Przyszłość ustawy podwyżkowej była jednym z wiodących tematów dyskusji w czasie Kongresu Wyzwań Zdrowotnych w Katowicach, zarówno w debatach jak też w kuluarach.
„Ustawa zakłada, iż 6 grup zawodowych od lipca dostanie podwyżki. NFZ jest tu tylko wykonawcą. Czy w planie finansowym są na to środki? Wiemy, iż nie ma, bo od dawna to mówimy” – stwierdził Jakub Szulc, wiceprezes Narodowego Funduszu Zdrowia w czasie panelu „Wynagrodzenia medyków. Inwestycja czy koszt?”. Jak dodał, nieszczęściem tzw. ustawy podwyżkowej jest także to, iż wchodzi ona w życie w połowie roku co powoduje, iż NFZ nie może zaplanować swoich wydatków.
„W 2022 roku przyjęto zmiany w tej ustawie w sposób kuriozalny. Wprowadzając istotne obciążenie finansowe, a koszt tej ustawy to 58 mld zł tylko w roku 2025, a w roku 2026 to będzie już ponad 70 mld zł, to jest mniej więcej 1/3 budżetu NFZ, nie wskazując w żaden sposób źródeł finansowania” – wyliczał Szulc – „Nie jesteśmy przeciwko większym zarobków, ale coraz trudniej jest to zadanie realizować”. Podkreślał, iż na razie tylko przesuwamy problem – „Sprowadza się on do pytania czy mamy mieć więcej pieniędzy dla szpitali czy dla personelu?”.
Związkowcy odpowiadali, iż brakuje twardych danych i dyskusję o zarobkach zdominowały emocje. „Nie jesteśmy kosztem” – podkreślali. “Ta ustawa zjednoczyła wszystkie grupy zawodowe. Otrzymaliśmy propozycję by przesunąć ustawę z lipca na styczeń oraz iż wynagrodzenia będą indeksowane o 3 proc. jak wszystkie w budżetówce, ale nie przedstawionego do tego żadnych konkretów” – mówił Tomasz Dybek, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pracowników Fizjoterapii.
„Nie ma zgody Solidarności na konfliktowanie pracowników ze swoimi pracodawcami” – powiedziała Maria Ochman, przewodnicząca Krajowego Sekretariatu Ochrony Zdrowie NZSS Solidarność. I dodała — „Nie spotkałam się nigdy z sytuacją, iż przez 3 lata ministerstwo nie przedstawiło żadnego rozwiązania. Ta ustawa to cena spokoju społecznego. Wy nic nie robicie. Za to próbujecie zrobić reformę naszymi rękami. Nie liczcie na to, iż damy sobie odebrać podwyżki. Zawarliśmy porozumienie z ministrem, a chyba jest ciągłość prawa”.
Krystyna Ptok przypomniała, iż pieniędzy w systemie brakuje, bo jest za dużo osób zwolnionych z płacenia składki. „Na zespole trójstronnym proponowaliśmy by składkę obniżyć do 7,5 proc., ale by płacili ją wszyscy. To nie jest normalne, by matka samotnie wychowująca 3 dzieci płaciła więcej niż przedsiębiorca” – tłumaczyła przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.
„Dyrektorzy szpitali czekają na to, co się wydarzy po 1 lipca. W szpitalu, którym zarządzam koszty pracy przekraczają już 80 proc. wszystkich przychodów. To pokazuje, jak wielki jest problem. Pensje są inwestycją, ale ta inwestycja musi mieć pokrycie. Widać, iż system wymaga korekty” – powiedziała Beata Pochodnia, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. NMP w Częstochowie.

![Ważyłam 34 kg, wiedziałam, iż coś mnie niszczy od środka. Nie chciałam już żyć [TAKA PANI URODA]](https://cdn.oko.press/cdn-cgi/image/trim=534;0;540;0,width=1200,quality=75/https://cdn.oko.press/2026/03/20260320-Pamula-zapalenie-trzustki-ilu-IK.jpg)














