Trzecie złoto Oliwii Jabłońskiej na Mistrzostwach Europy w Parapływaniu! Medale Czecha i Lechniaka

razemztoba.pl 11 godzin temu

Pierwsze złoto zdobyła ex aequo, drugie z przewagą 0,07 sek. Przy trzecim nie było już żadnych wątpliwości. Swój koronny dystans 400 m kraulem (klasa S9) Oliwia Jabłońska ukończyła z przewagą niemal 10 sekund nad najlepszą z rywalek, bijąc rekord Starego Kontynentu. Srebro i brąz na dystansie 200 m stylem dowolnym (S2) dołożyli Jacek Czech i Krzysztof Lechniak. Mistrzostwa Europy w Parapływaniu 2026 w Kocaeli w Turcji potrwają do soboty.

Na 400 m stylem dowolnym rywalki nie były w stanie zagrozić Oliwii Jabłońskiej ani przez chwilę. Polka wyrwała do przodu i z każdą chwilą powiększała przewagę. Skończyła z wynikiem 4:36,41, lepszym o 0,35 sek. od rekordu Europy, ustanowionego pięć lat temu przez Węgierkę Zsofię Konkoly. Tę samą, która w piątek w Kocaeli zajęła trzecie miejsce. Druga była Chorwatka Emma Mečić, która finiszowała aż 9,68 sek. za Oliwią.

– Od początku bardzo dobrze mi się płynęło – mówiła nasza reprezentantka po wyjściu z wody. – Byłam w szoku, iż sama rozpoczęłam ten wyścig, bo myślałam, iż dziewczyny chociaż trochę mi na początku „pogonią”. Cieszę się więc, iż wygrałam w sumie bez problemu. Moim celem było pobicie rekordu Europy i ten rekord właśnie został pobity, więc jestem z siebie bardzo zadowolona. Taki był cel i cel został zrealizowany.

To czwarty medal Oliwii Jabłońskiej na tych mistrzostwach Europy, z czego trzeci złoty. Ma dla niej szczególne znaczenie.

Fot. Michał Bacior/PZSN „Start”

– Dzisiaj jest 11 września, a tego samego dnia w 2019 roku zdobyłam swój złoty medal mistrzostw świata na 400 m kraulem – wspominała. – Jesteśmy więc siedem lat później i na pewno ta data zostanie mi w pamięci. Ten medal jest szczególny dlatego, iż pobiłam też rekord Europy, no i to jest moja konkurencja, więc chyba będzie dla mnie najważniejszy. Chociaż te dwa poprzednie złota, które zdobyłam, były „wyrwane”, więc też będą na pewno długo w mojej pamięci jako jedne z najlepszych wyścigów w mojej karierze.

Oliwia podkreśliła, iż na tureckich mistrzostwach udało się w stu procentach zrealizować plan, który założyła razem z trenerami.

– Dawno już nie byłam z siebie aż tak zadowolona po głównej imprezie w sezonie, więc na pewno będę świętować – zaznaczyła. – Chciałabym podziękować wszystkim kibicom, którzy są ze mną od początku i którzy bardzo mnie wspierają. Dziękuję mojej rodzinie, która mnie dopinguje i jest ze mną cały czas, a także moim trenerom, Beacie i Sławkowi, za to, iż wierzyli we mnie wtedy, kiedy ja wierzyłam w siebie mniej, bo prawdopodobnie już by mnie tutaj nie było, bo już bym nie pływała. Dziękuję więc całemu sztabowi szkoleniowemu, bardzo się cieszę, iż was mam, i lecimy do Los Angeles!

Jeśli wino, to wytrawne

XVIII Letnie Igrzyska Paralimpijskie w Los Angeles 2028 są w zasięgu kolejnych naszych piątkowych medalistów. Drugie miejsce na dystansie 200 m stylem dowolnym (S2) zajął Jacek Czech, wielokrotny bywalec podiów mistrzostw świata i Europy. Nieładnie jest wypominać wiek, ale w jego przypadku sprawdza się powiedzenie, iż jest jak wino, im starszy, tym lepszy.

– Na pewno wytrawne – mówił z uśmiechem. – Myślę, iż jestem wojownikiem, który nigdy się nie poddaje, tylko walczy. Mam olbrzymią determinację. Celem są igrzyska paralimpijskie w Los Angeles i tak naprawdę temu wszystko podporządkowuję, dlatego z każdego startu wyciągam wnioski. Moje przygotowanie jest na najwyższym poziomie i staram się po prostu wygrywać, dawać z siebie wszystko – i to jest chyba klucz do sukcesu.

Taką postawę stara się przekazywać młodym zawodniczkom i zawodnikom, a to przecież ponad połowa naszej kadry.

Fot. Michał Bacior/PZSN „Start”

– Na pewno rozmawiamy o sporcie, ale też i o życiu – podkreślił Jacek Czech. – Ja dzielę się swoim doświadczeniem, natomiast ze względu na to, iż „idę” trybem indywidualnym i tak naprawdę rzadko mam kontakt z całą grupą, staram się przede wszystkim być takim nauczycielem w tym momencie, kiedy oni tego potrzebują. Nie wchodzić im w drogę, kiedy są zaangażowani na treningu, ale w wolnym czasie na pewno dzielić się radami.

Na trzecim miejscu, za Jackiem Czechem, uplasował się Krzysztof Lechniak, dla którego ten brąz jest jak zwycięstwo.

– Cieszę się niezmiernie – mówił podekscytowany. – Aż nie do wiary, iż tyle czasu minęło, bo to mój pierwszy medal na międzynarodowych zawodach rangi mistrzowskiej, więc euforia ogromna, po pięciu naprawdę intensywnych latach. To też moment, w którym mogę serdecznie podziękować całemu sztabowi, który wspierał mnie przez ten czas: trenerce Beacie, która wierzyła we mnie, no i mojej trenerce Ewie, która stoi u mojego boku i dzień w dzień ze mną pracuje. To nasz wspólny duży sukces.

Rozumieć żabę

Jeszcze tego samego dnia Krzysztof Lechniak wystartował w finale 50 m stylem dowolnym (S3), gdzie zajął szóste miejsce. U pań na tym samym dystansie czwarta była z kolei Wiktoria Sobota, wczorajsza brązowa medalistka na 50 m stylem grzbietowym. Siódmy w finale 50 m stylem dowolnym (S8) był Michał Golus.

– To był dobry wyścig, udało się to zrobić bez oddechu, nie było jakichś dużych błędów, jedyne, czego zabrakło, to troszeczkę szybkości, ale na ten moment to było moje maksimum – podsumował.

Ósmy w finale 100 m stylem dowolnym (S5) był Hubert Podgórski.

– To, iż rano zakwalifikowałem się do finału, dużo mi dało – mówił. – Praktycznie bezstresowo podszedłem do tej „setki” w finale, pozwoliło mi to trochę mocniej wystartować. Ogólnie jestem zadowolony, bo najlepszy wynik w okresie miałem w eliminacjach, a teraz go jeszcze poprawiłem, więc coraz bliżej jest do rekordu życiowego. To mnie cieszy, zwłaszcza iż 100 m kraulem to nie jest mój koronny dystans.

Najbardziej lubi 100 m stylem klasycznym – na tych mistrzostwach uplasował się na tym dystansie na czwartym miejscu, tuż za podium.

– Ten styl zawsze mi najlepiej wychodził, dobrze się w nim czuję – przyznał. – Bardziej tę żabę rozumiem moim ciałem niż kraula.

W piątek, 11 września, odbywających się rano eliminacji nie przeszli Julia Sołtysik (100 m stylem grzbietowym; S10) oraz Alex Kozłowski (100 m stylem dowolnym; S11), a także Andrzej Kowalik, który choć prowadził po pierwszej długości basenu, zajął ostatnie miejsce w swoim wyścigu eliminacyjnym na 200 m stylem zmiennym (SM14) i dziewiąte ogółem, co nie dawało awansu do finału. Na koniec dnia piąte miejsce zajęła sztafeta 4 x 100 m stylem zmiennym (maks 34 pkt.) w składzie: Oliwier Krzyszkowski, Oliwia Jabłońska, Michał Golus i Zuzanna Boruszewska.

Idź do oryginalnego materiału