Presja wyglądu przybiera niebezpieczną formę. Lanberry mówi wprost: przeczytałam, iż jestem za ciężka

kobieta.gazeta.pl 2 tygodni temu
Lanberry gościła w naszym programie "Ja wysiadam". W rozmowie z Agnieszką Matracką opowiadała o tym, jak dziś wygląda relacja z własnym ciałem i dlaczego coraz częściej gubimy zdrowy środek. Zwracała uwagę na to, iż presja wyglądu dotyczy już nie tylko dorosłych, ale także dzieci.
Presja wyglądu to temat, który dziś pojawia się niemal wszędzie. Lanberry w programie "Ja wysiadam" mówiła o nim wprost, bez moralizowania i bez prostych recept. Zwracała uwagę na to, jak łatwo popaść w skrajności i jak silnie odbija się to na codziennym myśleniu o sobie, także u najmłodszych. Artystka podkreślała, iż sposób mówienia o ciele bardzo się zmienił, ale nie zawsze w dobrą stronę. Jej refleksje szczególnie mocno wybrzmiewają w kontekście młodych dziewczyn, które coraz wcześniej zaczynają patrzeć na siebie krytycznie.


REKLAMA


Zobacz wideo Lanberry o relacji z ciałem: "?Zafiksowaliśmy się na ekstremalnie wychudzonych sylwetkach, ignorujemy otyłość"


Ekstremy wróciły do łask i znów robi się niebezpiecznie. Środek został zepchnięty na margines
Lanberry zauważyła, iż historia zatoczyła koło. Jej zdaniem ponownie dominuje fascynacja skrajnie szczupłymi sylwetkami, a jednocześnie coraz częściej ignorowany jest problem otyłości, jakby w ogóle nie istniał. - Tymczasem gdzieś ten środek, do którego ja się zaliczam i też bardzo promuję, ten midsize, w przestrzeni publicznej, uważam, iż jest pomijany, bo właśnie nas albo ciągnie w tą, albo w drugą stronę. A nam jest dobrze pośrodku. - podkreśla. Artystka zaznacza, iż przez moment wydawało się, iż udało się znaleźć balans, jednak dziś znów króluje myślenie w kategoriach skrajności.
Artystka mówiła także o tym, jak istotny jest sposób zwracania się do własnego ciała. Podkreślała, iż nauczyła się wdzięczności za to, jakie jest, bo przeszła w życiu wiele skrajnych sytuacji, także bardzo obciążających fizycznie i psychicznie. - Dużo rzeczy w swoim życiu przeżyłam, w sensie stresujących, takich, które mogły to ciało naprawdę nieźle przetyrać i poturbować, więc jestem wdzięczna za to, iż mnie nosi, za to, iż jestem zdrowa i iż mam siłę do tego, żeby nad sobą pracować, ale nie w jakimś obsesyjnym wymiarze, tylko żeby znaleźć ten balans - opowiada. Zwracała uwagę, iż ciało potrafi wiele udźwignąć i zasługuje na szacunek, a nie na ciągłą kontrolę i krytykę.


Komentarze o wadze potrafią ranić najbardziej. Takie słowa zostają w głowie na lata
Lanberry przyznała, iż sama wiele razy mierzyła się z hejtem. Doświadczała komentarzy, które podważały jej prawo do tańca ze względu na wagę, szczególnie po występach w programie "Taniec z gwiazdami". - Wielokrotnie przeczytałam, iż jestem za ciężka na taniec. Za ciężka, rozumiesz? - podkreśla. Zaznaczała, iż przez całe życie funkcjonuje między rozmiarami M i L, a jej ciało silnie reaguje na stres oraz sytuacje życiowe.
Artystka zwracała uwagę, iż choćby pozornie niewinne uwagi mogą być bolesne. Podkreślała, iż nigdy nie wiadomo, co stoi za zmianą wyglądu drugiej osoby, dlatego takie komentarze często zostają w pamięci na długie lata i mogą prowadzić do poważniejszych problemów. - Tak naprawdę nie wiemy, co się kryje za tym procesem chudnięcia, czy to jest jakaś choroba, albo jakieś zaburzenie, jakiś silny stres. [...] Coś, co słyszeliśmy przez wiele lat, naprawdę gdzieś w nas zostaje i sobie kiełkuje i nie wiemy tak naprawdę, kiedy ta bomba się odpali. - akcentowała artystka.


Dzieci widzą i słyszą więcej, niż nam się wydaje. Każde słowo gwałtownie zostaje w ich głowach
W rozmowie pojawił się także wątek dzieci. Lanberry zaznaczała, iż coraz młodsze dziewczynki zaczynają krytycznie oceniać swój wygląd, patrząc na siebie z niechęcią i porównując się z innymi. - Zapominamy o tym, jak wygląda prawdziwe ciało, bo żyjemy albo w świecie filtrów, albo w świecie szablonów - zaznacza. Jej zdaniem to wyraźny sygnał ostrzegawczy dla dorosłych, którzy często nie zdają sobie sprawy, jak silnym są wzorem. Presja wyglądu sprawia, iż nastolatki coraz wcześniej trafiają do gabinetów medycyny estetycznej, bo zaczynają wierzyć, iż muszą coś w sobie poprawić. - Mam wrażenie, ale kiedyś te reklamy to były idealnie gładkie twarze bez żadnego wyprysku. I co potem taka dziewczynka ma sobie pomyśleć, która na przykład ma pryszcze, bo dojrzewa? - mówi. Lanberry apelowała o budowanie zdrowszej relacji z ciałem, opartej na szacunku i uważności, a nie na obsesyjnej kontroli.
Idź do oryginalnego materiału