W badaniu UKAD wzięło udział 1034 uczestników w wieku od 16 do 25 roku życia. Spora część respondentów potwierdziła, iż natrafiła na internetowe reklamy środków dopingujących na mediach społecznościowych. Co więcej, analiza danych z Google Trends pokazuje wzrost liczby zapytań o substancje uznawane za doping.
Internetowe reklamy środków dopingujących napędzają sprzedaż
Aż 29% respondentów przeprowadzonego badania przyznało, iż mieli okazję widzieć reklamy selektywnych modulatorów receptora androgenowego (SARM) co najmniej raz w tygodniu. Kolejne 5% uczestników badania wskazało, iż treści reklamowe z tego typu preparatami wyświetlają się im codziennie. Reklamy dotyczyły przede wszystkim platform jak Instagram i TikTok. Co więcej, blisko jedna trzecia z nic potwierdziła, iż zakupiła środek typu SARM po zobaczeniu materiału promocyjnego w sieci.
SARMy figurują na liście substancji zakazanych przez Światową Agencję Antydopingową (WADA). Niemniej jednak zdaniem UKAD sprzedaż SARMów jest w głównej mierze napędzana przez influencerów z branż fitness & wellness. Twórcy cyfrowi promują tego typu preparaty jako bezpieczne zamienniki dla sterydów anabolicznych. Dowodem tego mogą być wyniki zrealizowanego badania. Prawie jedna trzecia uczestników ufa i czerpie swoją wiedzę o wspomaganiu w sporcie z materiałów publikowanych przez internetowych influencerów. Natomiast 40% ankietowanych sugeruje się wskazówkami od innych osób uczęszczających na siłownię. Co do samych producentów i sprzedawców – wielu z nich zamieszcza na opakowaniach i materiałach promocyjnych dopisek produkt wyłącznie do celów badawczych. Adnotacja ta jest przeważnie napisana drobnym drukiem.
Internetowe reklamy środków dopingujących nie dotyczą wyłącznie SARMów. Badanie wykazało, iż 6% respondentów codziennie natrafia na materiały reklamujące sterydy anaboliczne. Z kolei 5% uczestników potwierdziło codzienny kontakt z reklamami syntetycznych peptydów.















