Pierwsze w regionie. Trzy nowoczesne zabiegi urologiczne w Szpitalu w Ostródzie

razemztoba.pl 1 dzień temu

Pododdział Urologii Szpitala w Ostródzie jako pierwszy w regionie wprowadza trzy małoinwazyjne procedury: nieodwracalną elektroporację (IRE) raka stercza, laserowe wyłuszczenie gruczolaka prostaty metodą mini-ThuFLEP z cyfrowym endoskopem oraz RIRS – kruszenie kamieni w nerce laserem tulowym TFL z pompą Tidor, która stale kontroluje ciśnienie wewnątrz nerki.

Wszystkie trzy zabiegi wykonuje się bez nacięcia skóry lub przez nakłucie, a pacjent zwykle wraca do domu po krótkim pobycie w szpitalu. Pacjenci są leczeni w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia.

Zabiegi wykonuje zespół urologów Pododdziału Urologii: Marek Zawadzki, Krzysztof Kodrycki, Wojciech Lewandowski i Tomasz Kazik. Ostródzka urologia już wcześniej wprowadziła m.in. mikrofalową ablację raka prostaty oraz leczenie zwężeń moczowodu i cewki moczowej balonami pokrytymi lekiem.

Nieodwracalna elektroporacja (IRE) raka stercza

IRE to leczenie ogniskowe raka prostaty. Lekarz niszczy tylko obszar zajęty przez nowotwór, a reszta gruczołu pozostaje nienaruszona. Przez skórę krocza wprowadza się cienkie elektrody igłowe. Generator wysyła przez nie bardzo krótkie impulsy prądu o wysokim napięciu. Impulsy otwierają w błonach komórek nowotworowych trwałe pory, przez co komórki obumierają.

Metoda nie działa ciepłem. Dlatego oszczędza naczynia krwionośne, nerwy odpowiedzialne za erekcję, cewkę moczową i zwieracz. Elektrody umieszcza się precyzyjnie dzięki fuzji obrazów: wcześniejszy rezonans magnetyczny nakłada się na obraz USG w czasie rzeczywistym, a system pokazuje guz w trójwymiarowym modelu prostaty.

Zabieg jest przeznaczony dla wybranych mężczyzn z rakiem ograniczonym do prostaty, o niskim lub pośrednim ryzyku, z ogniskiem dobrze widocznym w rezonansie. O kwalifikacji decyduje urolog po analizie biopsji i badań obrazowych. Po zabiegu pacjent pozostaje pod regularną kontrolą PSA i rezonansu magnetycznego.

– W leczeniu ogniskowym najważniejsze są adekwatna kwalifikacja i dokładne zaplanowanie zabiegu. Celujemy w ognisko widoczne w rezonansie, a nie w cały gruczoł. Dzięki temu pacjent ma szansę zachować trzymanie moczu i sprawność seksualną, które po radykalnej operacji często są zagrożone – mówi lek. med. Marek Zawadzki, urolog współprowadzący Pododdział Urologii Szpitala w Ostródzie.

Mini-ThuFLEP z cyfrowym endoskopem

Mini-ThuFLEP to laserowe wyłuszczenie łagodnego rozrostu prostaty, częstej przyczyny kłopotów z oddawaniem moczu u starszych mężczyzn. Lekarz wprowadza endoskop przez cewkę moczową, więc skóra nie jest nacinana. Laser tulowy oddziela cały gruczolak od torebki prostaty, a następnie usuwa się go z pęcherza. Przedrostek „mini” oznacza cieńszy instrument niż w klasycznej wersji zabiegu, co oszczędza cewkę moczową.

Zespół pracuje cyfrowym endoskopem, który przekazuje na monitor obraz w wysokiej rozdzielczości. Lepszy obraz ułatwia precyzyjne prowadzenie lasera wzdłuż granicy gruczolaka i ochronę zwieracza.

Metoda sprawdza się także przy bardzo dużej prostacie, którą dawniej usuwano w otwartej operacji. Laser tulowy jednocześnie tnie i tamuje krwawienie. Cewnik zwykle usuwa się po jednym, dwóch dniach, a usunięta tkanka trafia do badania histopatologicznego.

Wytyczne Europejskiego Towarzystwa Urologicznego wymieniają laserowe wyłuszczenie prostaty jako alternatywę dla klasycznej elektroresekcji (TURP) i operacji otwartej.

– Wyłuszczamy cały gruczolak, a nie tylko jego fragment. Dlatego efekt jest trwały, a ryzyko ponownego zabiegu w kolejnych latach jest bardzo małe. Cyfrowy endoskop daje nam obraz, jakiego wcześniej nie mieliśmy – dodaje lek. med. Marek Zawadzki.

RIRS laserem TFL z pompą Tidor

RIRS to usuwanie kamieni z nerki bez żadnego nacięcia. Przez cewkę moczową, pęcherz i moczowód lekarz wprowadza do nerki giętki ureterorenoskop. Laser tulowy TFL rozbija kamień na drobny pył, który wypłukuje się z nerki.

Nowością w Ostródzie jest połączenie lasera z pompą Tidor. Pompa podaje płyn do płukania i jednocześnie go odsysa, a przez cały zabieg mierzy ciśnienie wewnątrz nerki. Gdy ciśnienie zbliża się do ustawionej granicy, urządzenie samo zmniejsza przepływ. Ssanie przez koszulkę dostępową usuwa pył i odłamki na bieżąco, więc lekarz lepiej widzi pole zabiegu.

Nadmierne ciśnienie w nerce podczas zabiegu może sprzyjać gorączce i zakażeniom. Stała kontrola ciśnienia ma zmniejszać to ryzyko i pozwalać skuteczniej usuwać kamienie w jednym zabiegu. Pacjent zwykle opuszcza szpital następnego dnia.

– Ciśnienie wewnątrznerkowe to temat, któremu poświęcam pracę naukową. Do niedawna podczas RIRS nie znaliśmy jego wartości. Dziś widzimy je na ekranie w każdej sekundzie zabiegu i możemy reagować, zanim stanie się groźne dla pacjenta – wyjaśnia lek. med. Marek Zawadzki.

Idź do oryginalnego materiału