74-letnia kobieta z gminy Gizałki (województwo wielkopolskie) cierpiąca na początki demencji zaginęła we wtorek, 13 maja, a jej bliscy rozpoczęli gorączkowe poszukiwania. Gdy kolejne godziny mijały bez przełomu, do akcji ruszyły służby. Nikt jednak nie przypuszczał, iż seniorka odnajdzie się tak daleko. Kobieta została odnaleziona w Kędzierzynie-Koźlu, aż 220 kilometrów od swojego
domu.Zagubiona, zdezorientowana, oddalona o setki kilometrów od rodziny, znalazła się w obcym miejscu, nie wiedząc, jak wrócić. Według ustaleń służb 74-latka podróżowała autobusem do Kalisz, a następnie wsiadła w pociąg do Wrocławia. Ostatecznie trafiła do Kędzierzyna-Koźla. I właśnie tutaj wydarzyło się coś, co zasługuje na szczególne
uznanie.Kobieta weszła do jednego z lokali i przyznała, iż się zgubiła. Nie wiedziała, gdzie jest ani jak wrócić do domu. W takiej chwili bardzo łatwo odwrócić wzrok. Uznać, iż „ktoś inny pomoże”. Ale pracownica jednego z lokali w mieście nie przeszła obojętnie obok zagubionej seniorki. Wykazała się ogromną empatią, spokojem i sercem. Zaopiekowała się kobietą, pomogła nawiązać kontakt z rodziną i zrobiła wszystko, by 74-latka odzyskała bezpieczeństwo. Taka postawa zasługuje na szczere słowa
uznania.Na wysokości zadania stanęli również policjanci z Kędzierzyna-Koźla. Funkcjonariusze gwałtownie ustalili okoliczności zdarzenia i doprowadzili do szczęśliwego zakończenia tej historii. Dzięki sprawnym działaniom seniorka została odnaleziona cała i zdrowa, a następnie odebrana przez bliskich.