Technicy farmaceutyczni nie chcą samodzielnych dyżurów w aptekach

mgr.farm 2 godzin temu

Już dzisiaj (8 czerwca 2026 r.) podczas posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. Regulacji Rynku Aptecznego i Produktów Leczniczych, zostanie zaprezentowany kontrowersyjny projekt zmian w funkcjonowaniu polskich aptek. Propozycję tę przygotowała Fundacja „Blisko Ciebie”. Najwięcej emocji budzi pomysł, by w godzinach nocnych oraz w dni wolne od pracy, dyżury w aptekach mogli pełnić samodzielnie technicy farmaceutyczni. w tej chwili jest to niemożliwe – farmaceuta zawsze musi być obecny w aptece.

Autorzy pomysłu przekonują, iż taka zmiana jest konieczna „Z uwagi na olbrzymi niedobór farmaceutów na rynku aptecznym”. Wskazują, iż przez problemy kadrowe apteki często nie są w stanie obsadzić nocnych dyżurów, co bezpośrednio uderza w pacjentów poszukujących pilnej pomocy medycznej. W swoim projekcie Fundacja „Blisko Ciebie” proponuje by dyżury mogli pełnić technicy farmaceutyczni z co najmniej 10-letnim stażem zawodowym.

Okazuje się, iż pomysł ten skrytykowali sami technicy farmaceutyczni. Ogólnopolskie Stowarzyszenie Zawodowe Techników Farmaceutycznych (OSZTF) opublikowało 5 czerwca 2026 roku w Warszawie wydało, w którym obnaża systemowe, finansowe i organizacyjne wady nowej propozycji.

Kontrowersyjna propozycja na stole

Stowarzyszenie w swoim stanowisku ocenia, iż pomysł tzw. „Apteki bez Aptekarza” bezpośrednio uderza w bezpieczeństwo pacjentów, drastycznie zaniża standard udzielanych świadczeń. Jawnie godzi też w interesy obu kluczowych grup zawodowych pracujących w aptekach: farmaceutów i techników farmaceutycznych. Najważniejszym i najmocniej akcentowanym argumentem OSZTF jest nadrzędność bezpieczeństwa pacjenta.

Stowarzyszenie wskazuje, iż specyfika funkcjonowania aptek w porze nocnej oraz w dni świąteczne i wolne od pracy znacząco różni się od dziennej rutyny. W trakcie dyżurów do aptek trafiają bardzo często pacjenci, którzy z różnych przyczyn zostali pozbawieni dostępu do pilnych świadczeń lekarskich. Ich wizyta nie ogranicza się jedynie do chęci zakupu konkretnego, gotowego preparatu, ale wiąże się przede wszystkim z potrzebą uzyskania specjalistycznej porady. Tymczasem, jak wskazuje sama organizacja zrzeszająca techników, technik farmaceutyczny nie posiada uprawnień do sprawowania tzw. opieki farmaceutycznej. Pomimo faktu, iż jego kompetencje w obrębie powierzonych mu dotychczas czynności są absolutnie niekwestionowane.

– Stowarzyszenie stoi na stanowisku, iż poziom ochrony zdrowia pacjenta nie może być różnicowany w zależności od pory doby ani dnia tygodnia – czytamy w stanowisku.

Kto naprawdę jest beneficjentem zmian?

W dalszej części stanowiska organizacja bezkompromisowo rozprawia się z mitem, jakoby nowe prawo miało na celu realną poprawę dostępności świadczeń dla obywateli. Z perspektywy OSZTF analizowane rozwiązanie ma podłoże czysto finansowe i służy w pierwszej kolejności zjawisku cięcia kosztów osobowych funkcjonowania aptek. Na planowanych modyfikacjach nie zyskają ani pacjenci, ani technicy farmaceutyczni, ani magistrzy farmacji. Rzeczywistymi beneficjentami będą wyłącznie podmioty, które prowadzą działalność apteczną na bardzo dużą skalę. Środowisko techników odrzuca takie metody zarządzania kadrą i optymalizacji kosztów kosztem pracowników.

– Przeniesienie na technika dodatkowej odpowiedzialności, obciążenia i ryzyka zawodowego bez adekwatnego wynagrodzenia stanowi instrumentalne traktowanie naszego środowiska i nie znajduje akceptacji Stowarzyszenia – uważa OSZTF.

Ponadto, wbrew pojawiającym się w debacie sugestiom, jakoby same środowiska techników z zadowoleniem przyjęły propozycję przejęcia nowych ról, realia są zupełnie inne. Znacząca część tej grupy zawodowej – w tym osoby posiadające ogromne, wieloletnie doświadczenie – nie wyraża żadnej chęci i woli na przyjmowanie obowiązków oraz odpowiedzialności, które wykraczają poza ich dotychczasowy obszar działań. Funkcjonujący od lat podział kompetencji pomiędzy technika a magistra farmacji uważany jest za czytelny, jasny i sprawdzony w praktyce. Wrzucanie na barki techników dodatkowych zadań bez idącego z nimi w parze wzrostu pensji absolutnie nie leży w interesie tej profesji.

Brak spójności systemowej

OSZTF zauważa także absurd, do którego doprowadziłoby przyjęcie proponowanych rozwiązań. Założenie, w myśl którego specjalistę z wyższym wykształceniem w określonych z góry godzinach może po prostu zastąpić osoba z węższym zakresem uprawnień, prowadzi do zjawisk niemożliwych do pogodzenia z logiką i zasadami, na jakich opiera się nowoczesna ochrona zdrowia. Organizacja stosuje tu niezwykle trafne i obrazowe porównanie.

– Konsekwentne stosowanie tej logiki oznaczałoby dopuszczenie, by w porze nocnej technik weterynarii wykonywał obowiązki lekarza weterynarii, technik dentystyczny zastępował lekarza dentystę podczas dyżurów, a opiekun medyczny przejmował zadania pielęgniarki – czytamy w stanowisku.

Takie propozycje – tak samo jak pomysł wymieniania magistra na technika w aptece – są oczywiście całkowicie nie do przyjęcia oraz nieuzasadnione. Co więcej, obowiązujące w tej chwili prawo już dzisiaj posiada instrumenty ułatwiające funkcjonowanie na terenach czy w strukturach, gdzie zatrudnienie magistra farmacji z różnych względów stanowi dużą trudność. Takim rozwiązaniem jest prowadzenie punktu aptecznego. To właśnie w tego typu miejscach technik farmaceutyczny może całkowicie samodzielnie wykonywać niezbędne czynności, poruszając się w granicach własnych uprawnień. Sam fakt istnienia i funkcjonowania punktów aptecznych jako odrębnej formy działalności dowodzi, iż wprowadzanie wspomnianej propozycji dla aptek ogólnodostępnych jest całkowicie zbędne i ma najprawdopodobniej na celu jedynie obejście rygorystycznych wymagań prawnych.

Groźny precedens i ryzyko dla obu zawodów

Proponowane zmiany – choć nominalnie ograniczone „tylko” do pory nocnej oraz do dyżurów w soboty, niedziele i dni wolne – otwierają swoistą puszkę Pandory. Zdaniem Stowarzyszenia stwarzają one niezwykle niebezpieczny precedens systemowy. Zezwolenie na zastępowanie magistra technikiem ułatwi w przyszłości wprowadzanie dalszych ograniczeń obecności farmaceuty także w regularnych godzinach funkcjonowania placówek.

Jakie będą długofalowe skutki takiej koncepcji? Według OSZTF konsekwencje są nieuniknione i obejmą:

  • Pojawienie się silnej presji ze strony pracodawców na drastyczne ograniczanie zatrudnienia magistrów farmacji.

  • Bezpośrednie i negatywne przełożenie się tego zjawiska na pozycję zawodową magistrów oraz obniżenie ogólnego poziomu ich wynagrodzeń.

  • Zdestabilizowanie w dłuższej perspektywie całego rynku pracy w polskim aptekarstwie.

Z tego względu środowisko zrzeszone w OSZTF traktuje ten pomysł jako fundamentalnie groźny dla obu zawodów. Wyprowadzanie magistra farmacji z apteki rodzi również problem definicyjny – brak jego obecności sprawia, iż placówka traci de facto swój charakter merytoryczny i nie może być traktowana w pełni jako placówka ochrony zdrowia. Tłumaczenia, iż specjalista będzie oferował technikom pomoc telefoniczną, są nietrafione. Ten „zdalny model wsparcia” nie jest w stanie zapewnić rzeczywistego nadzoru i absolutnie nie zastępuje fizycznej obecności magistra, który powinien służyć swoją wiedzą bezpośrednio pacjentowi. Gdyby ustawodawca zaakceptował tę propozycję, byłoby to oficjalnym usankcjonowaniem krytykowanej od dawna przez ekspertów praktyki, polegającej na pozostawianiu technika w aptece zdanego wyłącznie na siebie.

Właściwe rozwiązania leżą gdzie indziej

Ogólnopolskie Stowarzyszenie Zawodowe Techników Farmaceutycznych w żaden sposób nie ignoruje faktu, iż w Polsce istnieje obiektywny i palący problem niedostatecznej dostępności całodobowych usług aptecznych. Wskazuje jednak jednoznacznie, iż źródłem tego stanu rzeczy nie są kompetencje techników czy rzekomo zbyt wąski zakres ich uprawnień. Klucz do rozwiązania kryzysu tkwi przede wszystkim w uwarunkowaniach kadrowych na rynku oraz w niekorzystnych zasadach finansowania pracy na dyżurach.

Rozwiązanie tych kłopotów powinno być ukierunkowane w zupełnie inną stronę. Należy dążyć do wprowadzenia racjonalnej organizacji nocnej pracy, zapewnienia należytego wsparcia kadr w ujęciu systemowym, a przede wszystkim – zagwarantowania godziwych stawek wynagrodzenia za dyżury w porze nocnej i w dni wolne od pracy.

Podsumowując swoje stanowisko, OSZTF kategorycznie opowiada się za utrzymaniem dotychczasowej, twardej zasady – magister farmacji musi być obecny w aptece przez cały czas jej otwarcia, bez żadnych wyjątków dla nocy czy dni świątecznych.

– Stowarzyszenie postuluje, aby prace legislacyjne ukierunkowane na poprawę dostępności świadczeń aptecznych koncentrowały się na finansowaniu i organizacji dyżurów oraz wzmocnieniu kadr, z poszanowaniem ustawowego podziału kompetencji pomiędzy farmaceutów i techników farmaceutycznych oraz nadrzędnej zasady bezpieczeństwa pacjenta – czytamy w stanowisku.

Tylko z poszanowaniem czytelnego podziału ról i przy zabezpieczeniu odpowiedniego finansowania można zachować najwyższe standardy opieki nad pacjentem, o co apeluje zarząd Stowarzyszenia.

©MGR.FARM

Idź do oryginalnego materiału