Do 4 950 zł brutto miesięcznie wzrośnie płaca minimalna od 2027 roku. Eksperci oceniają, iż podwyżka jest konieczna, akceptowalna przez pracodawców, choć niekoniecznie okaże się wystarczająca dla pracowników.
W połowie września w Dzienniku Ustaw opublikowano Rozporządzenie Rady Ministrów dotyczące wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę od 1 stycznia 2027 roku. Rząd ustalił, iż płaca minimalna wzrośnie o 3 procent, czyli z 4 806 do 4 950 zł brutto. Netto będzie to 3 704 zł, a więc o 98 zł więcej niż w 2026 roku.
Karol Kaczmarski, wiceprezes Świętokrzyskiego Związku Pracodawców Prywatnych Lewiatan ocenia, iż zmiana pokrywa się z oczekiwaniami przedsiębiorców.
– Jest ona odpowiedzią na poziom inflacji w Polsce, ale też znacząco nie eskaluje kosztów prowadzenia działalności gospodarczej. Trzeba też pamiętać, iż wzrost pensji minimalnej generuje wzrost innych wynagrodzeń, ponieważ rośnie presja płacowa na innych stanowiskach pracy – zaznacza w rozmowie z Radiem Kielce Karol Kaczmarski.
Zmiana płacy minimalnej oznacza także wzrost innych składowych wynagrodzenia. Od niej bowiem uzależniona jest wysokość, m.in., dodatków, odpraw czy niektórych składek ZUS.
Dr hab. Sławomir Pastuszka, ekonomista i prof. UJK w Kielcach ocenia, iż w przypadku firm obciążenie odczują przede wszystkim mikroprzedsiębiorstwa zatrudniające do 9 osób. Zauważa też, iż pensja minimalna dotyczy dość dużej grupy polskiego społeczeństwa.
– W Polsce ok. 12 procent zatrudnionych zarabia na poziomie najniższej krajowej. W większym stopniu dotyczy to kobiet niż mężczyzn. Wzrost wynagrodzenia minimalnego pozwala tym osobom na zabezpieczenie podstaw konsumpcyjnych na poziomie podobnym do tegorocznego – podkreśla Sławomir Pastuszka.
Jeśli jednak inflacja będzie wyższa niż przewidywane 3 procent, wtedy zaproponowana wartość płacy minimalnej spowoduje, iż grupa zarabiająca w kraju najmniej będzie relatywnie uboższa w stosunku do minionych lat.
Zwykła inflacja (CPI) w sierpniu 2026 r. wyniosła 3,4 proc. podał we wtorek GUS.








