Sprawa rozpoznawana przez Sąd Okręgowy w Gdańsku dotyczyła sporu między dwiema spółkami oferującymi produkty dostępne w aptekach. Jedna firma zarzuciła drugiej naruszenie praw do znaku towarowego. Twierdziła również, iż stosowane oznaczenie może wprowadzać klientów w błąd co do pochodzenia produktu. Zdaniem powoda podobieństwo nazw mogło prowadzić do pomyłek po stronie odbiorców.
Sąd nie podzielił tej argumentacji. W uzasadnieniu zwrócił uwagę nie tylko na różnice pomiędzy nazwami i opakowaniami produktów. Podkreślił także specyfikę sprzedaży prowadzonej w aptekach.
Farmaceuta jako element systemu bezpieczeństwa
Analizując ryzyko pomylenia produktów, sąd odniósł się do modelu przeciętnego konsumenta. Wskazał, iż przy zakupie preparatów dostępnych w aptekach istotną rolę odgrywają osoby posiadające fachową wiedzę.
– Ze względu na dystrybucję produktów za pośrednictwem aptek w dokonywaniu wyboru przez konsumenta uczestniczy pracownik apteki, zwykle farmaceuta, który jako osoba odpowiednio przygotowana i zaznajomiona z ofertą produktów wpływa na zmniejszenie ryzyka konfuzji – czytamy w uzasadnieniu.
Zdaniem sądu udział farmaceuty ogranicza ryzyko pomyłki choćby wtedy, gdy produkty mają podobne przeznaczenie lub ich nazwy zawierają zbliżone elementy.
Nie tylko sprzedaż, ale także doradztwo
W tym fragmencie uzasadnienia zwraca się uwagę na coś, co dla farmaceutów jest codziennością. Nie zawsze jednak znajduje to odzwierciedlenie w publicznej debacie. W przeciwieństwie do zwykłych punktów sprzedaży apteka nie jest miejscem, w którym pacjent sam podejmuje decyzję zakupową.
W wielu przypadkach to właśnie farmaceuta odpowiada na pytania dotyczące działania produktu, jego przeznaczenia czy sposobu stosowania. Często wskazuje również możliwe alternatywy. W praktyce uczestniczy więc w procesie podejmowania decyzji przez pacjenta, a nie tylko realizuje jego wybór.
Sąd zwrócił uwagę także na inną kwestię. Uznał, iż osoby kupujące produkty związane ze zdrowiem zwykle zachowują większą ostrożność niż przeciętni konsumenci. W połączeniu z obecnością farmaceuty dodatkowo ogranicza to ryzyko pomylenia produktów.
Sąd nie dopatrzył się ryzyka wprowadzenia pacjentów w błąd
Ostatecznie sąd uznał, iż podobieństwo pomiędzy spornymi oznaczeniami nie jest na tyle duże, by mogło prowadzić do pomyłek po stronie pacjentów. W ocenie sądu różnice wizualne, fonetyczne i graficzne pozwalają przeciętnemu odbiorcy odróżnić oba produkty.
Znaczenie miał także fakt, iż produkty trafiają do pacjentów za pośrednictwem aptek. W procesie wyboru uczestniczy bowiem osoba posiadająca fachową wiedzę. Z tego powodu sąd oddalił roszczenia dotyczące naruszenia znaku towarowego i czynów nieuczciwej konkurencji.
W uzasadnieniu znalazło się również jednoznaczne stwierdzenie dotyczące roli farmaceutów. Sąd wskazał, iż farmaceuta pomaga ograniczać ryzyko pomyłek po stronie pacjentów. To interesujący przykład tego, jak znaczenie farmaceutów postrzega nie tylko środowisko zawodowe i ustawodawca, ale również wymiar sprawiedliwości.















