Przyjacielem może być nie tylko człowiek. Czyli o mojej miłości do czworonogów…

rampa.net.pl 4 tygodni temu

W jednym z ostatnich tekstów pisałem, jak istotny jest przyjaciel w życiu, każdego człowieka. Dziś opowiem Wam o tym, jaką rolę w moim życiu odgrywa czworonożny przyjaciel — pies.

Pies najlepszym przyjacielem człowieka

Chociaż wiem, iż są na świecie ludzie psy, krzywdzą to trudno się nie zgodzić z tym, co jest napisane w nagłówku. Jak mówi jedna z sentencji — pies tylko raz w życiu, złamie Ci serce, gdy odejdzie na zawsze. A z przyjacielem w postaci człowieka różnie bywa. Dla czworonoga nie liczy zawartość portfela jego Pani/Pana, ale wnętrze. Nie zawsze początki takiej przyjaźni są łatwe. Trzeba o tym pamiętać, iż zwierze potrzebuje czasu. Musi zobaczyć, czy może oddać człowiekowi swoje serce.

Koniec końców oprócz sierści w całym domu i merdającego ogona na powitanie oraz śladów brudnych łapek, masz najszczerszą przyjaźń na świecie. Kto nie kocha psów ten, nie zrozumie tego, który je kocha. A sam nie zrozumiem tych, którzy psów nie kochają.

Pies ze mną od najmłodszych lat

Odkąd pamiętam pies, był ze mną. Choć trochę lat już mam to, choćby pamiętam jej imię. Tak tym samym zrodziła się moja miłość do psów, która trwa do dnia dzisiejszego. Nie zamierzam jej kończyć, mimo ostatnio wykrytej u mnie alergii na ich sierść.

Choć nie dla wszystkich czworonoga, który był w moim domu, byłem Panem; to odejście, każdego z nich, przeżywam tak samo. Bo pies dla mnie jest nie tylko zwierzęciem, najbliższym przyjacielem, ale też członkiem rodziny.

Kilka lat temu zamarzyło mi się, by mieć Golden Retrievera lub Labladora, czyli psa, który jest przyjaźnie nastawiony do osób niepełnosprawnych i, nierzadko bywa ich asystentem. Cztery lata temu to marzenie się spełniło. Jestem szczęśliwym właścicielem mieszańca tej pierwszej rasy. Choć Rocky długo wybierał mnie na swojego Pana to pewnego dnia, doczekałem momentu, kiedy to moja niepełnosprawność stała się dla niego atutem.

Od tej pory, mam nie tylko najwierniejszego przyjaciela i towarzysza na spacerach z moimi siostrzenicami. Mam też wyślinione dłonie i stopy, każdego poranka na powitanie oraz osobistą ochronę podczas kąpieli. Nieocenioną dla mnie rzeczą, jest patrzenie mi w oczy przy moim posiłku, czy podawanie mi łapy nieskończoną ilość razy dziennie. Mój fizjoterapeuta musi się liczyć z tym, iż gdy stoimy przy drabince i chodzimy, ma czworonożny monitoring. Piesek bardzo wyraźnie przygląda się i ocenia czy nie dzieje się mi przypadkiem krzywda. To tylko kilka przykładów, jego miłości do mnie.

Jedni kochają koty, drudzy psy lub inne zwierzęta. Ja mam jednak nadzieję, iż ten tekst, znajdzie swoich odbiorców.

Tekst w ramach odbywanego stażu opracował: Marcin Łukaszek

Idź do oryginalnego materiału