„Pacjentki masowo ruszyły do Centrów Leczenia Endometriozy i je ‚zatkały’. Chociaż miały tam trafiać tylko najtrudniejsze przypadki, zgłaszają się wszystkie kobiety, które tylko podejrzewają, iż chorują na endometriozę” – tak Lucyna Jaworska-Wojas, prezes fundacji „Pokonać Endometriozę” odpowiada na pytanie mZdrowie.
Od 1 lipca 2025 r. działa nowy, finansowany przez NFZ kompleksowy model opieki nad pacjentkami z endometriozą. Tym samym Polska stała się trzecim krajem (po Australii i Danii) z tak kompleksową opieką. Postanowiliśmy więc sprawdzić jak ten system funkcjonuje. „Cieszę się, iż udało się nam stworzyć sieć ośrodków, które mają doświadczenie w leczeniu tej choroby. Tym bardziej, iż zaczynaliśmy od zera” – podkreśla Jaworska-Wojas.
Obecnie w całej Polsce jest 8 takich ośrodków. Ta liczba już dziś – po ośmiu miesiącach od uruchomienia programu – jest niewystarczająca. Dlatego mają powstać kolejne centra. Lucyna Jaworska-Wojas zdradza nam, iż gotowe do pracy są kolejne miejsca w Katowicach i Warszawie – „Trwają prace w Szczecinie oraz Wrocławiu, a jeżeli jeszcze tę mapę uda się uzupełnić o Rzeszów i Białystok to będę szczęśliwa, bo zapewnimy dostęp pacjentkom z całej Polski”.
Ale to nie oznacza, iż potrzeby pacjentek zostały zaspokojone. Powstał już protokół leczenia endometriozy, który ma – według założeń – wejść w życie 1 stycznia 2027 roku. Protokół ma wyznaczyć standard leczenia farmakologicznego i ma trafić do wszystkich gabinetów ginekologicznych. Centra Leczenia Endometriozy mają zająć się z kolei tymi chorymi, którym farmakologia nie jest w stanie pomóc i potrzebne jest leczenie operacyjne. Protokół przeszedł już ocenę AOTMiT, świadczenie zostało wycenione, teraz ruch leży po stronie Ministerstwa Zdrowia.
Endometrioza to choroba, która dotyka około 10 proc. kobiet w wieku rozrodczym. Na świecie może być choćby 190 milionów chorych. Mimo tak dużej skali problemu, wiele pacjentek przez lata nie otrzymuje adekwatnej diagnozy. Objawy bywają bagatelizowane, a silny ból miesiączkowy wciąż zbyt często traktowany jest jako coś „normalnego”. „To jedna z najbardziej podstępnych chorób ginekologicznych. Przez lata wiele kobiet słyszało, iż silny ból miesiączkowy to „taka ich uroda”. Tymczasem miesiączka może powodować dyskomfort, ale nie powinna wyłączać z codziennej aktywności” – podkreśla Paweł Gruszecki, ordynator Oddziału Ginekologiczno-Położniczego Szpitala im. Rudolfa Weigla w Blachowni.
Endometrioza polega na tym, iż komórki błony śluzowej macicy pojawiają się poza jej jamą. Mogą występować m.in. w jajnikach, jelitach czy pęcherzu moczowym. Pod wpływem hormonów reagują tak samo jak endometrium w macicy – krwawią i wywołują przewlekły stan zapalny. „Najczęściej mówi się o tzw. menstruacji wstecznej, kiedy krew miesiączkowa wraz z komórkami endometrium cofa się przez jajowody do jamy brzusznej. Jednak na rozwój choroby mogą wpływać również czynniki genetyczne, immunologiczne czy procesy przekształcania się komórek. Choć choroba najczęściej dotyczy kobiet w wieku rozrodczym, może pojawić się także u nastolatek, a choćby po menopauzie” – wyjaśnia Paweł Gruszecki.
W Polsce średni czas od pierwszych objawów do postawienia diagnozy wynosi od 7 do 10 lat. Problemem jest również to, iż objawy mogą przypominać inne choroby, np. zespół jelita drażliwego. „Jeśli pacjentka wielokrotnie słyszy od lekarzy, iż przesadza, zaczyna sama w to wierzyć. W efekcie zgłasza się po pomoc dopiero wtedy, gdy ból staje się nie do zniesienia lub pojawiają się poważne problemy z zajściem w ciążę. Niepokojące objawy to przede wszystkim bardzo silny ból podbrzusza, który uniemożliwia codzienne aktywności, brak reakcji na standardowe leki przeciwbólowe, omdlenia i wymioty podczas okresu, ból przy wypróżnianiu czy promieniowanie bólu do nóg i kręgosłupa” – mówi Paweł Gruszecki. Jak wyjaśnia, zdarza się również, iż endometrioza atakuje płuca i miesiączce towarzyszą wtedy krwioplucia.
Podstawą rozpoznania endometriozy są badania obrazowe. Najważniejsze jest specjalistyczne USG przezpochwowe wykonywane przez lekarza doświadczonego w diagnostyce tej choroby. W wielu przypadkach pomocny jest także rezonans magnetyczny, który pozwala dokładnie ocenić stopień zaawansowania zmian oraz ich lokalizację. Diagnostyczna laparoskopia nie jest już rutynowo zalecana i wykonuje się ją głównie wtedy, gdy konieczne jest jednoczesne leczenie operacyjne. Terapia endometriozy wymaga indywidualnego podejścia i często połączenia kilka metod. Stosuje się farmakoterapię, której celem jest zahamowanie wzrostu ognisk choroby i zmniejszenie dolegliwości. W niektórych przypadkach konieczne jest leczenie chirurgiczne, najczęściej małoinwazyjne, polegającej na usunięciu zmian.
Endometrioza może mieć konsekwencje nie tylko zdrowotne, ale także psychologiczne i społeczne. Przewlekły ból utrudnia pracę zawodową, ogranicza aktywność społeczną i wpływa na relacje. U części kobiet pojawia się również dyspareunia, czyli ból podczas współżycia. Dodatkowo choroba bywa związana z problemami z płodnością. Szacuje się, iż choćby 30–50 proc. kobiet zmagających się z niepłodnością może mieć endometriozę.














