Pieniędzy z NFZ jest za mało, będzie źle. - Kolejki na psychiatrii wydłużyły się absurdalnie

portalplock.pl 2 godzin temu

W ochronie zdrowia brakuje pieniędzy i nie jest to już żadna tajemnica. Od kilku miesięcy Narodowy Fundusz Zdrowia nie finansuje już nadwykonań w diagnostyce obrazowej, czyli badaniach endoskopowych, rezonansach magentycznych i tomografiach komputerowych. Od kilku lat był też problem z pokryciem podwyżki dla pracowników ochrony zdrowia, którą nakazuje ustawa. To znaczy ustawa teoretycznie nakazuje podwyższać płace pracownikom na etacie, ale realia się takie, iż wcześniej czy później podwyżki dostaną wszyscy.

Placówki ochrony zdrowia są finansowe przez NFZ na podstawie kontraktów. Placówka zawiera kontrakt na wykonanie określonej liczby procedur medycznych, np. operacji wyrostka robaczkowego czy wstawienia endoprotezy. Są też oczywiście świadczenia nielimitowane, jak np. porody. Każda procedura to określona liczba punktów - tym jak wyceniana jest dana procedura zajmuje się Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. Rządzący szpitalami od dawna wskazują, iż część procedur jest bardzo nieopłacalna, z kolei część procedur jest wyceniana aż za bardzo korzystnie. Mówiąc wprost: są gałęzie medycyny, które się szpitalom opłacają i są takie, które się nie opłacają. Ktoś może zapytać jaki to ma sens, ale to już zostawiamy rządzącym.

https://portalplock.pl/wiadomosci/wynagrodzenia-w-ochronie-zdrowia-rosna-od-1-lipca-w-ciagu-5-lat-place-wzrosly-dwukrotnie/OkBtDbF6SFkhnmGFaOZR

NFZ przedstawił wycenę

W Polsce NFZ jest monopolistą. Placówki nie mogą zawrzeć kontraktu z innym podmiotem publicznym, bo go po prostu nie ma. I jak przystało na monopolistę, z NFZ nie ma negocjacji. Wycena czy kontrakt jest przedstawiana i już. Placówka musi go po prostu zaakceptować. To znaczy może go nie zaakceptować, ale wtedy po prostu nie będzie miała kontraktu, czyli pieniędzy.

Jak mówi nam Marek Stawicki, prezez PZOZ-u, propozycja NFZ w przypadku tej placówki zakłada wzrost wyceny świadczeń o ok. 2 proc. Przypomnijmy, iż medycy dostali 8,8 proc.

- Całościowo koszty wzrosną, na samych tylko wynagrodzeniach, pewnie o 4 procent, plus kontrakty - jeszcze nie wiem ile to będzie dokładnie. Nominalnie to będzie około 600 tys. złotych miesięcznie. jeżeli ustawodawca wprowadza jakieś rzeczy, które kosztują, to powinien to pokryć. choćby przy pokrętnej logice, iż pracownicy kontraktowi podwyżek nie dostają, to nie pokrywa choćby połowy - mówi Marek Stawicki.

Jak mówi prezes, optymalizacji kosztów już trudno szukać.

- Mogę zamknąć oddział i wtedy zetnę koszty dość znacznie. Mógłbym wybrać jeden oddział, który jest deficytowy, ale rozumiem, iż nie taka jest idea podwyżek. Nie jestem w stanie "wyskrobać" tych 3 mln w skali roku. Proszę pamiętać, iż 80 procent moich kosztów nie podlega optymalizacji - co do zasady są normatywy na pielęgniarki, lekarzy. Wszyscy mają wynagrodzenia z tabeli, którą przedstawia minister. Ja mogę tylko pomnożyć jedno przez drugie - mówi Stawicki.

Póki co problem dotyka pacjentów na psychiatrii. System się załamuje.

- Kolejki wydłużył się dramatycznie. Poradnia zdrowia psychicznego na Reja robiła 170 proc. kontraktu. NFZ w pełni płaci tylko za 100 proc. kontraktu, w reszcie za 40 proc. procedury, czyli znacznie poniżej kosztów. Musieliśmy to ograniczyć do kontraktu, więc 70 proc. pacjentów trzeba było po prostu przepisać. Kolejki nie były krótkie, a teraz zrobiły się absurdalnie długie. Kolejka do lekarza psychiatry jest liczona w latach - mówi prezes PZOZ-u.

Można spodziewać dalszych nieciekawych informacji w sprawie ochrony zdrowia.

Idź do oryginalnego materiału