Rak piersi: są leki, brakuje ścieżek terapeutycznych

mzdrowie.pl 6 dni temu

Według danych Ministerstwa Zdrowia oraz NFZ w Polsce co roku wykrywa się ok. 20-21 tysięcy przypadków raka piersi u kobiet. Szacuje się, iż nadekspresja białka HER2 lub amplifikacja genu ERBB2 dotyczy od 15 proc. do 20 proc. wszystkich pacjentek z nowotworem złośliwym piersi. Dzięki powszechnemu dostępowi do nowoczesnych, celowanych terapii anty-HER2 rokowania pacjentek diametralnie poprawiły się, a wczesne wykrycie daje wysokie szanse na całkowite wyleczenie.

„Zdarza się jednak, iż pacjentki rezygnują z leczenia, bo boją się albo nie akceptują konsekwencji leczenia onkologicznego – wypadania włosów, wymiotów. Z końcu łatwiej jest wziąć np. odpowiednio skrętną witaminę C, bo ta nie niesie żadnych skutków ubocznych” – nie ukrywa dr Aleksandra Konieczna, onkolog kliniczny, prezes Polskiego Towarzystwa Senologicznego w rozmowie z mZdrowie.pl .

Jednocześnie ekspertka podkreśla, iż skuteczność leczenia znacznie się poprawiła, a dolegliwość skutków ubocznych jest często wyolbrzymiana. Dlatego tak ważne jest nie tylko skuteczność leczenia, ale również to, jak terapia wpływa na codzienność pacjentki.

W przypadku części terapii, oprócz standardowych wlewów dożylnych, dostępna jest także forma podskórna. Dla pacjentki ta forma oznacza krótszy pobyt w szpitalu. „Krótsze podanie może oznaczać mniej czasu spędzonego w ośrodku i więcej czasu w pracę, rodzinę czy odpoczynek. To bardzo ważne, zwłaszcza gdy leczenie trwa długo. Pamiętajmy jednak, iż forma podskórna również wymaga odpowiedniej kwalifikacji i monitorowania bezpieczeństwa. Wybierając terapię, uwzględniamy wskazania medyczne, dostępność oraz preferencje pacjentki” – dodaje dr Konieczna.

Kluczowe jest bowiem odpowiednie zaplanowanie całej terapii.

„U części pacjentek zaczynamy od operacji, a u innych od leczenia przedoperacyjnego. Zależy to przede wszystkim od wielkości guza, zajęcia węzłów chłonnych i indywidualnej sytuacji chorej. Leczenie przedoperacyjne pozwala nam nie tylko zmniejszyć nowotwór, ale też ocenić jego wrażliwość na zastosowaną terapię. Wynik badania materiału pooperacyjnego pomaga następnie dobrać leczenie uzupełniające” – wyjaśnia dr Konieczna.

Szczególne znaczenie ma ocena, czy uzyskano całkowitą odpowiedź patomorfologiczną, określaną skrótem pCR, czyli brak inwazyjnego nowotworu w piersi i regionalnych węzłach chłonnych, czy pozostała choroba resztkowa. „Leczenie pooperacyjne jest potrzebne również po uzyskaniu pCR. Natomiast obecność choroby resztkowej może być wskazaniem do zmiany i intensyfikacji terapii. Personalizacja leczenia opiera się więc nie tylko na rozpoznaniu i wyjściowym stopniu zaawansowania, ale także na rzeczywistej odpowiedzi nowotworu na leczenie przedoperacyjne” – podkreśla dr Konieczna.

Podstawą rozpoznania podtypu raka piersi jest badanie patomorfologiczne. Ocenia się między innymi receptory hormonalne: estrogenowy i progesteronowy, a także HER2 oraz wskaźnik proliferacji Ki-67. Ekspresję HER2 ocenia się metodą immunohistochemiczną. Wynik 2+ jest niejednoznaczny i wymaga uzupełniającego badania metodą hybrydyzacji in situ, na przykład FISH, pozwalającego sprawdzić, czy doszło do zwiększenia liczby kopii genu HER2.

„Do określenia statusu HER2 zwykle wystarczają te standardowe badania. Nie oznacza to jednak, iż u żadnej pacjentki nie będą potrzebne dodatkowe badania genetyczne lub molekularne. Ich zakres dobieramy do sytuacji klinicznej” – zaznacza dr Konieczna. Także w chorobie przerzutowej postęp jest bardzo duży. Kolejne generacje terapii celowanych ukierunkowanych na HER2 pozwalają coraz skuteczniej kontrolować chorobę i wydłużać życie pacjentek – „U części pacjentek możemy mówić o wieloletnim życiu z chorobą. Trzeba jednak odróżnić tę sytuację od wczesnego raka piersi: w stadium przerzutowym celem leczenia jest przede wszystkim wydłużenie życia, kontrolowanie nowotworu i jego objawów oraz zachowanie możliwie najlepszej jakości życia”..

Sytuacje chorych poprawiają także centra kompetencji leczenia raka piersi, czyli Breast Cancer Units. „Moim zdaniem ich liczba jest wystarczająca. To czego brakuje to wiedzy, iż istnieją takie ośrodki i część kobiet – niestety – krążą po różnych placówkach, gdzie próbuje się je leczyć „po kawałku” – mówi dr Konieczna. W efekcie trafiają one do BCU w późnym stadium choroby. Takich pacjentek – jak ocenia – może być choćby 15 proc.

Ale czy wszystkie BCU leczą tak samo? „Powinny leczyć, ale bywa różnie” – przyznaje dr Konieczna. Zapytaliśmy także o to na co czekamy w raku piersi? – „Jeśli chodzi o leki to co chwila pojawia się coś nowego, także opcji terapeutycznych nie brakuje. Dużo większym problemem jest ułożenie wszystkich ścieżek. Mało też mamy odpowiedzi na to który lek przynosi lepsze efekty na wczesnym etapie leczenia, a którym na tym późniejszym. My onkolodzy musimy wypracować nowe standardy leczenia. To duże wyzwanie. Jeszcze większym wyzwaniem jest profilaktyka – wciąż zbyt mało kobiet zgłasza się na mammografię”.

Idź do oryginalnego materiału