Walka o leki w Niemczech, która może zmienić całą Europę…

mgr.farm 20 godzin temu

Niemcy podejmują walkę z drogeriami, które obchodząc lokalne przepisy dotyczące sprzedaży leków. Wettbewerbszentrale (niemiecka Centrala Zwalczania Nieuczciwej Konkurencji) złożyła pozew w Sądzie Okręgowym w Karlsruhe przeciwko sieci drogerii DM. Powodem jest nowa oferta online firmy, za pośrednictwem której od niedawna obok artykułów drogeryjnych oferowane są również produkty lecznicze dostępne wyłącznie w aptekach. Klienci, kupując szampon czy pastę do zębów, zyskali możliwość dorzucenia do koszyka produktów leczniczych, które dotychczas w Niemczech można było nabyć wyłącznie w aptekach (apothekenpflichtige Arzneimittel).

Kluczem do zrozumienia tego mechanizmu jest konstrukcja prawna. DM nie stało się apteką w świetle niemieckiego prawa. Sprzedaż odbywa się za pośrednictwem apteki wysyłkowej z siedzibą w Czechach, którą prowadzi spółka należącą do koncernu DM. Dzięki temu gigant drogeryjny próbuje połączyć dwa światy: ogromną bazę klientów detalicznych z rynkiem farmaceutycznym, wykorzystując swobodę przepływu usług wewnątrz Unii Europejskiej.

  • Czytaj również: Rossmann uruchamia własną aptekę internetową

Ten sam model biznesowy planuje w najbliższym czasie wprowadzić także Rossmann. Filarem projektu będzie aplikacja tej sieci drogerii, którą na swoich telefonach ma zainstalowanych już ponad 11 milionów klientów. Rossmann w ubiegłym roku uruchomił swoją aptekę w Holandii i to z tego kraju zamierza wysyłać leki do niemieckich klientów. Podobnie jak w przypadku DM, jest to sposób na obejście przepisów obowiązujących w Niemczech.

Gdzie kończy się drogeria?

Argumentacja Wettbewerbszentrale uderza w same fundamenty modelu DM, wskazując na trzy najważniejsze obszary naruszeń:

1. Zatarcie granic między handlem a ochroną zdrowia

W Niemczech, podobnie jak w wielu innych krajach europejskich (w tym w Polsce), istnieje wyraźna granica między drogerią a apteką. Leki to towary „szczególnego rodzaju”. Zdaniem Wettbewerbszentrale, włączenie oferty leków bezpośrednio do interfejsu drogerii sugeruje klientowi, iż ibuprofen czy leki na przeziębienie są takimi samymi produktami jak żel pod prysznic. To podważa zasadę Apothekenpflicht – obowiązku sprzedaży określonych preparatów wyłącznie w kontrolowanych warunkach aptecznych.

2. Obejście zakazu własności aptek (Fremdbesitzverbot)

Niemieckie prawo stoi na straży zasady, iż właścicielem apteki musi być farmaceuta (Fremdbesitzverbot). Ma to gwarantować, iż dobro pacjenta i rzetelność doradztwa zawsze będą stały ponad dążeniem do maksymalizacji zysku korporacyjnego. Model DM, w którym koncern de facto kontroluje aptekę wysyłkową w Czechach i kieruje jej ofertę na rynek niemiecki, jest przez Wettbewerbszentrale postrzegany jako ewidentna próba obejścia tych restrykcyjnych przepisów. Skoro oferta jest skierowana niemal wyłącznie do niemieckich klientów, powinna – zdaniem Wettbewerbszentrale – podlegać lokalnym restrykcjom.

3. Bezpieczeństwo pacjenta i brak doradztwa

To argument najsilniej oddziałujący na opinię publiczną. Zakup leku w drogerii internetowej eliminuje najważniejszy etap: interakcję z farmaceutą, który może ostrzec przed interakcjami z innymi lekami lub odradzić zakup w przypadku przeciwwskazań. Centrala obawia się, iż agresywny marketing drogeryjny i łatwość zakupu mogą prowadzić do nadmiernej konsumpcji leków i bagatelizowania ich skutków ubocznych.

Klient chce nowoczesności?

Z perspektywy sieci DM, sprawa wygląda zupełnie inaczej. Firma argumentuje, iż ich model jest odpowiedzią na zmieniające się nawyki konsumenckie. Skoro żyjemy w dobie cyfryzacji, klient powinien mieć prawo do zakupu wszystkich niezbędnych produktów w jednym miejscu (tzw. one-stop-shopping).

  • Czytaj również: TSUE o obniżkach i bonach za zakup leków na receptę…

Przedstawiciele sieci podkreślają, iż proces logistyczny i merytoryczny jest zabezpieczony przez profesjonalną aptekę wysyłkową. Natomiast granice Unii Europejskiej nie powinny stanowić bariery dla legalnie działających podmiotów. Według nich, obecny system jest skostniały i chroni interesy lobby aptekarskiego kosztem wygody i portfeli pacjentów.

Co to oznacza dla rynku?

Sprawa DM vs Wettbewerbszentrale będzie bacznie obserwowana przez całą Europę, w tym przez polskie środowisko farmaceutyczne. W Polsce od lat toczy się dyskusja nad zaostrzeniem lub poluzowaniem zasady „Apteka dla Aptekarza”, ale też wprowadzeniem wysyłkowej sprzedaży leków na receptę. Wyrok sądu w Karlsruhe może stać się drogowskazem dla innych krajów.

Jeśli sąd uzna model DM za legalny, będziemy świadkami prawdziwego trzęsienia ziemi. Inne duże sieci handlowe i platformy typu marketplace z pewnością pójdą tą samą drogą, tworząc własne huby farmaceutyczne w krajach o liberalnych przepisach (jak Czechy czy Holandia) i wysyłając leki do państw o bardziej restrykcyjnym prawie. To mogłoby doprowadzić do marginalizacji tradycyjnych aptek stacjonarnych, które nie będą w stanie konkurować cenowo i logistycznie z gigantami. Dane pokazują, iż sprzedaż leków przez internet rośnie z roku na rok z zaskakującą dynamiką.

  • Czytaj również: Propozycja wysyłkowej sprzedaży leków przez sklepy zielarsko-medyczne jest niebezpieczna

Z drugiej strony, jeżeli sąd przyzna rację Wettbewerbszentrale, zostanie potwierdzony prymat ochrony zdrowia nad swobodą handlu. Będzie to jasny sygnał, iż lek nie jest zwykłym towarem, a cyfryzacja nie daje zielonego światła do demontażu systemu bezpieczeństwa farmaceutycznego. W obu przypadkach można się spodziewać, iż finał sprawy będzie w Trybunale Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Pacjent czy klient?

W sercu tego sporu leży pytanie o definicję współczesnego pacjenta. Czy jest on suwerennym konsumentem, który potrafi sam ocenić ryzyko i potrzebuje jedynie sprawnej dostawy? Czy też osobą wymagającą szczególnej opieki państwa i ochrony przed mechanizmami wolnego rynku?

Decyzja Sądu Okręgowego w Karlsruhe nie zakończy dyskusji o roli leków w przestrzeni publicznej, ale z pewnością wyznaczy granice ekspansji wielkich korporacji handlowych. Wynik tego procesu wpłynie na to, jak za kilka lat będą wyglądać nasze zakupy pierwszej potrzeby i czy „apteka” pozostanie miejscem zaufania publicznego, czy stanie się jedynie kolejną zakładką w aplikacji mobilnej drogerii.


Źródła:


©MGR.FARM

Idź do oryginalnego materiału