Tytułowa „cebula” stała się tu genialną metaforą. Jak mówi sam autor, Radomir Bachar, przy krojeniu cebuli można płakać bez wstydu. Zapach staje się przykrywką, za którą mężczyzna może w końcu ukryć łzy, na które społeczeństwo rzadko mu
pozwala.Między siłą a wrażliwościąSpektakl trwający 40 minut był odważną próbą zmierzenia się z męskością, o której na co dzień często się milczy. Poprzez niezwykłą symbolikę ciała, ruch i taniec, aktor pokazał wewnętrzny dysonans współczesnego pokolenia mężczyzn. Z jednej strony, wdrukowane od dziecka hasła: „chłopaki nie płaczą”, „bądź twardy”, „bądź opoką”. Z drugiej, ogromna potrzeba bliskości, autentyczności i prawo do bycia sł
abym.Radomir Bachar poruszył tematy, które wielu z nas zamiata pod dywan. Mówił o trudnych relacjach syna z ojcem i o dramacie ojców we współczesnym świecie, którzy w obliczu rozpadu związków często mają drastycznie ograniczone prawa do kontaktu z własnymi dzieć
mi.Osobiste wyznanie na scenieTo, co najmocniej uderzyło publiczność, wydarzyło się jednak po zgaśnięciu świateł. Tradycją spotkań z cyklu KKoFFeina jest wspólny czas aktora z widownią. To właśnie wtedy dowiedzieliśmy się, iż to, co widzieliśmy na scenie, nie było tylko grą aktorską. To była autentyczna historia Radomira, który otwarcie opowiedział o swoich doświadczeniach. Między innymi o trudnych chwilach w relacjach i bolesnej utracie kontaktu z synem. Ta szczerość sprawiła, iż spektakl zyskał zupełnie nowy, głęboko ludzki
wymiar.Burzliwa dyskusja: Czy współcześni mężczyźni są „miękcy”?Wieczór nie obył się bez kontrowersji, co tylko dowodzi, jak bardzo potrzebujemy takich tematów. Podczas dyskusji z widowni padł głos sugerujący, iż spektakl pokazuje „miękką i nieudolną” stronę obecnego pokolenia, a starsze generacje nie miały takich problemów. Oczywiście była to opinia męż
czyzny.Większość publiczności stanęła jednak w obronie artysty. Padły ważne słowa o tym, iż to, co kiedyś nazywano „twardością”, często było po prostu tłumieniem emocji, które dziś prowadzi do męskiej depresji i kryzysów. Przyznanie się do bólu nie jest słabością , jest najwyższą formą odwagi.„Przypowieść o krojeniu cebuli” w DK Lech pokazała, iż Kędzierzyn-Koźle potrzebuje sztuki, która nie boi się zadawać trudnych pytań. Wielkie brawa dla Kingi Dębskiej za sprowadzenie tak wartościowego projektu do naszego miasta. Bez wątpienia to był wieczór, który wielu z nas zapamięta na długo.