Poseł PSL miał pobić się z kuzynem na imieninach. Teraz się tłumaczy i pokazuje screeny

natemat.pl 1 tydzień temu
Adam Dziedzic, poseł i prezes PSL na Podkarpaciu, miał wdać się w awanturę z kuzynem na swoich imieninach. Ten twierdzi, iż to polityk go zaatakował. Dziedzic wydał już oświadczenie i wyjawił powód rodzinnego konfliktu. Udostępnił choćby wiadomości od krewnego.


Jak pisze rzeszowska "Gazeta Wyborcza", do awantury doszło 25 grudnia ubiegłego roku, w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia, w jednym z domów na terenie powiatu rzeszowskiego. Poseł PSL Adam Dziedzic miał wdać się w awanturę z kuzynem i go zaatakować.

Poszkodowany wezwał służby. Według dziennika interweniowały policja i pogotowie, a polityk wymagał pomocy medycznej. 55-letni prezes PSL na Podkarpaciu nie uczestniczył w obradach Sejmu 8 i 9 stycznia, a przez pewien czas nosił opatrunek ortopedyczny.

– To była sprawa rodzinna. Doszło do nieporozumienia z kuzynem. Różnie w rodzinie się układa. Zagrały emocje – skomentował Dziedzic w rozmowie z "Wyborczą". – Czasem, choćby w rodzinie ktoś ma oczekiwania związane z wykorzystaniem mojej funkcji. A ja nie jestem na to podatny – dodał.

Adam Dziedzic z PSL miał zaatakować kuzyna na imieninach. Jest oświadczenie


Zawiadomienie na policji złożył później również sam Dziedzic. – W postępowaniu, które zostało wszczęte z powiadomienia tej drugiej osoby, pan Dziedzic nie był wzywany i nie był przesłuchiwany – podkreślił pełnomocnik posła PSL, adwokat Bogusław Sowa.

"Policjant, który prowadził to postępowanie, skierował akta sprawy do prokuratury Rejonowej w Rzeszowie wraz z wnioskiem o zatwierdzenie umorzenia dochodzenia" – pisze "Wyborcza".

Na fali medialnego zainteresowania Adam Dziedzic wydał już oświadczenie na Facebooku. "Szanowni Państwo, dziś media poinformowały o 'świątecznej awanturze z moim udziałem'. Trudno, aby nie było w tym mojego udziału, skoro działo się to u mnie w domu – na moich imieninach – zaczął polityk.



Jak stanowczo zaznaczył, "żadnej policji ani karetki pogotowia u niego w domu nie było". Po czym wyjaśnił: "Sytuacja dotyczyła chęci wykorzystania mojej funkcji, a ja nie jestem na to podatny. Pisząc konkretnie: Mój kuzyn miał oczekiwania względem swojej kariery".

Dziedzic dodał też screeny wiadomości od krewnego na Messengerze, z których wynika, iż mężczyzna chętnie widziałby siebie na różnych stanowiskach.

"Nie zapomnij tam na radzie naczelnej o stanowiskach dla zasłużonych działaczy-fachowców, którzy chcą się włączyć w naprawę kraju. Bo widzę, iż z ruskiej firmy ściągnęli do Orlenu, co wskazuje, iż nie wiedzą o nas", "Panie a może trzeba powołać pełnomocnika wód polskich ds. integracji systemowej przedsiębiorstw komunalnych. Jestem zainteresowany i wiem, jak to zrobić" – to tylko niektóre z nich.

Idź do oryginalnego materiału