Podsłuchy przy okienkach, katastrofa kadrowa i „szukanie haków” na pracownika. Szokujący wyrok w sprawie techniczki farmaceutycznej

mgr.farm 7 godzin temu

O wyrok Sądu Rejonowego w Rybniku, który zapadł w marcu tego roku powinien poznać cały rynek apteczny. Jest to bowiem surowa lekcja dla właścicieli aptek i ostrzeżenie przed przerzucaniem ryzyka prowadzenia działalności na personel. Dlaczego?

Sprawa dotyczyła techniczki farmaceutycznej, która wniosła pozew przeciwko swojemu byłemu pracodawcy. Kobieta domagała się odszkodowania i uznania wypowiedzenia umowy o pracę za bezskuteczne. Techniczka wygrała sprawę. Właściciel apteki, w której pracowała musi jej zapłacić niemal 22 000 zł. To co jest jednak najistotniejsze – Sąd analizując jej sprawę prześwietlił warunki funkcjonowania placówki i stwierdzone w niej nadużycia. Jest to obraz jeżący włos na głowie…

Eksodus personelu i inwigilacja przy okienku

Zgromadzony w sprawie materiał dowodowy rysuje dość porażający obraz warunków pracy w placówce należącej do pozwanej spółki. Od lutego 2024 roku, wraz ze zmianą kierownika apteki, w placówce doszło do pełnoskalowej katastrofy kadrowej. W krótkim czasie z pracy zrezygnowała niemal połowa dotychczasowej obsady. Złożenie wypowiedzeń przez doświadczonych pracowników doprowadziło do drastycznego obciążenia pozostałego personelu nowymi obowiązkami.

Jednocześnie szukający oszczędności pracodawca zlikwidował etat pomocy aptecznej. To oznaczało, iż wykwalifikowani technicy farmaceutyczni – oprócz realizacji recept i codziennej obsługi pacjentów – zostali obarczeni zadaniami porządkowymi. Mieli myć podłogi i wynosić odpady do kontenerów oddalonych o pół kilometra od apteki.

Jakby tego było mało, zarząd spółki stworzył atmosferę presji i inwigilacji. Przy okienkach obsługi pacjentów zamontowano podsłuchy, dzięki których śledzono wypowiedzi personelu. Koordynatorka apteki pojawiała się w placówce niezwykle rzadko. Swoje wizyty ograniczała do zamkniętych rozmów z kierownikiem, jednocześnie ignorując zgłaszane przez pracowników problemy z organizacją pracy.

Śmieciowy paraliż i inicjatywa pracownicy…

Z akt sprawy wynika, iż apteka działająca przy szpitalu, dziennie obsługiwała blisko 900 pacjentów. Do tego dochodziło przeciążenie dodatkowymi obowiązkami, takimi jak… wynoszenie śmieci. Co interesujące wywóz odpadów generował bezpośredni konflikt z poleceniami zarządu. W aptece „produkowano” sporo śmieci, czasem była konieczność ich wyrzucenia choćby 2 razy dziennie. Wyniesienie śmieci zajmowało 15-20 minut, bo kontener na był oddalony od apteki o 500 metrów. Jednocześnie pracownicy otrzymali oficjalny zakaz opuszczania apteki. W rezultacie obawiali się, iż pojawi się Koordynator i wyciągnie względem nich konsekwencje.

Powstał więc ewidentny klincz: pracownicy mieli obowiązek pozbywania się śmieci, ale nie mogli wyjść z budynku, aby ten obowiązek zrealizować.

Chcąc rozwiązać paraliżującą sytuację, powódka wyszła z pragmatyczną inicjatywą. W czerwcu 2024 roku uzgodniła z kierowcą hurtowni farmaceutycznej dostarczającym towar, iż ten zabierze kartony ze śmieciami i wywiezie je w odpowiednie miejsce. Kierownik apteki powziął wiedzę o tej praktyce już następnego dnia. Nie tylko jej nie zabronił, ale z ulgą ją zaakceptował. Od tego momentu z rozwiązania tego korzystali wszyscy pracownicy apteki. Kartony ze śmieciami zotawiano przed apteką, a kierowca je zabierał.

Wpadka kierowcy i szukanie kozła ofiarnego

Niedługo po tym sprawa przybrała jednak nieoczekiwany obrót. Do koordynatorki apteki zadzwonił dozorca ogródków działkowych w H. mówiąc, iż na ich terenie zostały odnalezione pochodzące z apteki śmieci. Sprawą zainteresowała się Straż Miejska. W rezultacie kierownik apteki musiał uprzątnąć samodzielnie odpady z terenu ogródków. Okazało się, iż kierowca hurtowni, zamiast zutylizować odpady zgodnie z obietnicą, porzucił je na terenach zielonych. W momencie wybuchu afery powódka przebywała na urlopie wypoczynkowym. Nie miała żadnego wpływu na to, kto i w jaki sposób wydał śmieci kierowcy. Mimo to zarząd spółki postanowił uczynić z niej głównego winowajcę zaniedbań.

23 lipca 2024 roku spółka wręczyła powódce oświadczenie o rozwiązaniu umowy o pracę na czas nieokreślony za 3-miesięcznym okresem wypowiedzenia. W piśmie podano trzy główne przyczyny:

  1. Zastrzeżenia co do jakości obsługi pacjentów, brak empatii i opryskliwość.
  2. Niewywiązywanie się z obowiązków pracowniczych i nierzetelność, wyrażające się w wykorzystaniu przypadkowej osoby do wyrzucenia śmieci, co doprowadziło do interwencji Straży Miejskiej.
  3. Negowanie sposobu prowadzenia apteki, kwestionowanie poleceń przełożonej i wchodzenie w niepotrzebne dyskusje, co miało negatywnie wpływać na atmosferę.

Decyzją tą zaskoczony był sam kierownik apteki. Jak zeznał w Sądzie uważał powódkę za bardzo dobrego pracownika i otwarcie twierdził, iż jej zwolnienie jest błędem.

Sąd Pracy miażdży argumentację apteki

Powódka złożyła odwołanie do Sądu Rejonowego w Rybniku domagając się odszkodowania w wysokości 21 873 zł (równowartość trzymiesięcznego wynagrodzenia brutto). Sąd Pracy po przeprowadzeniu szczegółowego postępowania dowodowego, przesłuchaniu świadków uznał powództwo za w pełni uzasadnione. W rezultacie wwydał wyrok uwzględniający roszczenie powódki. Sąd krok po kroku zweryfikował fikcyjność przyczyn podanych przez pracodawcę:

Rzekoma opryskliwość wobec klientów:

Sąd ustalił, iż na powódkę nie wpłynęła ani jedna oficjalna skarga. Jedyny opisywany incydent dotyczył pacjentki, która wulgarnie obraziła powódkę przy okienku, mówiąc, iż techniczka „chodzi jak naćpana”. Powódka zachowała się profesjonalnie – powstrzymała emocje, odmówiła dalszej obsługi tej agresywnej osoby i poprosiła o przejęcie pacjentki przez inną pracownicę. Co ciekawe, to właśnie obecność podsłuchów oraz zeznania współpracowników potwierdziły, iż powódka wzorowo formułowała obowiązkowe komunikaty o zamiennikach leków i obsługiwała pacjentów z należytą starannością.

Sprawa wywozu śmieci:

Sąd jednoznacznie wskazał, iż odpowiedzialność za adekwatną organizację pracy apteki i utylizację odpadów spoczywa wyłącznie na pracodawcy. Sposób pozbywania się odpadów przez kierowcę był milcząco akceptowany przez kierownictwo spółki, dopóki nie doszło do incydentu. Ponadto powódka przebywała na urlopie w dniu zdarzenia., a pracodawca nie ukarał żadnego z pozostałych pracowników stosujących tę samą praktykę.

„Wchodzenie w dyskusje”:

Zgłaszanie przez powódkę propozycji ulepszenia procedury zwrotu towarów (które rosły w zastraszającym tempie) było w ocenie sądu wyrazem troski o dobro zakładu pracy, a nie negowaniem autorytetu przełożonych.

Kompromitujące zeznania koordynatorki

Warto dodać, iż w przeważającej części Sąd odmówił wiarygodności zeznaniom koordynatorki apteki, która zeznawała w sprawie jako świadek. Uznał on jej twierdzenia za niepotwierdzone i sprzeczne z pozostałym materiałem dowodowym.

  • Brak bezpośredniej wiedzy: Koordynatorka była jedynie rzadkim gościem w aptece i ograniczała swoje wizyty do rozmów z kierownikiem. Nie potrafiła wskazać konkretnych źródeł ani dowodów, na podstawie których uznała, iż techniczka pracowała opieszale.
  • Sprzeczność z oceną kierowników: Negatywna opinia koordynatorki stała w jasnej sprzeczności z zeznaniami obu kierowników apteki (poprzedniej kierowniczki E. R. oraz aktualnego kierownika U. J.), którzy uważali powódkę za dobrego, sumiennego i zaangażowanego pracownika.
  • Mijanie się z prawdą ws. zwrotów: Zarzuty koordynatorki dotyczące rzekomych licznych błędów przy zwrotach leków zostały podważone przez kierownika apteki, który zeznał, iż mimo nadmiaru pracy nieprawidłowe zwroty zdarzały się niezwykle rzadko.

Naruszenia i odpowiedzialność pracodawcy

W uzasadnieniu wyroku Sądu Rejonowego w Rybniku znalazły się stanowcze sformułowania, które wprost wskazują na stwierdzone w aptece naruszenia. Przy tej okazji Sąd przypomniał podwaliny relacji pracowniczych oraz zasady rozkładu ryzyka biznesowego.

“Zorganizowanie pracy polega na wyznaczeniu pracownikowi zadań (…), wyposażeniu jego stanowiska pracy w niezbędne środki produkcji (…), ustaleniu zasad kooperacji z innymi stanowiskami, a także na przedsiębraniu wielu innych czynności (…). Za skutki uchybień pracodawcy w sferze ciążących na nim obowiązków pracownik nie ponosi odpowiedzialności. Ryzyko prowadzenia działalności spoczywa bowiem na pracodawcy.”

Odnosząc się do kwestii przymusowego przerzucenia na personel odpowiedzialności za chaos organizacyjny wynikający z braku kadry pomocniczej, Sąd zaznaczył:

„Ilość obowiązków jaka spadła na powódkę oraz deficyt pracowników uniemożliwiał jej prawidłowe wykonywanie obowiązków w jej normalnym czasie pracy. (…) Nie można było w takich okolicznościach oczekiwać od powódki perfekcyjnego wykonywania obowiązków służbowych, kiedy to sam pracodawca nie zapewnił odpowiednich warunków pracy.”

Sąd surowo ocenił też postawę pracodawcy, który zamiast rozwiązać kryzys kadrowy, szukał pretekstu do pozbycia się asertywnego pracownika:

„Nie trudno oprzeć się wrażeniu, iż powódka dla pozwanej na tyle stała się niewygodnym pracownikiem, iż „na siłę” starano się zgromadzić różne sytuacje jej dotyczące z przeszłości (i to często odległej) i wykorzystać to bez weryfikacji.”

W kwestii konstruktywnej krytyki i zgłaszania uwag do procedur aptecznych przez personel, Sąd wyraził jednoznaczną ocenę:

„Fakt, iż powódka była asertywna i wykazywała własną inicjatywę nie może dla niej stanowić okoliczności obciążającej. Sygnalizacja problemów w pracy, była rezultatem jej odpowiedzialności i chęci polepszenia organizacji pracy, czego pracodawca nie powinien odbierać jako „wchodzenie w niepotrzebne dyskusje”.”

Wnioski dla branży aptecznej…

Wyrok Sądu Rejonowego w Rybniku to istotny sygnał dla właścicieli sieci aptek oraz kadry zarządzającej. Orzeczenie to jasno definiuje granice odpowiedzialności pracowniczej w aptekach:

  1. Pracodawca odpowiada za organizację pracy: jeżeli sieci aptecznej nie udaje się zapewnić wystarczającej obsady osobowej lub personelu pomocniczego, wszelkie wynikające z tego opóźnienia w zwrotach czy trudności techniczne nie mogą być podstawą do wyciągania konsekwencji dyscyplinarnych wobec personelu.
  2. Krytyka organizacji to nie niesubordynacja: Zgłaszanie uwag przez farmaceutów i techników w zakresie ulepszenia procedur (np. zwrotów leków, gospodarki odpadami) jest przejawem dbałości o placówkę, a nie kwestionowaniem poleceń przełożonych.
  3. Fikcja procedur BHP: Wyznaczanie pracownikom obowiązków bez zapewnienia im odpowiednich narzędzi (np. sprawnych niszczarek dokumentów czy legalnego i bezpiecznego ciągu utylizacji odpadów) obciąża wyłącznie podmiot prowadzący aptekę.
  4. Monitoring i podsłuchy nie zastąpią zarządzania: Instalowanie podsłuchów przy okienkach i wywieranie presji na personel w warunkach głębokiego deficytu kadrowego prowadzi do destrukcji zespołu i nie obroni przed sądem bezpodstawnych zarzutów stawianych zwalnianym pracownikom.
Idź do oryginalnego materiału