To szkolne wspomnienie straumatyzowało pokolenia uczniów. "Słyszałam krzyk i płacz kolegi"

gazeta.pl 2 godzin temu
Szkolnych wspomnień, które po latach wciąż wywołują dreszcze, jest zaskakująco dużo. Dla wielu osób urodzonych w latach 70. i 80. jednym z najbardziej traumatycznych doświadczeń dzieciństwa były wizyty u szkolnej dentystki.Temat stomatologa powrócił ze zdwojoną siłą za sprawą wpisu opublikowanego na Facebooku przez użytkownika @Nawiedzony tateł, który w zaskakująco szczery sposób opisał realia szkolnej stomatologii sprzed kilku dekad. Pod postem pojawiła się lawina komentarzy. Internauci zaczęli dzielić się własnymi historiami, a wiele z nich łączy jedno - strach, ból i poczucie bezradności.
REKLAMA






Zobacz wideo

Kiedy dziecko się zakrztusi. Przede wszystkim nie panikować. Działać!



"To było jedno wielkie czekanie na ból"Autor wpisu przyznaje, iż szkolna dentystka była osobą, która budziła w uczniach strach. W nieco ironiczny, ale jednocześnie gorzki sposób opisuje ją jako osobę wyszkoloną w "zadawaniu bólu". Wspomina, iż krzyki i jęki dzieci niosły się po szkolnych korytarzach, potęgując strach tych, którzy dopiero czekali na swoją kolej.Na zakończenie podsumowuje: Stąd też jeżeli ktoś wam powie, iż panicznie boi się dentysty mimo świadomości, iż dziś nie ma prawa boleć, to znaczy jedno: macie do czynienia z kimś w wieku 40 lat, choćby jeżeli wygląda jak 30-letni podlotek.Pod opublikowanym wpisem internauci dzielili się bolesnymi wspomnieniami. Przychodziła pani sekretarka i wyczytywała nazwiska dzieci, które danego dnia szły do dentysty. Bez znieczulenia, z wiertłem wolnoobrotowym. Siedząc w poczekalni, słyszałam jęki i płacz kolegi. To wszystko było na przełomie lat 80. i 90., w klasach 1-3. Do dziś boję się dentysty- wyznaje kobieta.


Inna internautka zwraca uwagę na to, iż trauma nie minęła mimo upływu lat i nowoczesnego leczenia. "Do dzisiaj mam taką traumę, iż bez znieczulenia dentysta może co najwyżej obejrzeć zdjęcie moich zębów. Mimo iż trafiłam na profesjonalistów, zawsze muszę dopłacać za 'trudnego pacjenta'. A zapach szkolnego gabinetu i ten widok do dziś wracają w koszmarach". Granice, które były przekraczaneWśród komentarzy pojawiają się także relacje znacznie bardziej drastyczne. Jedna z kobiet opisała sytuację, w której za pojękiwanie z bólu higienistka biła po nogach długą drewnianą linijką. Inna wspomina, iż obserwowanie takich scen z poczekalni było dla dzieci równie traumatyczne jak sam zabieg.Nie brakuje też historii związanych z atakiem paniki. "Mnie taka dentystka, co prawda w przychodni, wyrwała mlecznego trzonowca, razem z dziąsłem. Twierdziła, iż pcha się już nowy ząb, ale ten się chyba nie spieszył, bo urósł dopiero dwa lata później. Pójście do dentysty dla mnie wiąże się z byciem na granicy ataku paniki" - wyznaje jedna z kobiet. "Symulowałam chorobę, żeby nie iść do szkoły"Podobną historią podzieliła się z portalem eDziecko pani Tamara. - Zawsze dzień wcześniej wiedzieliśmy, iż następnego dnia będą wizyty u szkolnej dentystki. Pamiętam, iż zawsze tego dnia rano symulowałam chorobę, by nie pójść do szkoły. Jednak mama doskonale wiedziała, co kombinuję. Pamiętam ten ból, to, jak nie mogłam przełknąć śliny, bo miałam nawkładane do buzi mnóstwo zrolowanych chusteczek. A jak tylko się poruszyłam na krześle, było głośne upomnienie. To jedno z doświadczeń, które najgorzej wspominam z całej szkoły - opowiada czytelniczka.


A Ty, jak wspominasz tamte czasy? Masz ochotę podzielić się z nami swoją historią? Napisz na adres: [email protected]
Idź do oryginalnego materiału