Sytuacja finansowa jest bardzo trudna

mzdrowie.pl 1 tydzień temu

Wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski powiedział w czwartek w Sejmie, iż sytuacja finansowa systemu ochrony zdrowia jest bardzo trudna. Jako przyczyny wymienił m.in. koszt ustawy o minimalnym wynagrodzeniu i niższy niż w poprzednich latach udział składki zdrowotnej w finansowaniu leczenia.

Posłowie PiS zapytali Ministerstwo Zdrowia o zapowiedzi NFZ ograniczenia finansowania czterech badań diagnostycznych: kolonoskopii, gastroskopii, tomografii komputerowej i rezonansu magnetycznego wykonanych ponad limit. Z zapowiedzi NFZ wynika, iż analogiczne zmiany mogłyby objąć także ambulatoryjną opiekę specjalistyczną, jednak centrala NFZ nie opublikowała do tej pory projektu zarządzenia prezesa NFZ w tej sprawie.

“Aktualnie mamy od czynienia z bardzo trudną sytuacją finansową całego systemu ochrony zdrowia. Choć nakłady osiągnęły historycznie wysoki poziom ponad 217 mld zł, to tempo wzrostu kosztów znacznie przewyższa tempo wzrostu z wpływu” – powiedział wiceminister Maciejewski. Jako powody problemów NFZ wymienił przeniesienie przez rząd Zjednoczonej Prawicy finasowania świadczeń wartych ponad 7 mld zł do NFZ bez zapewnienia na to pieniędzy – “Aktualnie koszt tej decyzji to ponad 12 mld zł”. Poinformował, iż skumulowany koszt tzw. ustawy podwyżkowej o minimalnym wynagrodzeniu w ochronie zdrowia to w 2026 r. ponad 71 mld zł. Podkreślił, iż zmianie uległa także struktura finasowania działań NFZ – udział składki zdrowotnej spadł do 80 proc. w 2025 r., a udział środków budżetowych państwa w finansowaniu leczenia rośnie. Zaznaczył, iż dotacja z budżetu państwa dla NFZ w 2024 wyniosła blisko 15 mld zł, w 2025 – 33 mld zł, a wstępne założenie dla 2026 r. to 30 mld zł.

Wiceszef MZ zapewnił, iż „pacjenci są i będą bezpieczni”. Zaznaczył, iż proponowane przez NFZ zmiany nie dotyczą dzieci i młodzieży do lat 18, pacjentów onkologicznych zarówno na etapie diagnostyki jak i leczenia z kartą DILO i osób objętych programem profilaktyki raka jelita grubego. Według Maciejewskiego, zmiany mogą ułatwić wcześniejsze kierowanie pacjentów do odpowiednich ścieżek onkologicznych, również wtedy, gdy diagnostyka rozpoczęła się poza systemem szybkiej terapii onkologicznej.

Według posła Czesława Hoca (PiS) de facto wprowadzane są limity na ambulatoryjną opiekę specjalistyczną – “Były długie kolejki do lekarzy specjalistów. Teraz będą niekończące się. To jest igranie ze zdrowiem i życiem pacjentów”. Podkreślił, iż limity ograniczą płynność finansową szpitali i przełożą się na brak poczucia bezpieczeństwa zdrowotnego – “Prawdopodobnie przygotowujecie już poradnik dla bezpieczeństwa zatytułowany: „Ratuj się, kto może”, bo będziecie w tym poradniku podawali adresy prywatnych klinik, prywatnych podmiotów leczniczych. To jest właśnie droga do prywatyzacji. To jest skandal”.

Posłanka PiS Wioletta Maria Kulpa powiedziała, iż z poniedziałkowej wypowiedzi szefa Komitetu Stałego Rady Ministrów Macieja Berka w Radiu ZET, wynika, iż „Polak ma chorować w limicie”. “A jak zachoruje za późno, jak limit się skończy, to co?” – pytała. Posłanka PiS Barbara Bartuś powiedziała z kolei, ża masowo likwidowane są porodówki, a rząd nie chce zwiększyć wyceny porodów, aby ich funkcjonowanie nie zadłużało szpitali. W poniedziałek szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Maciej Berek powiedział w Radiu ZET, iż nadwykonania oznaczają, iż szpital realizuje więcej świadczeń niż się umówił – “Pytanie jest takie, czy za zrealizowanie tego, co było ponad umowę, mamy płacić 100 proc., czy mamy powiedzieć: „to nie jest uczciwe. To nie jest uczciwe, iż umawiamy się z tobą na x, a ty robisz dwa razy x i mówisz: »proszę mi zapłacić za wszystko«”. Bo w istocie, czym wtedy jest ten kontrakt?”. Minister Berek dodał, iż mechanizm, który miałby polegać na obniżaniu ceny za nadwykonania, czyli „obniżać motywację szpitali do tych nadwykonań”, jest mechanizmem, który „ma swoją racjonalność”.

Z danych Ministerstwa Zdrowia wynika, iż w ciągu ostatnich 15 lat zlikwidowano jedną czwartą porodówek: z 406 w 2010 r. do 305 w listopadzie 2025 r. W 2020 r. zamknięto 12 oddziałów ginekologiczno-położniczych, w 2021 r. – 10, a w 2022 r. – 11. Porodówki zamykano w kolejnych latach: w 2023 r. – 7, w roku 2024 – 11, a w 2025 r. – 27. W styczniu 2026 r. zamknięto trzy porodówki, a 12 – zawieszono. Od stycznia na Podkarpaciu przestały działać dwa oddziały ginekologiczno-położnicze – w Lesku i Leżajsku.

Idź do oryginalnego materiału