Pamiętam delbetę. Dostałem w dzieciństwie. Bolało (jak by to powiedział Pietrek z Rancza) "o mamunciu, jak nie wiem co". Czy nabyłem odporności - nie pamiętam. Jako dziecko byłem symulantem bo nie lubiłem chodzić do szkoły. Termometr przyłożony na chwilę do pieca robił swoją robotę.
Materiał o delbecie podważa decyzję o wycofaniu specyfiku z rynku. Zamiast uczyć organizmu odporności na bakterie w tej chwili uczy się bakterie odporności na antybiotyki. No i mamy przypadki zaimportowanej gruźlicy lekoopornej. Postęp cofa nas w czasie.













