1080, czyli flagowy model marki New Balance, w tym roku przeszedł małą metamorfozę. Jak zmieniły się odczucia podczas biegu względem poprzedniej wersji v14? Czy przez cały czas poleciłabym ten model wszystkim, którzy szukają czegoś na start? I czy 1080 to naprawdę must have w szafie każdego biegacza? O tym w poniższej recenzji.
O technicznych aspektach tego buta przeczytacie w recenzji Darka. To on jest specem od nazewnictwa pianek, zastosowanych technologii i merytorycznego wyjaśnienia, co dokładnie uległo zmianie. Ja natomiast chciałabym napisać tę recenzję do osób, które nie znają się aż tak na specyfikacji modeli, a po prostu szukają buta, który będzie towarzyszył im w przygodzie zwanej bieganiem. Zapraszam.

Zacznę od tego, iż praktycznie każda marka biegowa ma dziś w swojej ofercie modele do luźnych rozbiegań, buty na pierwsze treningi, na mocniejsze tempa, modele uniwersalne, lżejsze, cięższe, z większą amortyzacją na długie wybiegania albo dla nieco cięższych biegaczy. Są też buty do interwałów z płytką (PEBA, karbonową, szklaną i innymi wynalazkami), treningowo-startowe, startowe, startowe na maraton czy na szybkie 5 km. Szaleństwo, prawda? Można się w tym wszystkim pogubić. Chociaż przyznam, iż sama teoria – co, po co i dlaczego, bardzo mnie interesuje i o butach mogłabym rozmawiać godzinami.
Nie ma co ukrywać, każdy z nas ma inne upodobania, inną wagę, technikę biegu, cele i tempo. Teoretycznie więc nie powinno się niczego polecać w ciemno, bo każdy może mieć zupełnie inne odczucia względem tego samego modelu. Jest jednak jeden typ buta biegowego, który sprawdzi się u większości osób. W przypadku marki New Balance będzie to właśnie model 1080, o którym dziś opowiem.
Dlaczego 1080 jest tak powszechny?
Bo jest po prostu uniwersalny. I nie chodzi o to, iż zrobisz w nim absolutnie wszystko – bo nie. Na jednych jednostkach sprawdzi się lepiej, na innych trochę gorzej. Ale zastosowanie tego modelu może być zupełnie inne w zależności od tego, jakim typem biegacza jesteś. Dla jednej osoby będzie idealnym butem na początek przygody z bieganiem, dla drugiej – świetnym kompanem codziennych rozbiegań. Dla cięższego biegacza będzie komfortowym modelem z dużą amortyzacją, a dla lżejszego świetną opcją do regeneracji.

Czego możesz spodziewać się po 1080, gdy:
Zaczynasz przygodę z bieganiem
Model New Balance Infinion 1080 v15 może stać się Twoim najlepszym przyjacielem. Dlaczego? Pianka zastosowana w tym modelu jest bardzo podatna i komfortowa. Co to adekwatnie znaczy? Zatopisz się w niej, ale nie utoniesz. W porównaniu do wersji v13 czy v14 jest odrobinę twardsza, ale przez cały czas to typowy „poduszkowiec”. Poczujesz komfort, jakbyś biegał po miękkiej nawierzchni. Jestem wręcz przekonana, iż po założeniu tych butów zaczniesz podskakiwać po domu, choćby jeżeli będziesz mieć do dyspozycji całe dwa metry kwadratowe.


Stopa jest otulona z każdej strony, jest miękko pod spodem, komfortowo od góry, z przyjemnie dopasowaną cholewką. A mimo to but przez cały czas pozostaje zgrabny i „lekki” w odczuciu. Co ważne, przy całej tej amortyzacji wciąż daje stabilne oparcie. Dzięki temu Twoje pierwsze kilometry będą po prostu przyjemniejsze, a Ty zamiast myśleć o butach, skupisz się na pokonywaniu coraz dłuższych dystansów.
Jesteś nieco cięższym biegaczem
Wysoka amortyzacja modelu 1080 v15 sprawi, iż będziesz czuć się bezpiecznie choćby wtedy, gdy Twoja technika nie jest idealna albo naturalnie lądujesz bardziej na pięcie. Duża ilość komfortowej pianki Infinion sprawia, iż każdy krok jest miękki i przyjemny, a podłoże nie wydaje się twarde czy „bijące” po nogach. Dodatkowo nowe rozwiązania zastosowane w tym modelu poprawiają stabilność biegu, co przy większej wadze naprawdę ma znaczenie.

Biegasz już długo, ale nie generujesz zawrotnych prędkości
To wszystko, o czym pisałam wyżej, czyli komfort, miękkość i wygoda, przez cały czas dotyczy również Ciebie. Ale tutaj dochodzi jeszcze jedna rzecz: ten but naprawdę potrafi przyspieszyć, jeżeli tego potrzebujesz. Może nie pobiegniesz w nim rekordowego sprintu, ale jeżeli robisz interwały w tempie 4:30–5:00 min/km, to 1080 spokojnie sobie z tym poradzi. Pianka będzie wystarczająco responsywna, odda część energii z kroku i pozwoli Ci przyspieszyć bez poczucia walki z butem. Komfortowo, płynnie i bez niepotrzebnego wysiłku. Fajnie, prawda?
Twoje ulubione treningi to long runy
Nie znam wielu modeli, które po 20 kilometrach przez cały czas są tak komfortowe i jednocześnie nie robią krzywdy nogom. Miękka, przewiewna cholewka, zintegrowany język, wygodny zapiętek i but, który mimo dużej amortyzacji nie wydaje się przesadnie ciężki. Do tego potrafi oddać trochę energii wtedy, gdy trasa lub noga pozwala przyspieszyć.


Szykujesz się do maratonu, ale sam dystans jest dla Ciebie większym wyzwaniem a wynik nie ma znaczenia? New Balance 1080 v15 będzie naprawdę świetnym wyborem zarówno na długie treningi, jak i sam start.
Biegasz już długo i szybko, więc po co Ci taki model?
Właśnie po to, żeby czasem zwolnić. Żeby dać nogom odpocząć, odpuścić i faktycznie zregenerować mięśnie oraz stawy między mocniejszymi treningami w bardziej agresywnych modelach, jak choćby New Balance Rebel v5.
Sama używam tego modelu właśnie dlatego, iż daje ogrom komfortu i poczucie bezpieczeństwa. I nie oszukujmy się, wygląda też po prostu dobrze. A jednocześnie, kiedy trzeba, potrafię w nim pobiec szybciej. Tempo 4:30 nie robi na nim większego wrażenia. Tylko… po co? Czasem lepiej odpuścić, pobiec wolniej i po prostu cieszyć się treningiem, a w tych butach naprawdę sprawia on dużą frajdę.

Czy warto mieć 1080 v15 w swojej kolekcji?
Na to pytanie musisz odpowiedzieć sobie sam. Ja ten model mam, używam go regularnie i szczerze polecam. I cieszę się, iż New Balance ma w swojej ofercie właśnie taki flagowy model – but, który potrafi odnaleźć się u naprawdę wielu biegaczy, choćby jeżeli każdy oczekuje od niego czegoś trochę innego.
Recenzja video:








