Kilka dni temu poznaliśmy dość zaskakującą propozycję zmian w zasadach funkcjonowania rynku aptecznego. Propozycję, która przybrała kształt bardzo konkretnego projektu nowelizacji ustawy prawo farmaceutyczne. Na posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu ds. Regulacji Rynku Aptecznego i Produktów Leczniczych, przedstawił go poseł Jerzy Meysztowicz – czym wzbudził ogromne kontrowersje. Znalazły się w nim rozwiązania oczekiwane przez środowisko przedsiębiorców aptecznych. Umożliwiających im przejmowanie aptek i powiększanie ich liczby w ramach sieci.
Wejście w życie takich przepisów oznaczałoby całkowite przemodelowanie polskiego rynku aptecznego. Jego konsekwencje w programie „Kwadrans z farmacją” opisywał dr Marek Tomków – Prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej. Jego zdaniem nie ulega wątpliwości, iż projekt przedstawiony przez posła Jerzego Meysztowicza, choć promowany pod hasłem „Apteka dla Pacjenta”, w rzeczywistości stanowi realizację interesów dużych podmiotów sieciowych.
– o ile zajrzymy do tak zwanej fiszki tego projektu, to widzimy, iż autorem jest prawnik jednej z kancelarii obsługujących jedną z dużych sieci. A jeżeli zobaczyłby pan plik oryginalny, to okazuje się, iż tam jest nazwisko jednego pana. To jest pan, który reprezentuje Związek Aptek Franczyzowych – mówi Tomków wskazując, iż projekt nie wyszedł spod pióra posła KO.
Jerzy Meysztowicz nie ukrywał zresztą, iż projekt powstał przy współpracy z Konfederacją Lewiatan, Pracodawcami RP i wspomnianym Związkiem Aptek Franczyzowych. Fakt ten stał się zresztą przedmiotem krytyki i nagany, jaką miał otrzymać ze strony swojego ugrupowania politycznego.
Demontaż rynku aptecznego
Prezes NRA w programie „Kwadrans z farmacją” wskazuje, iż zaproponowane zmiany, takie jak podniesienie progu koncentracji z 1% do 20% czy wprowadzenie sukcesji generalnej (kupowania zezwoleń wraz z aptekami), doprowadziłyby do całkowitego demontażu obecnego porządku prawnego. Według niego, usunięcie mechanizmów kontrolnych i kar sprawiłoby, iż w praktyce jeden podmiot mógłby przejąć wszystkie apteki w kraju.
Z drugiej strony Marek Tomków zwraca uwagę na analizy przedstawiane przez zwolenników otwarcia rynku. Otóż sugerują one, iż w tak naprawdę jedna apteka powinna w Polsce przypadać na 5 tysięcy mieszkańców. w tej chwili w Polsce jest ich więcej, co przy realizacji tego „nowego modelu rynku” oznaczałoby drastyczną redukcję liczby aptek. Docelowo w Polsce pozostałoby maksymalnie 7,5 tysiąca aptek.
– Około 4 tysięcy aptek w krótkim czasie zostałoby zlikwidowane. I to jest też pytanie do tych farmaceutów, którzy dzisiaj mówią: mnie to nie interesuje (…). Ale to jest scenariusz, który musiałby się wydarzyć – mówi Prezes NRA.
Proces ten nie byłby rozłożony na lata. Zdaniem Prezesa NRA, po ewentualnym wejściu w życie „Lex Meysztowicz”, przejęcia następowałyby błyskawicznie, często pod ogromną presją wywieraną na mniejszych przedsiębiorców.
– Sytuacja jest prosta: albo Pan sprzedaje mi swoją aptekę, albo ja się otwieram za Pańską ścianą, albo kupuję słabą aptekę obok i się rozwijam. (…) Masz Pan 48 godzin. Bo tak to bardzo często wygląda – podawał przykład.
W takim scenariuszu tysiące farmaceutów straciłoby pracę, co doprowadziłoby do drastycznego wzrostu konkurencji o pozostałe etaty i pogorszenia warunków zatrudnienia.
Amnestia za łamanie prawa?
Szczególnie bulwersującym aspektem projektu „Lex Meysztowicz” jest próba wprowadzenia swoistej amnestii dla podmiotów łamiących prawo.
– Zadbano o to, żeby zatarto wszystkie kary, wszystkie postępowania, żeby zostały umorzone przed prokuraturą, przed organami inspekcji farmaceutycznej, przed sądami administracyjnymi. To wszystko miało zniknąć, wszyscy mieli dostać czystą kartę – mówi Marek Tomków.
W projekcie pojawił się też mechanizm umożliwiający dalsze prowadzenie apteki przez farmaceutę, który stracił Prawo Wykonywania Zawodu. w tej chwili z automatu cofane jest mu zezwolenie.
– Prawa Wykonywania Zawodu nie traci się za nic. To w tym momencie choćby wtedy mógłby taką aptekę prowadzić. Przecież to są czasem przestępstwa przeciwko zdrowiu pacjenta. I to jest szczególnie bulwersujące, iż coś takiego trafia do parlamentu i ma zdemolować cały rynek – mówił Tomków.
Naczelna Izba Aptekarska zbojkotuje projekt
Wielu ekspertów w takim kształcie “Lex Meysztowicz” widzi strategię “zdechłej ryby”. Jest to technika negocjacyjna, polegająca na tym, iż wrzuca się projekt tak skrajny, iż w oczywisty sposób nieakceptowalny. Robi się to po to, by w dalszych negocjacjach pójść na ustępstwa w mniej istotnych rozwiązaniach, ale pozostawić te najważniejsze dla drugiej strony.
Podczas posiedzenia Zespołu poseł Jerzy Meysztowicz upierał się, by strona społeczna składała swoje uwagi do projektu i kontynuować prace nad jego kształtem. Marek Tomków w programie “Kwadrans z farmacją” złożył jednoznaczną deklarację dotyczącą udziału NIA w tych pracach.
– Na pewno nie złożymy uwag do tego projektu, bo to jest naprawdę stary numer – zapowiedział Prezes NRA.
Powtórzył to co mówił także podczas posiedzenia wspomnianego zespołu – zaproponowany projekt “to jest tak naprawdę próba rozwalania całego rynku i oddania go w ręce kilku korporacji”.
Personalne ataki i „test zegarka”
Nie ulega wątpliwości, iż polski rynek apteczny znalazł się na ostrym zakręcie. Samorząd zawodu farmaceuty stara się trzymać mocno kierownicę, którą z rąk próbują mu ją wyrwać środowiska przedsiębiorców. Między innymi dlatego od dłuższego czasu można zaobserwować próby dyskredytowania Naczelnej Izby Aptekarskiej i jej członków. Mają one osłabić głos samorządu w dyskusji o przyszłości rynku aptecznego. Rozbijają też jedność środowiska farmaceutycznego, w momencie gdy jest ona najbardziej potrzebna.
Jak bezwzględne mogą być to ataki, na własnej skórze przekonał się Marek Tomków. W „Kwadransie z farmacją” Prezes NRA opisuje szeroko zakrojoną kampanię PR-ową, której celem jest jego dyskredytacja. W mediach społecznościowych cały czas pojawiają się zmanipulowane informacje dotyczące jego majątku oraz próby powiązania go z rzekomymi nieprawidłowościami. Jednym z najbardziej absurdalnych, a zarazem obrazowych przykładów manipulacji jest kwestia… zegarka.
– Ostatnio przeczytałem, iż jest to złoty Rolex, który kupiłem za pieniądze, których nakradłem się w Naczelnej Radzie Aptekarskiej. (…) Prawda jest taka, iż od osiemnastu lat noszę ten sam zegarek codziennie. Dostałem go od mojej żony jako prezent na rocznicę – mówi Tomków.
Dane wykradzione z Urzędu Skarbowego?
Ataki na niego wychodzą poza sferę plotek internetowych czy wątpliwej jakości reportaży. Prezes NRA wskazuje w przestrzeni publicznej wykorzystywane są dane na jego temat wykradzione z Urzędu Skarbowego. Wynajmowane są też osoby do śledzenia go choćby podczas prywatnych wakacji.
– Dzisiaj wyciągane są moje sprawozdania finansowe sprzed czasów, kiedy w ogóle choćby nie myślałem o tym, żeby być prezesem Naczelnej Rady Aptekarskiej. Sprzed siedmiu, sprzed ośmiu lat. Takie dane są tylko w dwóch miejscach, w Urzędzie Skarbowym i w moim domu. Pytanie, kto te dane przekazał dziennikarzom? Tym już zajmuje się Policja i Prokuratura – mówi Tomków.
Według niego wszystkie te działania zbiegają się w czasie z forsowaniem projektu „Lex Meysztowicz” oraz dużymi przejęciami na rynku aptecznym.
– To nie jest przypadek. Oczywiście wyjaśnią to wszystko, mam nadzieję, organy ścigania – Prokuratura, Policja, bo tam te wszystkie zawiadomienia są składane. Ale to nie jest przypadek. I ja widzę powiązania osobowe. Nie chcę o nich dzisiaj mówić wprost. Chcę, żeby wyjaśniły to wszystko organy ścigania, żeby dzisiaj nie stawiać zbyt pochopnych wniosków. Natomiast to są bardzo często te same osoby. Więc ja w tym przypadków nie widzę – mówił w programie „Kwadrans z farmacją”.
Kontrowersje w Polskim Towarzystwie Wakcynologii
Dość niespodziewanym polem „pokazu siły” na rynku aptecznym stały się niedawno wybory do Zarządu Polskiego Towarzystwa Wakcynologii. Kilka dni temu pojawiły się doniesienia, iż jedna z sieci aptecznych próbowała wpłynąć na wynik głosowania, wysyłając dużą grupę swoich pracowników. Marek Tomków twierdzi, iż teraz dostaje telefony od obecnych na tych wyborach farmaceutów, którzy czują się zmanipulowani.
– Niepokoi mnie sytuacja, którą staram się wyjaśnić, iż z jednego podmiotu, z jednej sieci przyjechała bardzo duża liczba farmaceutów i próbowała na te wybory wpływać. Dla mnie jest przykre, iż (…) farmaceutka, która ma roczny staż w szczepieniach, naprawdę niewielkie doświadczenie, próbuje zająć miejsce utalentowanej pani profesor, która wsławiła się takimi potężnymi programami jak szczepienie przeciwko HPV w Polsce. Robi się to w tak brutalny sposób. Te kilkadziesiąt osób, spośród bardzo wielu farmaceutów, którzy byli na sali, powinni się naprawdę wstydzić – mówił Prezes NRA.
Przypomniał jednocześnie, iż farmaceuci do Polskiego Towarzystwa Wakcynologii zaczęli dołączać dopiero niedawno. Zostali tam ciepło powitani przez ekspertów, którzy dzielili się z farmaceutami swoją wiedzą. Po ostatnich wyborach Ci eksperci po wielu latach zasiadania w Zarządzie PTW, zostali z niego wypchnięci.
– Każdy ma prawo być członkiem towarzystwa, natomiast o ile przyjeżdża kilkadziesiąt osób i robi coś tak niezręcznego, to to nie jest po prostu w porządku – mówił Tomków
Jego zdaniem takie działania podważają zaufanie innych towarzystw naukowych do środowiska farmaceutycznego, co może utrudnić przyszłą współpracę nad nowymi uprawnieniami dla aptekarzy.
W nowym zarządzie PTW znalazło się troje farmaceutów. Jednocześnie w wyborach zaskakująco słaby wynik uzyskał dr Mikołaj Konstanty – wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej. W mediach społecznościowych fakt ten natychmiast został wykorzystany do podważania pozycji Naczelnej Izby Aptekarskiej w relacjach ze środowiskiem lekarskim.










![Pomoc medyczna w okresie Wielkanocy – 9 punktów w Krakowie, blisko 50 w Małopolsce [adresy i telefony]](https://krknews.pl/wp-content/uploads/2026/04/chory-pezels-scaled.jpg)


