Okiem naczelnego: Świat kobiet widziany z jednego męskiego fotela

razemztoba.pl 1 dzień temu

Kobiety w moim życiu są od zawsze. I nie jest to żadna kurtuazyjna formułka, którą wypada zacząć felieton z okazji 8 marca. To po prostu fakt. Mimo iż mam dwóch braci, to jakoś tak się ułożyło, iż niemal całe życie spędzałem w kobiecym towarzystwie. W szkołach i na studiach większość stanowiły kobiety. Moi szefowie w zdecydowaniej więszości, to również kobiety. choćby kiedy zaczynałem swoją przygodę w redakcji Razem z Tobą, byłem jedynym mężczyzną w zespole. Na cztery osoby – trzy kobiety i jeden trochę zagubiony w tym świecie facet czyli ja.

I powiem szczerze: jakoś nigdy mi to specjalnie nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie. Przez lata obserwowałem kobiety w bardzo różnych rolach – jako koleżanki z ławki, studentki, szefowe podejmujące trudne decyzje, dziennikarki zmagające się z codziennością redakcji, a przede wszystkim jako matki. I chyba właśnie dzięki temu patrzę dziś na Dzień Kobiet trochę inaczej niż przez pryzmat tulipana kupionego naprędce w osiedlowej kwiaciarni.

Marzec jest w ogóle ciekawym miesiącem. Jeszcze trochę zimowy, już trochę wiosenny. To moment przejścia. Podobnie jak maj – miesiąc, w którym obchodzimy Dzień Matki. Te dwa miesiące mają ze sobą więcej wspólnego, niż mogłoby się wydawać. Nie tylko dlatego, iż oba zaczynają się na literę „m” i mają po trzydzieści jeden dni. Łączy je coś znacznie ważniejszego.

W marcu świętujemy kobiety. W maju – matki. A przecież jedno z drugim jest nierozerwalnie związane: każda matka jest kobietą i każda kobieta może być matką – choć oczywiście życie bywa bardziej skomplikowane niż najprostsze definicje.

I kiedy tak patrzę na kobiety, które spotkałem w swoim życiu, mam czasem wrażenie, iż współczesny świat próbuje im powiedzieć: kim powinny być, jak mają wyglądać, jak pracować, jak żyć, jak myśleć a na końcu jak bardzo powinny być „nowoczesne”.

Tylko iż kobiety, które znam, nigdy nie potrzebowały instrukcji obsługi. Były i są ambitne, kiedy trzeba. Twarde, gdy sytuacja tego wymaga. Czułe, kiedy ktoś obok potrzebował wsparcia. I – co dziś chyba coraz rzadziej się mówi – mają w sobie ogromną siłę w byciu… sobą. Nie w udowadnianiu światu za wszelką cenę, iż są takie same jak mężczyźni. Bo nigdy takie same nie były i w tym całe szczeście. Świat jest znacznie ciekawszy właśnie dlatego, iż kobiety i mężczyźni się różnią. Dlatego, iż patrzymy na rzeczywistość z różnych perspektyw i inaczej reagujemy, inaczej przeżywamy, inaczej rozwiązujemy problemy.

Mam czasem wrażenie, iż gdzieś w tym pędzie za trendami, ideologiami i kolejnymi modami próbujemy tę różnorodność spłaszczyć. Jakby ktoś chciał udowodnić, iż najlepszym sposobem na szczęście jest bycie kimś innym, niż się jest. A przecież kobiety od wieków udowadniały swoją siłę bez żadnych manifestów.

Wystarczy spojrzeć na matki, które potrafią przez lata stawiać potrzeby dzieci ponad własne. Na kobiety, które godzą pracę zawodową z domem. Na te, które opiekują się bliskimi, kiedy inni już nie mają siły. Na te, które po cichu dźwigają na swoich barkach znacznie więcej, niż ktokolwiek przypuszcza. I robią to często bez fanfar, bez nagłówków w gazetach i bez wielkich słów. Może właśnie dlatego należy im się ogromny szacunek i ukłony.

Dlatego z okazji Dnia Kobiet chciałbym powiedzieć coś, co być może zabrzmi trochę przewrotnie. Drogie Panie, nie musicie nikogo doganiać ani niczego udowadniać. Nie musicie i nie wpisujcie się w kolejne społeczne mody, które zmieniają się szybciej niż pory roku. Świat od dawna nie potrafi się bez Was obejść. Piszę to, nie nie dlatego, iż tak wypada 8 marca. Po prostu tak jest.

Dlatego wszystkim kobietom – tym z mojego życia i tym, które czytają te słowa – życzę dziś jednego: żebyście pozostały sobą. Bo właśnie wtedy jesteście najważniejsze i najpiękniejsze. Zarówno dla swoich bliskich, ale również dla całego świata.

Idź do oryginalnego materiału