Czy pacjent ze świeżo rozpoznaną cukrzycą typu 2, ale bez dodatkowych obciążeń i z niskim ryzykiem sercowo-naczyniowym, naprawdę potrzebuje statyn? Wyniki badań są jednoznaczne.
Wielu lekarzy wstrzymuje się z decyzją o farmakoterapii w prewencji pierwotnej, obawiając się działań niepożądanych przy niepewnych korzyściach. Najnowsze dane z Wielkiej Brytanii opublikowane w „Annals of Internal Medicine” sugerują, że opóźnianie tego kroku może nie mieć uzasadnienia.
Badacze przeprowadzili potężną analizę kohortową na danych z brytyjskiej podstawowej opieki zdrowotnej. Pacjentów z cukrzycą typu 2 podzielono na cztery grupy w zależności od 10-letniego ryzyka sercowo-naczyniowego wyliczonego w skali QRISK3: od niskiego (<10%) aż po bardzo wysokie (≥30%).
Wyniki są jednoznaczne - okazało się, iż włączenie statyny przynosi wymierne korzyści w każdej badanej grupie, również u pacjentów z najniższym ryzykiem (<10%). W tej teoretycznie „bezpiecznej” populacji terapia statyną wiązała się ze spadkiem śmiertelności ogólnej (20%) oraz redukcją poważnych zdarzeń sercowo-naczyniowych (22%).
Co istotne dla lekarza praktyka, profil bezpieczeństwa był bardzo korzystny. Nie odnotowano częstszego występowania dysfunkcji wątroby, a nieznacznie zwiększone ryzyko miopatii zaobserwowano jedynie w grupie pośredniej.
Wnioski z tego badania podważają sensowność strategii „czekaj i obserwuj”. choćby jeżeli kalkulator ryzyka wskazuje niskie wartości, sam fakt choroby metabolicznej sprawia, że włączenie statyny w prewencji pierwotnej przynosi korzyść w postaci dłuższego życia i zdrowszego układu krążenia.














![Zderzenie dwóch pojazdów na krajowej „piątce” [FOTO]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/01/1.jpg)


