W spotkaniu 25. kolejki IV ligi podkarpackiej drużyna Ekoball Stal Sanok zafundowała swoim kibicom prawdziwy rollercoaster. Choć sanoczanie przegrywali już 0:2, pokazali wielki charakter, odwracając losy spotkania w samej końcówce spotkania.
[caption id="attachment_797284" align="aligncenter" width="1030"]
fot. arch. Jakub Radożycki[/caption]
Sobotnie starcie z Czeluśnicą nie zaczęło się zgodnie z planem trenera Pawła Jaślara. Goście grali bardzo ambitnie i skutecznie punktowali błędy gospodarzy. Do przerwy przyjezdni prowadzili 1:0, a gdy w 69. minucie podwyższyli prowadzenie na 2:0, sytuacja Stali wydawała się beznadziejna.
Sygnał do odrabiania strat przyszedł w 77. minucie. Po niefortunnej interwencji zawodnika gości, który zaliczył trafienie samobójcze, sanoczanie złapali kontakt i ruszyli do ataku.
W 90. minucie stan rywalizacji wyrównał Damian Kotecki. To jednak nie był koniec emocji. Gdy sędzia doliczył dodatkowy czas gry, Stal poszła za ciosem. W siódmej minucie doliczonego czasu bohaterem Sanoka został Mateusz Błażowski, który celnym trafieniem ustalił wynik meczu na 3:2. Stal pokazała ogromny charakter i zainkasowała niezwykle cenne trzy punkty.
Ekoball Stal Sanok – LKS Czeluśnica 3:2 (0:1)
Sabik (sam.) 77', Kotecki 90', Błażowski 90+7'.
Ekoball Stal: Półkoszek – Nowak, Suszko, Tabisz (Błażowski 53' ), Bobowski (Jajko 66' ) – Ząbkiewicz (Gacek 46'), Mateja, Pelczarski (Koczera 78'), Słysz – Kogut, Kotecki.
Trener: Paweł Jaślar.
[caption id="attachment_797286" align="alignnone" width="1034"]
fot. arch. Jakub Radożycki[/caption] 













