Skutki wprowadzenia limitów na operacje zaćmy będą niekorzystne dla pacjentów z zaćmą. Wydłuży się czas oczekiwania na zabiegi, a co za tym idzie więcej będzie powikłań i dłuższa rekonwalescencja. Pogorszenie widzenia pływa również na znacznie gorszy standard życia osoby z zaćmą
– Ja bym zalecał dużą rozwagę przy wprowadzaniu limitów na leczenie szpitalne zaćmy. Ten próg, od którego my kwalifikujemy do operacji jest już „wyśrubowany”. To jest ostrość wzroku na poziomie 0,6. W mojej ocenie nie powinno się zwiększać jeszcze opóźnień, i proponować jakichś mechanizmów, które by wpływały na wydłużenie czasu oczekiwania na zabiegi. Pacjenci jeżeli będą czekać zbyt długo, wówczas wzrośnie z jednej strony ryzyko operacji, ponieważ będą operowani w stadiach bardziej zaawansowanej choroby – przekonuje prof. Robert Rejdak, prezes Stowarzyszenia Chirurgów Okulistów Polskich.
Okres oczekiwania może spowodować również wystąpienie większej wypadkowości, zwiększenie występowania depresji, demencji, czyli takiej wielochorobowości związanej też z gorszym widzeniem.
– Dzięki operacji przywracamy często w 100% wzrok i sprawność zawodową, społeczną. Stąd z dużym niepokojem obserwujemy te zapowiedzi i plany – kontynuuje prof. Robert Rejdak,
Planowane zmiany mają być kolejnym sposobem na znalezienie oszczędności w NFZ-cie i zasypanie ogromnej finansowej dziury w budżecie. W Polsce rocznie wykonywanych jest około 350 tys. operacji zaćmy. w tej chwili czeka się na nią kilka miesięcy, w niektórych ośrodkach choćby ponad pół roku.
Olka Mazur












