Na początku roku kontrowersje w środowisku farmaceutycznym wzbudziło ulokowanie marki leku Sopladeine w utworze “Zakochałem się pod apteką”. Jego twórcą jest raper Taco Hemingway.
– Idę rano po Solpadeinę, stoi postać, jej głowa jest w dymie, zwykle są tu staruszki i starcy, nie sądziłem, iż spotkam dziewczynę – można usłyszeć utworze.
W jego dalszej części można dowiedzieć się, iż “podmiot liryczny” chciał w aptece kupić Solpadeinę w rozpuszczalnych tabletkach. Farmaceutka jednak odmówiła mu wydania leku. Kiedy wyszedł z apteki, okazało się, iż kupiła ją dla niego wspomniana dziewczyna…
Sprawą użycia nazwy leku w tym utworze zainteresował się Główny Inspektor Farmaceutyczny. Musiał to zrobić, bo wpływały do niego zawiadomienia i skargi w tej sprawie. Po przeprowadzeniu postępowania administracyjnego GIF uznał, iż artysta naruszył przepisy Prawa farmaceutycznego.
Organ stwierdził, iż użycie w utworze muzycznym nazwy produktu leczniczego stanowiło reklamę w rozumieniu art. 52 ust. 1 Prawa farmaceutycznego. Stwierdził, iż celem było „romantyzowanie działania produktów leczniczych”, mogące doprowadzić do „normalizacji ryzykownych zachowań i estetyzowania rekreacyjnego użycia produktów leczniczych”. Wskazał, iż rozpowszechnienie utworu wywołało tendencję zakupową.
Główny Inspektor Farmaceutyczny nakazał artyście zaprzestanie reklamy leku konkretnie poprzez użycie w utworze słów „Solpadeina w rozpuszczalnej tabletce”. Taco Hemingway podporządkował się tej decyzji i podczas wykonań koncertowych pomija to sformułowanie w piosence. Niemniej decyzję GIF zaskarżył do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Tam toczy się postępowanie, do którego niedawno przystąpił też Rzecznik Praw Obywatelskich.
RPO wspiera rapera
Rzecznik Praw Obywatelskich Sylwia Gregorczyk-Abram wniosła do WSA w Warszawie o uwzględnienie skargi artysty. Jej zdaniem decyzja GIF narusza wolność twórczości artystycznej skarżącego, gwarantowaną w art. 73 Konstytucji RP, a także art. 11 w związku z art. 13 Karty Praw Podstawowych UE, art. 10 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka oraz art. 1 i 19 ust. 2 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych.
W jej ocenie GIF przyjął skrajnie niekorzystną interpretację utworu, opartą na reakcjach części odbiorców wyrażanych w serwisach społecznościowych. Miał przy tym pominąć brak współpracy twórcy z podmiotem odpowiedzialnym za produkt leczniczy. Poza tym raper w swoim utworzeni miał informować o istnieniu negatywnych skutków pozamedycznego stosowania produktu (cyt: „to jest silny proszek, więc dać nie mogę. Są zasady, wie pan, niech pan dba o zdrowie”).
RPO oceniła też, iż Główny Inspektor Farmaceutyczny pominął wykorzystanie określonych technik artystycznych, w tym sposobu prowadzenia narracji o świecie przedstawionym w utworze, charakterystycznych dla gatunku i samego twórcy oraz nie uwzględnił prezentowane dotychczas postawy Taco, które łącznie przemawiałyby za zasadnością stwierdzenia braku zamiaru reklamowego.
– Ponadto można się zastanawiać, czy przywołanie nazwy produktu i sposobu jego użytkowania nie przyczynia się do publicznej debaty o ewentualnych ryzykach i niebezpieczeństwach dla zdrowia związanych z jego używaniem niż wywołuje efekt zachęty, który legł u podstaw decyzji GIF – wskazuje RPO.
Liczy się zamiar twórcy i jego wolność artystyczna
Zdaniem RPO należy pamiętać, iż autor utworu jest jego twórcą, a nie podmiotem uprawnionym do określania jego wiążących interpretacji. Wskazuje, iż historia sztuki pełna jest przypadków, w których reakcje odbiorców utworu były wprost sprzeczne z treścią samego przekazu oraz zamiarem autora.
– jeżeli zamiar twórcy, w tym przypadku – reklamowy, został zidentyfikowany przez GIF na podstawie jednej z możliwych interpretacji przekazu, popartej reakcjami niektórych jego odbiorców, należałoby uznać konsekwentnie, iż twórca utworu odpowiada – na zasadzie ryzyka – za każdy możliwy społeczny odbiór swojej twórczości – podkreśla Sylwia Gregorczyk-Abram.
W ocenie RPO biorąc pod uwagę istotę pojęcia twórczości artystycznej, musiałoby to prowadzić do zatarcia ustawowej granicy między zachowaniem prawnie dozwolonym i niedozwolonym. A to oznaczałoby przyznanie organowi administracji publicznej (nie zaś – ustawodawcy) kompetencji do wyznaczenia granicy swobody artystycznej.
– Pozostawałoby w kolizji ze standardem ochrony wolności jednostki, prowadząc do efektu mrożącego w postaci unikania przedstawiania przez artystę otaczającego go świata rzeczywistego, łącznie z negatywnymi jego odcieniami – wskazuje Sylwia Gregorczyk-Abram.
Rzecznik podkreśla, iż nie lekceważy przedstawionego przez GIF problemu wysokiego poziomu konsumpcji produktów leczniczych, zażywanych z przyczyn pozamedycznych. Nie może to jednak uzasadniać rozstrzygnięcia naruszającego prawa i wolności jednostki. Organy władzy publicznej dysponują bowiem narzędziami, które mogą wpływać na ograniczenie nieuzasadnionej konsumpcji produktów leczniczych – tak, by nie prowadziło to do naruszenia praw i wolności jednostki.















