REKLAMA
Kończyłem technikum mechaniczne na kierunku budowa maszyn. Pewnego dnia w Wadowicach zobaczyłem billboard z informacją, iż studium medyczne prowadzi nabór na wydział położniczy. Pomyślałem, dlaczego by nie spróbować. Do tej pory nie wiem, co mną kierowało, bo jako mały chłopiec nie bawiłem się lalkami, ani nie robiłem zastrzyków misiom- powiedział w rozmowie z "Gazetą Krakowską". Mężczyzna zdecydował się na naukę, jednak nie ukrywał, iż łatwo nie było. I nie chodzi tylko o to, iż musiał przyswoić nową wiedzę, ale w czasach PRL-u, żeby się przebranżowić, trzeba było dostać zgodę urzędników. Finalnie wszystko się udało i w 1993 r. pan Grzegorz ukończył szkołę pielęgniarek i położnych oraz uzyskał prawo do wykonywania nowego zawodu.
Zobacz wideo
Dr Wojciech Falęcki opowiedział o cesarskim cięciu, a ratowniczka Ada Cienkusz radzi, jak udzielić dziecku pierwszej pomocy
Jak reagują pacjentki na widok położnego?Wiele kobiet jest zaskoczonych, gdy dowiadują się, iż opiekuje się nimi położny, a nie położna. Często są przekonane, iż mają do czynienia z lekarzem. Reagują jednak bardzo pozytywnie.Co interesujące pierwszy poród pan Grzegorz odebrał w… karetce. Jak to się stało? – To były czasy kiedy kobieta mogła wezwać karetkę gdy zaczynała się akcja porodowa. I właśnie ja w takiej karetce, pamiętam, iż był to jeszcze stary polonez, do rodzącej kobiety pojechałem. Od razu decyzja zapadła, iż zabieramy panią do szpitala. Jednak, gdy przejechaliśmy przez przejazd kolejowy, być może te wstrząsy przyspieszyły akcje, pani zaczęła rodzić. Wiedzieliśmy, iż nie zdążymy jej dowieźć. Kazałem zjechać na pobocze i niedługo później na świecie pojawiła się dziewczynka – wspominał położny w rozmowie z "Super Expressem". Przyznał, iż była to wyjątkowa chwila w jego życiu i właśnie wtedy zrozumiał, iż naprawdę chce się zajmować odbieraniem porodów.Początki nie były jednakłatwe. Miał problemu ze znalezieniem pracy w szpitalu, a gdy to się udało - koleżanki po fachu patrzyły na niego z nieufnością. Dziś jest zupełnie inaczej, ma ze wszystkimi dobry kontakt i potrafi sprawić, iż pacjentki nie czują się skrępowane jego obecnością, ufają mu i chętnie współpracują.
Przez lata położny z krakowskiego szpitala odebrał mnóstwo porodów. Jeden z nich, ten w 2023 roku był bez wątpienia wyjątkowy. Dlaczego? Otóż właśnie wtedy, pan Grzegorz uczestniczył w przyjściu na świat… swojego wnuka!Gdy maluch jest już na świecie, bywa, iż czuję się wyczerpany. Jednak wyraz zmęczonej twarzy rodzącej, która pierwszy raz widzi swoje dziecko, rekompensuje wszystko. To wyjątkowa chwila, którą trudno opisać, a łzy same płyną - mówił pan Grzegorz w rozmowie z dziennikarzem "Gazety Krakowskiej". - W szczególny sposób doświadczyłem tego w ubiegłym roku, kiedy powitałem na świecie swojego pierwszego wnuka - dodał. Gdy dziecko podrośnie i powie innym, iż pomógł mu przyjść na świat jego dziadek, z pewnością wiele osób nie będzie chciało w to uwierzyć!Co myślisz o zawodzie położnego? Zachęcamy do komentowania, możesz też pisać: [email protected]. Zapewniamy anonimowość.














