Pracownicy inspekcji sanitarnej zbierają od podmiotów medycznych dane o liczbie zaszczepionych i niezaszczepionych dzieci – żądają też informacji archiwalnych, bo część rodziców przeciwnych szczepieniom wyrejestrowała maluchy z przychodni i nie zapisała ich do innego punktu podstawowej opieki zdrowotnej.
Wszystko po to, by zadziałać skuteczniej niż w przeszłości.
Przyczyna
Z ustaleń urzędników z Najwyższej Izby Kontroli (zawartych w raporcie „Wykonywanie obowiązkowych szczepień ochronnych dzieci i młodzieży” opublikowanym w 2024 r.) wynika, iż – mimo jasno określonych zadań Państwowej Inspekcji Sanitarnej związanych z nadzorem nad wykonaniem tego ustawowego obowiązku oraz zadaniami w zakresie profilaktyki – zwiększyła się liczba odmów szczepień, a skontrolowane sanepidy i gabinety podstawowej opieki zdrowotnej nie zapewniły odpowiedniego poziomu wyszczepienia.
Słabością systemu jest zbieranie danych w placówkach podstawowej opieki zdrowotnej co do liczby szczepień i dzieci niezaszczepionych. Nie było odpowiedniego nadzoru – a w konsekwencji nie było szansy na zatrzymanie gwałtownego wzrostu liczby odmów szczepień. W ostatnich latach liczba odmów szczepień zwiększyła się z około 40 tys. w 2018 r. do ponad 87 tys. w 2023 r. – pisaliśmy o tym w tekście „Nie szczepimy i kilka z tym robimy”.
Wnioski – w skrócie
W raporcie „Wykonywanie obowiązkowych szczepień ochronnych dzieci i młodzieży” czytamy, że:
- pracownicy Najwyższej Izby Kontroli ustalili, iż są problemy z realizacją obowiązku szczepień ochronnych dzieci i młodzieży,
- zwiększyła się liczba odmów szczepień, a skontrolowane sanepidy i gabinety podstawowej opieki zdrowotnej nie zapewniły odpowiedniego poziomu wyszczepienia,
- główny inspektor sanitarny nie zapewnił należytego nadzoru instancyjnego nad organami Państwowej Inspekcji Sanitarnej w zakresie realizacji obowiązkowych szczepień ochronnych,
- w powiatowych stacjach sanitarno-epidemiologicznych nie podejmowano działań administracyjnych w celu wyegzekwowania szczepień.












