absolutną szczerość Nie udajemy surowego szpitala zamkniętego i nie obiecujemy magicznych, medycznych rozwiązań. W mediach społecznościowych mówimy językiem dojrzałego partnerstwa: otwarcie informujemy, iż jesteśmy prywatną rezydencją dla osób samodzielnych, które podjęły już decyzję o zmianie i szukają bezpiecznego miejsca, by zyskać kompetencje, które pomogą tej sobie zrozumieć mechanizmy uzależnienia, przyjrzeć się sobie oraz dostać wiedzę i narzędzia jak sobie radzić po wyjściu z naszego ośrodka. Pokazujemy, iż profesjonalne wsparcie zespołu specjalistów i ekspertów przez doświadczenie może i powinno iść w parze z ludzkim ciepłem, szacunkiem i brakiem oceniania.
Z jakimi stereotypami dotyczącymi terapii uzależnień spotyka się Pani najczęściej?
Najczęstszy i najbardziej szkodliwy stereotyp to przekonanie, iż terapia musi boleć i upadlać, aby była skuteczna. Wiele osób uważa, iż ośrodek terapeutyczny musi przypominać surowy, zamknięty oddział, a podopieczny powinien cierpieć, by „odpokutować” swój nałóg. Drugim stereotypem jest to, iż problem uzależnienia dotyczy tylko marginesu społecznego. Codzienność pokazuje, iż z kryzysami i destrukcyjnymi nawykami mierzą się ludzie sukcesu, którzy pod fasadą luksusowego życia ukrywają potężną samotność i presję. Staramy się te mity obalać.
Co powiedziałaby Pani osobie, która właśnie zastanawia się nad pierwszym kontaktem z ośrodkiem, ale wciąż się boi lub nie jest pewna swojej decyzji?
Powiedziałabym: Rozumiem Twój strach, ale ten pierwszy, najtrudniejszy krok musisz zrobić sam – w kolejnych pójdziemy już razem. Strach przed oceną, utratą wizerunku czy przyznaniem się do bezsilności jest naturalny. Chcę jednak, aby każda taka osoba wiedziała, iż w Stacji Wilcze nie spotka jej żadne potępienie. Czeka tu na nią bezpieczna enklawa, pełna dyskrecja i zespół ekspertów, którzy pomogą zamienić ten paraliżujący lęk w nową, wolną jakość życia. Wybranie pomocy to nie jest akt słabości – to najwyższy przejaw odwagi i dbania o siebie. Zapraszam po prostu do dyskretnej rozmowy telefonicznej.









