Wyobraź sobie taką sytuację: wpadasz do ulubionego dyskontu po bułki, mleko i masło. W kieszeni masz wyliczone 20 złotych w banknocie. Podchodzisz do strefy kas samoobsługowych, skanujesz produkty, wybierasz „Zakończ zakupy” i… zamierasz. Gdzie jest szczelina na banknoty? Gdzie wrzutnia na monety? Zamiast nich widzisz gładki plastik i komunikat na ekranie: „Płatność tylko kartą”. To nie awaria. To nowa rzeczywistość, która w 2025 roku weszła do polskich sklepów tylnymi drzwiami, a w 2026 roku staje się obowiązującym standardem. Dlaczego sieci handlowe wypowiedziały wojnę gotówce w strefach samoobsługowych i czy mamy prawo czuć się wykluczeni?

Fot. Warszawa w Pigułce
Styczeń 2026 roku przynosi nam nie tylko nowe postanowienia noworoczne, ale też utrwalenie zmian, które jeszcze rok temu wydawały się kontrowersyjnym eksperymentem. Pamiętacie burzę w mediach społecznościowych z połowy 2025 roku, gdy jedna z największych sieci handlowych w Polsce ogłosiła pilotaż kas „card only”? Wtedy wydawało się, iż protesty klientów – zwłaszcza seniorów i obrońców prywatności – zmuszą gigantów do odwrotu. Stało się jednak inaczej. Pilotaż po cichu zamienił się w stałą praktykę, a my, konsumenci, zostaliśmy postawieni przed faktem dokonanym.
Dziś, stojąc w długiej kolejce do jedynej czynnej kasy tradycyjnej, podczas gdy obok hula wiatr przy dziesięciu kasach samoobsługowych przyjmujących tylko plastik, wielu z nas zadaje sobie pytanie: czy to w ogóle legalne? I dlaczego, mimo zapewnień NBP o ważności gotówki, w praktyce coraz trudniej nią zapłacić w nowoczesnym sklepie?
Awaria, która stała się strategią. Dlaczego gotówka znika?
Oficjalne komunikaty biur prasowych sieci handlowych w 2025 roku brzmiały kojąco: „Chcemy usprawnić proces zakupowy”, „Dbamy o higienę”, „Skracamy kolejki”. Jednak pracownicy sklepów, z którymi rozmawiamy „off the record”, wskazują na zupełnie inne, bardziej prozaiczne przyczyny. Chodzi o pieniądze – ale nie te nasze, tylko te, które sklep musi wydać na obsługę gotówki.
Kasy samoobsługowe przyjmujące gotówkę to dla sklepu technologiczny koszmar. Moduły do przyjmowania bilonu i banknotów są skomplikowane mechanicznie, często się zacinają (wystarczy zymięty banknot lub wrzucenie spinacza razem z monetami), a ich serwisowanie kosztuje krocie. Do tego dochodzi konieczność ich regularnego opróżniania i uzupełniania bilonem do wydawania reszty. W skali tysięcy sklepów to operacja logistyczna wymagająca armii konwojentów i pracowników ochrony. Kasa „tylko na kartę” to w zasadzie komputer z terminalem – tania, bezawaryjna i bezobsługowa.
W 2025 roku, przy rosnących kosztach pracy (wzrost płacy minimalnej) i energii, sieci handlowe zaczęły szukać oszczędności wszędzie. Wyeliminowanie gotówki ze stref samoobsługowych to dla nich czysty zysk. Klienci, choć początkowo narzekali, w większości „przełknęli żabę” i wyciągnęli karty lub telefony. Ci, którzy nie mogli lub nie chcieli, zostali zepchnięci na margines – do kolejek tradycyjnych, które paradoksalnie, zamiast znikać, znów się wydłużyły.
„Pieniądz to wolność” kontra „Wygoda to król”
Decyzja o usunięciu wrzutni na monety podzieliła społeczeństwo w 2025 roku bardziej niż niejeden temat polityczny. Na forach internetowych i grupach sąsiedzkich wciąż realizowane są zażarte dyskusje. Jedna strona barykady – nazwijmy ich „Cyfrowymi Entuzjastami” – cieszy się z krótszych kolejek. – Nie muszę czekać, aż pani przede mną wyszuka 12 groszy w portfelu. Pik, pik, zbliżam zegarek i wychodzę. To jest XXI wiek! – pisze Tomek, programista z Wrocławia.
Druga strona – „Obrońcy Gotówki” – widzi w tym zamach na wolność obywatelską. Argumentują, iż gotówka jest jedynym środkiem płatniczym, który nie zostawia cyfrowego śladu. Płacąc kartą za każdym razem, pozwalamy bankom i sklepom profilować nasze zachowania: co jemy, o której robimy zakupy, ile wydajemy na alkohol czy leki. Wycofanie gotówki z automatów to dla nich kolejny krok w stronę „Polski Bezgotówkowej”, w której obywatelem można sterować dzięki blokady konta.
Nie można zapominać o grupie wykluczonych cyfrowo. Seniorzy, którzy całe życie posługiwali się fizycznym pieniądzem, w zderzeniu z ekranem dotykowym i tak czują się niepewnie. Gdy dodatkowo odbiera się im możliwość zapłaty w znany sposób, rezygnują z nowoczesnych rozwiązań całkowicie. To smutny paradoks – technologia, która miała ułatwiać życie wszystkim, dla części społeczeństwa stała się barierą nie do przebycia.
Czy sklep może odmówić przyjęcia „króla Jagiełły”?
To pytanie wracało jak bumerang przez cały ubiegły rok. Przecież na banknotach NBP widnieje napis: „Prawny środek płatniczy w Polsce”. Czy sklep ma prawo powiedzieć „nie”? Prawnicy są tutaj zgodni, choć ich interpretacja może nie spodobać się tradycjonalistom.
Zgodnie z obowiązującymi przepisami i interpretacjami UOKiK, sprzedawca nie może odmówić przyjęcia gotówki, o ile w punkcie sprzedaży jest przynajmniej jedno stanowisko, które taką płatność obsługuje. jeżeli w sklepie działa choć jedna kasa tradycyjna przyjmująca bilon, sieć spełnia swój ustawowy obowiązek. Kasy samoobsługowe traktowane są jako „usługa dodatkowa”, udogodnienie, którego regulamin może określać specyficzne formy płatności. najważniejsze jest jednak odpowiednie oznakowanie.
I tu w 2025 roku dochodziło do największych nadużyć. Klienci skarżyli się, iż informacja o braku możliwości płatności gotówką pojawiała się dopiero na końcu transakcji, gdy zakupy były już zeskanowane i spakowane. Wtedy pozostawało wezwanie asystenta, anulowanie całego paragonu i ponowne stanie w kolejce do kasy z człowiekiem. To upokarzające i frustrujące doświadczenie, które w 2026 roku na szczęście zdarza się rzadziej dzięki wyraźniejszym oznaczeniom nad kasami.
Dzieci i drobne zakupy – ofiary systemu
Jest jeszcze jedna grupa, która mocno odczuła zmiany – dzieci i młodzież. W Polsce wciąż popularne jest dawanie „kieszonkowego” w gotówce. Uczeń, który chce kupić sobie drożdżówkę czy napój w drodze do szkoły, często dysponuje jedynie monetami. Kasy samoobsługowe były dla nich idealne – szybkie i niewymagające interakcji z dorosłym sprzedawcą. Teraz ta droga została zamknięta.
Rodzice w 2025 roku musieli masowo zakładać konta bankowe i karty pre-paid dla swoich pociech, choćby tych młodszych (7-10 lat), aby te mogły swobodnie funkcjonować w szkolnym sklepiku czy pobliskim dyskoncie. To przyspieszona edukacja finansowa, ale też, zdaniem psychologów, zbyt szybkie odrywanie dzieci od fizyczności pieniądza. Kiedy nie widzisz znikających monet, trudniej zrozumieć wartość wydawanej kwoty.
Psychologia wydawania: „Ból płacenia” zanika
Ekonomiści behawioralni zacierają ręce, obserwując ten eksperyment na żywym organizmie. Płatność kartą lub telefonem jest psychologicznie „bezbolesna”. Nie widzimy, jak nasz portfel chudnie. Badania przeprowadzone pod koniec 2025 roku wykazały, iż w sklepach, które wdrożyły strefy wyłącznie bezgotówkowe, średnia wartość koszyka zakupowego wzrosła o około 8-12%.
Łatwiej dorzucić do koszyka batonika czy droższą kawę, gdy płatność to tylko mignięcie zegarkiem. Gotówka pełniła rolę naturalnego hamulca: „Mam tylko 50 zł, muszę się zmieścić”. Karta „przyjmie wszystko”, a debet na koncie zobaczymy dopiero w domu. Sieci handlowe doskonale o tym wiedzą, dlatego tak agresywnie promują rozwiązania cyfrowe, ubierając to w szaty „nowoczesności” i „ekologii”.
Co nas czeka w 2026 roku? Biometria wchodzi do gry
Wycofanie gotówki z kas samoobsługowych to dopiero początek. W 2026 roku wchodzimy w kolejny etap. W wybranych lokalizacjach w Warszawie i Wrocławiu testowane są już płatności biometryczne – skanowanie tęczówki oka lub układu naczyń krwionośnych dłoni. Wtedy nie będzie potrzebna choćby karta czy telefon. Wystarczysz Ty.
Brzmi jak science-fiction? Dla wielu brzmi jak koszmar inwigilacji. Jednak wygoda to potężna siła. Skoro zaakceptowaliśmy brak gotówki w samoobsłudze, prawdopodobnie zaakceptujemy też płacenie „okiem”. Pytanie tylko, gdzie leży granica naszej prywatności i czy kiedykolwiek będziemy mogli jeszcze zrobić zakupy całkowicie anonimowo?
Co to oznacza dla Ciebie?
Zmiany w infrastrukturze sklepowej są faktem i nie zanosi się na powrót do maszyn gotówkowych. Aby uniknąć stresu i nieporozumień przy kasie w 2026 roku, warto wdrożyć kilka prostych zasad:
- Patrz na oznaczenia (piktogramy): Zanim ustawisz się w kolejce do strefy samoobsługowej, spójrz na ekran lub lampkę nad kasą. Symbol przekreślonych monet lub samej karty jest zwykle widoczny z daleka. Unikniesz w ten sposób konieczności przepakowywania zakupów.
- Miej zawsze plan B: choćby jeżeli jesteś zwolennikiem płatności bezgotówkowych, systemy bankowe wciąż miewają awarie (co pokazały liczne „blackouty” w 2025 roku). Warto mieć przy sobie choćby 50 zł w gotówce, ale pamiętaj – wtedy musisz ustawić się do kasy z obsługą.
- Kontroluj wydatki w aplikacji: Skoro płatność kartą jest mniej odczuwalna („bezbolesna”), częściej sprawdzaj stan konta w aplikacji bankowej. Ustaw powiadomienia push po każdej transakcji – to cyfrowy odpowiednik patrzenia na znikające banknoty, który pomaga trzymać budżet w ryzach.
- Nie bój się asystenta: jeżeli przez pomyłkę skasowałeś zakupy w kasie bezgotówkowej, a masz tylko gotówkę, nie denerwuj się. Asystent kasy ma możliwość „zawieszenia” paragonu i przeniesienia go na kasę główną. To potrwa chwilę, ale uratuje Twoje zakupy.
- Dla dzieci – karta przedpłacona: jeżeli wysyłasz dziecko po zakupy, rozważ wyrobienie mu karty typu pre-paid lub opaski płatniczej z limitem dziennym. To bezpieczniejsze niż noszenie gotówki i gwarantuje, iż dziecko nie zostanie odesłane z kwitkiem od kasy samoobsługowej.
Rok 2026 to czas hybrydowy – gotówka wciąż istnieje, ale jej terytorium się kurczy. Warto o tym pamiętać, wchodząc do sklepu, by codzienne zakupy nie stały się źródłem frustracji, ale pozostały rutynową czynnością.













