Smartfon szkodzi rozwojowi dziecka. Apel o szybkie podwyższenie wieku korzystania z SM

rzg.pl 3 godzin temu

Smartfon w rękach dziecka jako sposób na uspokojenie lub nudę zwiększa ryzyko problemów z uwagą i uzależnień behawioralnych w przyszłości – powiedziała PAP dr Magdalena Rowicka. We wtorek (10 lutego) przypada Dzień Bezpiecznego Internetu.

Dr Magdalena Rowicka, psycholog i badaczka związana z Akademią Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej, omówiła w rozmowie z PAP zagrożenia związane z używaniem cyfrowych technologii przez najmłodszych.

Badaczka jest autorką i kierowniczką serii projektów badawczych „Brzdąc w sieci”, poświęconych używaniu technologii cyfrowych przez dzieci do szóstego roku życia. Jak podkreśliła, badania nie dotyczyły konkretnych aplikacji społecznościowych, ale ogólnych wzorców korzystania z ekranów.

Mam nadzieję, iż dzieci do szóstego roku życia nie korzystają z mediów społecznościowych, a jeżeli już mają kontakt z ekranem, są to treści dobrane przez rodziców, a nie krótkie, przypadkowe materiały generowane przez algorytmy

– zaznaczyła.

Zdaniem badaczki problemem, który dotyczy zarówno dzieci, młodzieży, jak i dorosłych, jest popularność kilkunastosekundowych filmów.

W przeciwieństwie do dłuższych materiałów, które wymagają skupienia i śledzenia wątku, krótkie treści nie wnoszą wartości poznawczej i „degenerują” umiejętność utrzymania uwagi

– oceniła Rowicka.

Jak dodała, mechanizm ten opiera się na intensywnej stymulacji układu nagrody, co sprawia, iż odbiorcy chętnie sięgają po kolejne materiały, często bez kontroli czasu i treści.

Psycholog zwróciła uwagę, iż algorytmy rekomendacyjne nie tylko powielają wcześniejsze zainteresowania użytkownika, ale stopniowo podsuwają treści coraz bardziej skrajne.

Jeżeli dziecko lub nastolatek zaczyna oglądać treści smutne, rezygnacyjne, związane z poczuciem bezsensu czy wycofania, algorytm bardzo gwałtownie uczy się, iż to przyciąga uwagę, i zaczyna pokazywać tego coraz więcej

– wyjaśniła.

Jak dodała, w skrajnych przypadkach może to prowadzić do kontaktu z treściami dotyczącymi autoagresji, samookaleczeń, a choćby narracji normalizujących myśli samobójcze.

To jest szczególnie niebezpieczne dla młodych osób, które nie mają jeszcze ukształtowanych kompetencji psychospołecznych i nie potrafią zdystansować się do tego, co widzą w sieci

– zaznaczyła.

Rowicka wskazała także na ryzyko związane z tzw. challengami, czyli internetowymi wyzwaniami.

Część z nich ma charakter pozornie niewinnej zabawy, ale inne mogą prowadzić do zachowań ryzykownych, autoagresji lub realnego zagrożenia zdrowia i życia. Algorytmy, promując treści angażujące emocjonalnie, mogą przyczyniać się do ich szybkiego rozpowszechniania

– powiedziała.

Psycholog podkreśliła, iż takie treści są łatwe w odbiorze i nie wymagają wysiłku poznawczego.

Dają szybką przyjemność albo chwilowe ukojenie, ale jednocześnie wypierają aktywności, które wymagają zaangażowania, jak czytanie książek, rozmowa czy twórcza zabawa

– zaznaczyła.

Jej zdaniem szczególnie niebezpieczne jest to w przypadku dzieci, które dopiero uczą się sposobów radzenia sobie z emocjami, stresem i nudą.

Jeżeli od najmłodszych lat dziecko uczy się, iż telefon jest podstawowym sposobem na smutek, napięcie czy frustrację, to w przyszłości nie będzie poszukiwało innych strategii. To klasyczny mechanizm sprzyjający uzależnieniom behawioralnym – oceniła Rowicka. Dodała, iż badania „Brzdąc w sieci” pokazują, iż dzieci, którym od początku stawia się jasne zasady korzystania z technologii, szybciej uczą się funkcjonowania w ich ramach. – I mogę zaręczyć, iż w żaden sposób nie są z tego powodu dyskryminowane przez rówieśników

– zaznaczyła.

Ekspertka odniosła się również do argumentu rodziców, którzy deklarują brak kompetencji cyfrowych.

Rodzic nie musi być ekspertem technologicznym, żeby chronić dziecko w sieci. Jego podstawowym obowiązkiem jest wprowadzenie zasad, obecność i zainteresowanie tym, co dziecko robi

– podkreśliła.

Jak zaznaczyła, pomocne mogą być bezpłatne materiały edukacyjne przygotowane przez organizacje pozarządowe, fundacje i instytucje publiczne, które tłumaczą zagrożenia w przystępny sposób.

Wystarczy wspólnie obejrzeć krótki film edukacyjny, porozmawiać o nim z dzieckiem, zapytać, co je zaniepokoiło. To nie wymaga zaawansowanej wiedzy technicznej, tylko czasu i gotowości do rozmowy – zaznaczyła. Jej zdaniem brak reakcji i wycofanie się rodziców z obszaru cyfrowego pozostawia dzieci same w świecie, którego mechanizmów same nie rozumieją. – W ten sposób „produkuje się” cyfrowe sieroty

– podkreśliła.

Ekspertka krytycznie odniosła się także do skuteczności tzw. kontroli rodzicielskiej w aplikacjach społecznościowych.

Często jest ona pozorna. Rodzic nie ma realnego wglądu w to, jakie treści dziecko zapisuje, ogląda lub do jakich wraca. najważniejsze znaczenie mają relacja z dzieckiem i zasady wprowadzane od samego początku

– oceniła.

Zdaniem dr Rowickiej dziecko powinno mieć przestrzeń do rozmowy o treściach, które je zaniepokoiły – od cyberprzemocy, przez wulgarne materiały, po treści seksualne lub przemocowe – bez obawy przed karą czy gniewem rodziców.

Brak takiego poczucia bezpieczeństwa sprawia, iż dzieci zostają z tymi doświadczeniami same

– zaznaczyła.

Psycholog podkreśliła, iż normatywnie rozwijające się dzieci nie potrzebują ekranów do prawidłowego rozwoju.

Do drugiego roku życia najlepiej całkowicie unikać ekranów, a choćby do końca przedszkola nie ma rozwojowej potrzeby korzystania z nich

– oceniła.

Jeśli ekrany są już używane, zarekomendowała wspólne oglądanie bajek z rodzicem, rozmowę o treściach oraz bardzo ograniczony czas ekspozycji.

Ekran nie przyspiesza rozwoju dziecka. To, co naprawdę rozwija, to relacja, rozmowa i wspólne doświadczenia

– podsumowała Rowicka.

Dzień Bezpiecznego Internetu ustanowiony został z inicjatywy Komisji Europejskiej w 2004 roku. Jego celem jest celu zwrócenie uwagi na kwestię bezpiecznego dostępu dzieci i młodzieży do zasobów internetowych.

FDDS apeluje o szybkie podwyższenie wieku korzystania z SM

Połowa dzieci w wieku 7-9 lat regularnie korzysta z mediów społecznościowych – podaje Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę i apeluje do najważniejszych osób w państwie o szybkie przygotowanie i wprowadzenie przepisów podwyższających wiek, od którego młodzież może zakładać swoje konta w sieci.

Jednocześnie Fundacja inauguruje kampanię „15 powodów”, w której wymienia z jakimi zagrożeniami dzieci spotykają się w mediach społecznościowych.

Czasami rodzice nie zdają sobie z tego sprawy – powiedziała Wiktoria Kinik z Fundacji:

Do końca lutego mają być gotowe założenia projektu przepisów zakazujących korzystania z mediów społecznościowych osobom poniżej 15 lat. Projekt przygotowują posłowie Koalicji Obywatelskiej, pod przewodnictwem Barbary Nowackiej i Romana Giertycha.

Polecamy

Idź do oryginalnego materiału