11-letni chłopiec zginął w pożarze domu jednorodzinnego w Myjomicach koło Kępna w województwie wielkopolskim. Do tragedii doszło w piątek 16 stycznia około godziny 14:40. Matka dziecka, 38-letnia kobieta, została zreanimowana i przewieziona do szpitala. Ojciec wcześniej zdołał uratować dwoje pozostałych dzieci, wynosząc je z płonącego budynku i zaprowadzając do sąsiadów.
Gdy strażacy przybyli na miejsce, poddasze domu było już objęte płomieniami. W środku znaleźli nieprzytomną matkę i 11-latka. «Obie osoby były nieprzytomne, gdy je wydostaliśmy na zewnątrz. Natychmiast przystąpiono do resuscytacji krążeniowo-oddechowej 38-letniej kobiety i 11-letniego dziecka» - poinformował st. kpt Paweł Michalski ze straży pożarnej w Kępnie w rozmowie z "Faktem".
Reanimacja trwała kilkadziesiąt minut. «Kobiecie udało się przywrócić funkcje życiowe i trafiła do szpitala» - dodał Michalski. Dziecka nie udało się uratować, co potwierdził rzecznik kępińskiej straży pożarnej: «Niestety, dziecka nie udało się uratować. Kobieta została przetransportowana do szpitala».
Ojciec uratował dwoje dzieci
Jak poinformowała mł. asp. Anita Wylęga z policji w Kępnie, ojciec rodziny podjął heroiczną akcję. «Wcześniej ojciec wyniósł z domu i zaprowadził do sąsiadów dwoje pozostałych dzieci» - powiedziała "Faktowi". Według nieoficjalnych informacji mężczyzna wszedł do płonącego budynku, aby ratować swoich bliskich.
Uwaga: Ten artykuł został stworzony przy użyciu Sztucznej Inteligencji (AI).








