Wraca zapomniana choroba. Na początku brak objawów, ale pacjent zaraża

zdrowienapoziomie.pl 7 godzin temu

Gruźlica to choroba, którą zwykle kojarzymy z przeszłością i literaturą piękną. Dziś jednak rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Ta cicha i podstępna infekcja zakaźna nie zniknęła z Polski, a dane wskazują na utrzymujące się ryzyko zachorowań. Największym problemem jest fakt, iż bakteria rozwija się w organizmie niepostrzeżenie, a zarażona osoba nieświadomie przekazuje prątki otoczeniu.

  • Mit choroby z odległej przeszłości
  • Podstępny atak bez wyraźnych sygnałów
  • Grupy ryzyka i codzienne zagrożenia
  • Długa droga do pełnego zdrowia

Przez dekady sądzono, iż gruźlicę udało się całkowicie wyeliminować dzięki szczepieniom i postępom medycyny. W drugiej połowie XX wieku liczba zachorowań faktycznie malała, co uśpiło czujność społeczeństwa. Tymczasem najnowsze dane alarmują: na świecie w 2024 roku gruźlica spowodowała 10,7 mln zachorowań i 1,23 mln zgonów, pozostając jedną z najgroźniejszych chorób zakaźnych.

Po okresie pandemii COVID-19 w Polsce widoczny był wzrost zachorowań, ale w 2024 roku odnotowano powrót do tendencji spadkowej – zgłoszono 3946 przypadków wobec 4436 w 2023 roku. Stereotyp, iż gruźlica dotyczy tylko osób z marginesu społecznego lub żyjących w skrajnej biedzie, jest błędny i niebezpieczny. Prątki przenoszą się drogą kropelkową – podczas rozmowy, śmiechu czy kaszlu – co oznacza, iż każdy może mieć styczność z chorobą w miejscach takich jak sklep, biuro czy komunikacja miejska.

Obecnie w Polsce zapadalność wynosi około 7–8 przypadków na 100 tysięcy mieszkańców, co potwierdza, iż bakterie te wciąż krążą w naszym środowisku.

Mit choroby z odległej przeszłości

Podstępny atak bez wyraźnych sygnałów

Najtrudniejszym aspektem walki z gruźlicą jest brak alarmujących objawów na początkowym etapie. Pacjent często czuje się w pełni zdrowy, bo organizm nie wysyła wyraźnych sygnałów. Brak wysokiej gorączki czy gwałtownych bólów powoduje, iż wielu osobom trudno dostrzec problem i miesiącami odwlekają wizytę u lekarza.

W tym ukrytym okresie prątki uszkadzają tkankę płuc, a chory staje się źródłem zakażenia dla bliskich i współpracowników. Często dopiero rutynowe zdjęcie RTG klatki piersiowej ujawnia nieoczekiwane zmiany. Dlatego warto zwracać uwagę na nietypowe objawy trwające ponad trzy tygodnie, takie jak:

  • przewlekły kaszel oporny na syropy,
  • zmiana charakteru kaszlu u palaczy,
  • nieuzasadniona utrata masy ciała,
  • silne nocne poty zmuszające do zmiany pościeli,
  • przewlekłe zmęczenie i stany podgorączkowe.

„Nie możemy powiedzieć, iż tej choroby nie ma. Ona jest wśród nas, nie obok nas” – podkreślił dr Tadeusz Bold, zastępca dyrektora ds. lecznictwa Szpitala Specjalistycznego w Chorzowie dla Portalu Samorządowego.

Grupy ryzyka i codzienne zagrożenia

Szansa zakażenia gruźlicą rośnie, gdy układ odpornościowy jest osłabiony – niekoniecznie przez wycieńczenie, ale też przez przewlekłe choroby dotykające wielu Polaków. Szczególnie narażone są osoby z cukrzycą, cierpiące na niewydolność nerek oraz w podeszłym wieku. Statystycznie mężczyźni zapadają na gruźlicę choćby trzy razy częściej niż kobiety, głównie w wieku 45–64 lat.

Niepokojący jest wzrost zachorowań wśród dzieci poniżej 15. roku życia, co świadczy o swobodnym obiegu bakterii w społecznościach. Coraz częściej pojawia się też gruźlica wielolekooporna, oporna na standardowe antybiotyki. Liczba takich przypadków w Polsce wzrosła – w 2024 roku odnotowano 114 wobec 102 w 2023 roku, częściowo wskutek migracji z państw o słabszym leczeniu gruźlicy.

Dodatkowo ryzyko zwiększają używki, niedostateczna higiena oraz przewlekły stres osłabiający naturalne mechanizmy obronne organizmu.

Długa droga do pełnego zdrowia

W Polsce leczenie gruźlicy jest bezpłatne i obowiązkowe dla wszystkich z potwierdzoną diagnozą. Proces terapii wymaga dużej cierpliwości, bo jest czasochłonny. Pierwszy etap zwykle odbywa się w szpitalu, w izolacji, aż chory przestanie zarażać – trwa to 1–2 miesiące.

Po ustaleniu, iż pacjent nie stanowi zagrożenia, kontynuuje terapię ambulatoryjnie. Pełny cykl trwa co najmniej pół roku, czasem dłużej. Sukces zależy od bezwzględnej systematyczności i przestrzegania zaleceń. Samowolne przerwanie leczenia po poprawie może spowodować uodpornienie bakterii, czyniąc gruźlicę niemal nieuleczalną.

W ramach nadzoru zdrowotnego bada się osoby z bliskim kontaktem z chorymi. Każdy, kto miał styczność z zakażonym, może bezpłatnie wykonać diagnostykę i RTG płuc bez skierowania od lekarza rodzinnego.

Idź do oryginalnego materiału