Nawet 80% pacjentów zakażonych wirusem HCV choruje bezobjawowo

dentonet.pl 2 dni temu
Zdjęcie: Nawet 80% pacjentów zakażonych wirusem HCV choruje bezobjawowo


W Polsce co roku wykrywa się kilka tysięcy zakażeń HCV – wirusem, który wywołuje wirusowe zapalenie wątroby typu C (WZW C). Rzeczywista liczba chorych może sięgać choćby 130-140 tys. osób. choćby 80% zakażonych nie ma objawów i przez lata nie wie o chorobie. najważniejsze znaczenie ma testowanie na większą skalę. Przyczynia się do tego rządowy program profilaktyczny „Moje Zdrowie”, który obejmuje test w kierunku przeciwciał anty-HCV, czyli podstawowe badanie diagnostyki przesiewowej WZW C.

Od lat monitorujemy występowanie zakażeń HCV i zakładamy, iż w tej chwili w Polsce jest około 130 tys. osób, które nie wiedzą o tym, iż są zakażone – mówi agencji Newseria prof. Robert Flisiak, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych oraz Towarzystwa Hepatologicznego.

Bezobjawowy przebieg zakażenia problemem diagnostycznym

Zakażenie HCV w większości przypadków przebiega bezobjawowo lub skąpoobjawowo – choćby 80% osób zakażonych nie dostrzega objawów choroby. Dane Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH – Państwowego Instytutu Badawczego pokazują, iż rocznie rejestrowanych jest około 3-4 tys. przypadków WZW typu C. Jednocześnie szacunki epidemiologiczne wskazują, iż liczba osób zakażonych jest wielokrotnie wyższa, niż wynika z oficjalnych statystyk. Duża część zakażeń pozostaje niewykryta, ponieważ pacjenci przez długi czas nie zgłaszają się do lekarza.

Kiedy pojawiają się objawy, to jest już zaawansowana choroba, np. marskość wątroby, a niewykluczone również, iż rak wątroby. Wtedy zwykle zaczyna się objawami dyspeptycznymi i zaburzeniami psychicznymi, możliwe są także zażółcenia. W badaniach laboratoryjnych stwierdzamy podwyższenie aktywności enzymów wskaźnikowych, obniża się stężenie albumin, pojawiają się obrzęki i wybroczyny na skórze – wymienia prof. Robert Flisiak. – Stadium zapalenia trzeba diagnozować wcześniej poprzez badania przesiewowe, bo właśnie w Polsce jest to niebezpieczeństwo, iż diagnozujemy je zbyt późno.

Do zakażenia dochodzi w wyniku kontaktu z zakażoną krwią – bezpośrednio lub pośrednio poprzez przedmioty, na których znajduje się choćby niewielka jej ilość. Warunkiem transmisji jest naruszenie ciągłości tkanek, np. w wyniku skaleczenia czy zabiegu, dlatego ryzyko może wystąpić zarówno w placówkach medycznych, jak i podczas zabiegów kosmetycznych.

Poważne powikłania zakażeń HCV

Szacunki, które przytacza Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji wskazują, iż do 40% ostrych zakażeń może ustąpić samoistnie, jednak u pozostałych osób rozwija się przewlekła postać choroby, która często ujawnia się dopiero po wielu latach. U około 20% przewlekle zakażonych dochodzi do marskości wątroby lub raka wątrobowokomórkowego, a zakażeniu mogą towarzyszyć także powikłania pozawątrobowe.

Wczesna diagnostyka w kierunku zakażenia HCV jest konieczna do tego, abyśmy jak najszybciej zidentyfikowali problem i pacjent mógł otrzymać adekwatne leczenie, abyśmy zapobiegli rozwojowi późnej konsekwencji choroby wątroby, również pozawątrobowych. o ile wyleczymy pacjenta na wczesnym etapie infekcji, mamy olbrzymią szansę, iż pacjent wróci do normalnego życia i pełni zdrowia o ile chodzi o wątrobę i wszystkie konsekwencje zakażenia HCV – ocenia prof. dr hab. n. med. Krzysztof Tomasiewicz, przewodniczący Polskiej Grupy Ekspertów HCV, prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych.

Program „Moje Zdrowie” z pozytywnymi efektami

W ostatnich latach zwiększa się dostęp do badań, m.in. dzięki programom profilaktycznym, które włączają testy w kierunku HCV do podstawowej opieki zdrowotnej. Działania te wpisują się w realizację globalnego celu WHO, jakim jest eliminacja wirusa jako zagrożenia zdrowia publicznego do 2030 r.

Program „Moje Zdrowie” to nowoczesny program profilaktyczny, kierowany do osób młodszych niż program Profilaktyka 40 Plus, bo już po 20. roku życia. Wśród badań znalazło się także badanie przesiewowe na anty-HCV. To bardzo ważne, gdyż zmieniała się też terapia wirusowego zapalenia wątroby, a jest to bardzo duży czynnik ryzyka zmian w wątrobie, także raka wątroby – podkreśla dr n. med. Agnieszka Gorgoń-Komor, lekarz kardiolog, senator, wiceprzewodnicząca senackiej Komisji Zdrowia.

Po pierwszym roku funkcjonowania programu „Moje Zdrowie” widzimy wzrost liczby pacjentów. Wzrosty są kilkukrotne, aczkolwiek trzeba wyraźnie powiedzieć, iż program nie załatwia sprawy, bo nie oznacza, iż wyeliminujemy chorobę. Na pewno doceniamy możliwości testowania w gabinecie lekarza POZ – wskazuje prof. Krzysztof Tomasiewicz.

Z danych Centrum e-Zdrowia wynika, iż w ciągu 10 miesięcy – czyli od maja 2025 r. kiedy program ruszył do końca lutego br. – skorzystało z niego ponad 3 mln pacjentów. Rząd spodziewał się, iż do końca 2025 r. zgłosi się około 600 tys. osób, a rzeczywista liczba pacjentów była czterokrotnie wyższa. Już po około 100 dniach działania liczba uczestników przekroczyła 1 mln. Dla porównania w podobnym okresie do programu Profilaktyka 40 Plus zgłosiło się około 390 tys. pacjentów.

Z perspektywy klinicznej oznacza to, iż do specjalistów trafia coraz więcej pacjentów, w tym również osoby wcześniej bezobjawowe.

Widzimy szeroki zakres pacjentów. Trafiają do nas także osoby, które np. mają objawy zaawansowanej choroby wątroby, do tej pory lekceważone przez pacjenta i czasami niestety przez lekarza. Wtedy jest ostatni moment, żebyśmy mogli tego pacjenta leczyć i uratować. Są również pacjenci, którzy do tej pory w ogóle nie myśleli o tym, iż są zakażeni – mówi przewodniczący Polskiej Grupy Ekspertów HCV.

Program „Moje Zdrowie” wymusza przetestowanie, a potem już w gabinecie lekarza specjalisty to podejrzenie jest weryfikowane poprzez wykonanie testu genetycznego potwierdzającego namnażanie się wirusów – tłumaczy prof. Robert Flisiak.

Konieczne dalsze zmiany w diagnostyce

Zwiększenie liczby badań przekłada się na większą wykrywalność zakażeń, ale eksperci wskazują, iż równie istotne jest to, co się dzieje dalej z pacjentem. W praktyce ścieżka diagnostyczna przez cały czas jest wieloetapowa i wymaga kilku wizyt, co może wydłużać czas od pierwszego badania do rozpoczęcia leczenia.

Jedną z podstawowych rzeczy, jaką proponujemy, jest zmiana testowania w laboratoriach. w tej chwili najpierw wykonuje się badanie przeciwciał anty-HCV, pacjent z wynikiem wraca do lekarza POZ, który wystawia kolejne skierowanie już do lekarza specjalisty, który wykonuje badanie RNA. Droga znacznie skróciłaby się, gdyby to badanie było wykonane od razu, gdy wykazano obecność przeciwciał – mówi wiceprezes Towarzystwa Hepatologicznego.

Eksperci podkreślają jednocześnie, iż najważniejsze znaczenie ma nie tylko dostępność badań, ale również aktywne zachęcanie pacjentów do ich wykonywania. Z analiz AOTMiT wynika, iż choćby pojedyncza interwencja edukacyjna prowadzona przez personel medyczny może zwiększyć udział pacjentów w badaniach w kierunku HCV niemal czterokrotnie.

Nie chcemy przekonywać, iż HCV jest największym problemem człowieka, ale chcemy, aby możliwość testowania pozwoliła na to, żeby wykryć zakażenie na bardzo wczesnym etapie – podkreśla prof. Krzysztof Tomasiewicz. – Stawiałbym na to, żeby lekarze nakłaniali pacjentów do testowania, i moim zdaniem to jest jedyna droga. Za każdym razem, kiedy lekarz ma kontakt z pacjentem, w jakiejkolwiek sytuacji, powinien mu zaoferować testowanie przeciwko wirusowi HCV.

O zmianach dotyczących wykrywania zakażeń wirusem HCV i możliwościach leczenia lekarze rozmawiali podczas konferencji Polish Liver Summit, która odbyła się w ubiegłym tygodniu w Warszawie.

Źródło: https://biznes.newseria.pl/

Idź do oryginalnego materiału